mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
153 notki
53k odsłony
  945   4

Coraz dziwniejsza ta wojna...


Od początku napaści Rosji na Ukrainę obserwuję na bieżąco dostępny w mediach obraz toczącej się wojny i nabieram coraz mocniejszego  przekonania, że to jakaś “dziwna wojna”.  Jej przebieg momentami wywołuje déjà vu „dziwnej wojny”, „siedzącej wojny” (fran. Drôle de guerre, ang. phoney war, niem. Sitzkrieg) –  z okresu II wojny światowej od 3 września 1939 do 11 maja 1940 na froncie zachodnim.
 W ten sposób podkreślono charakter działań wojennych między walczącymi stronami  Walczące strony toczyły tylko bitwy o znaczeniu lokalnym na granicy francusko-niemieckiej (…)  - z Wikipedii.


Ową “dziwność” dostrzegają  i komentują komentatorzy wyzwoleni  z paraliżującej innych propagandowej presji medialnej, niezależnie z której formalnej strony konfliktu.
Zwracają np. uwagę, że cytuję “ gdyby to była poważna wojna totalna – to Ukraina już pierwszego dnia nie miałaby ani łączności, ani prądu, ani wody, ani transportu a jej kluczowa infrastruktura zostałaby starta z powierzchni ziemi w przeciągu paru godzin. Rosję stać na zadanie natychmiast druzgocących ciosów, stać na zniszczenie natychmiast wszystkiego, czym jeszcze dysponuje Ukraina jako państwo. Ale jednak, jak widzimy, nie zadaje tych ostatecznych razów swojemu zachodniemu sąsiadowi. Rosja nie przeprowadza dywanowych nalotów, jak za czasów II Wojny Światowej, ani nie atakuje sieci telefonii komórkowej, co widzieliśmy w czasie wojny w Zatoce Perskiej, nie zrzuca chemikaliów na wioski jak USA w Wietnamie.  ”

“Aby lepiej uchwycić istotę .powiedzmy, czego Rosjanie nie dokonują na terytorium Ukrainy.
    • Nikt nie atakuje ukraińskich elektrowni –
    • Nikt nie niszczy ukraińskich wodociągów –  
    • Nikt nie odcina Ukrainy od telefonów i Internetu, Ukraińcy mogą łączyć się z całym światem, a prezydent Zelensky może paradować on-line w parlamentach krajów tzw. „demokratycznych” pragnących poznać ukraińskiego Leonidasa.
    • Nikt nie niszczy zakładów pracy, chyba że są wykorzystywane militarnie.
    • Bankomaty wypłacają hrywny, urzędy pracują, dzieci i studenci uczą się bez przeszkód.
    • Nikt nie niszczy ukraińskich dróg, a do modnego w mediach Kijowa, co rusz udają się przedstawiciele wiernych USA państw, aby tam zdobywać laury w walce z perfidnym moskiewskim „tyranem”. Praktycznie codziennie jakiś oficjel z UE lub z Ameryki  lansuje się w Kijowie. Rosja z reguły nie przeszkadza tym wizytom. “
 

Od powyższej reguły ilekroć zdarzy się odstępstwo, - natychmiast jest nagłaśniane propagandowo.

Wiele wskazuje, że wojna toczy się wg  -znanego wtajemniczonym i współautorom - scenariusza ograniczonej ekspedycji karnej. Nie wiem gdzie i kto z kim się dogadał.

Jedno jest pewne, to  trefny gieszeft.

Biada tylko maluczkim i naiwnym !


Właśnie przeczytałem oficjalną informację władz ukraińskich o  tym że Ukraina  od 1 lipca likwiduje ruch bezwizowy z Rosją .

W CZWARTYM - KURWA - MIESIĄCU OD POCZĄTKU NAPAŚCI !


Prezydent Wołodymyr Zełenski :
  " W ramach przeciwdziałania bezprecedensowym zagrożeniom dla bezpieczeństwa narodowego, suwerenności i integralności terytorialnej naszego państwa, zaproponował Gabinetowi Ministrów wypracowanie kwestii rewizji reżimu wjazdu obywateli rosyjskich na terytorium Ukrainy"
Prezydent zauważył, że 17 czerwca rząd powinien podjąć tę ważną decyzję - uchwałę „W sprawie wypowiedzenia Umowy między Rządem Ukrainy a Rządem Federacji Rosyjskiej o ruchu bezwizowym dla obywateli Ukrainy i Federacji Rosyjskiej oraz stosowanie niektórych traktatów międzynarodowych między Ukrainą a Federacją Rosyjską."

https://meta.ua/news/society/48716-v-ukraine-s-1-iyulya-otmenyat-bezvizovii-rezhim-s-rf/

Szukając odpowiedzi na dręczące wątpliwości właśnie natknąłem się na artykuł opublikowany w wyzwalającym się od wiekowego zrusyfikowania – Kazachstanie, formalnie wciąż w sojuszu z Rosją. Autor artykułu Wiktor Szackich (pamiętajmy o wywiezionych do Kazachstanu Polakach), podnosi inrygujące a nieznane powszechnie okoliczności toczącego się konfliktu.
Oddajmy mu głos.

(bezmetki)

                                 *  *  *




O kazachskiej ropie dla ukraińskich czołgów i innych cudach


W zeszłym tygodniu doszło do małego skandalu. Okazało się, że paliwa Ukraińców walczących z Rosją wcale się nie kończą. Chociaż powinny – jak regularnie informowali prezenterzy na rosyjskich kanałach federalnych , zacierając ręce. I nie kończy się to z prostego powodu. Z Kazachstanu regularnie uzupełniane są zapasy benzyny i oleju napędowego na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.

Kilka rosyjskich mediów i kanałów telegramów od razu ujawniło imponujący schemat tych dostaw:

 „Cała ropa wysyłana do rafinerii Rompetrol w Rumunii pochodzi z Kazachstanu. Dostarczana jest ona tankowcami przez Morze Czarne z portu w Noworosyjsku,dokąd jest transportowana ropociągiem Caspian Pipeline Consortium (CPC). Ropa z Noworosyjska dostarczana jest do Media Marine Terminal - terminalu morskiego do odbioru ropy naftowej w rumuńskim porcie Midia, który znajduje się 20 km od głównego portu Rumunii - Konstancy. Terminal został zbudowany specjalnie na potrzeby dostaw kazachstańskiej ropy z Morza Czarnego  i jest w stanie przyjmować tankowce klasy Suezmax (o nośności ponad 160 000 ton). Po przetworzeniu w rumuńskich rafineriach produkty naftowe dostarczane są tankowcami do składów ropy w regionach Odessy i Winnicy. Albo wzdłuż Dunaju do Izmail, a stamtąd koleją do Odessy, przez ten sam most w pobliżu Biełgorodu-Dniestrowskiego, który niedawno został trafiony atakiem rakietowym ”- podał portal internetowy Russkiy Dozor/ «Русский дозор».

Moi koledzy z Ałma-Aty komentowali to wszystko pod charakterystycznym nagłówkiem: „Rosyjskim ekspertom nie daje spokoju  kazachska ropa”. W tym sensie, że powinna dawać im spokój. Ale z jakiegoś powodu nie daje.

Rosyjscy wielkomocarstwowi eksperci  dyskutują nawet nad perspektywą nacjonalizacji ropociągu KPCh biegnącego przez terytorium Federacji Rosyjskiej. Aby nie służyła do pomocy Siłom Zbrojnym Ukrainy. Czy można sobie wyobrazić? Imperialna arogancja nie ma granic!

Historia z kazachskim olejem napędowym do ukraińskich czołgów  mogła wywołać  nie skandalik, ale skandal geopolityczny na pełną skalę. Z tłuczeniem naczyń, a nawet unieważnieniem unii euroazjatyckich. Na takim tle hałas wokół niepoprawnego politycznie Keosajana/Кеосаяна okazałby się nonsensem. Lub drewnem  na rozpałkę. Ale Kreml nie wywołał paniki wokół oleju napędowego. A proroczym bajarzom z kanałów federalnych dano szlaban. Jeśli  by  się rozpluli  na Kazachów, to z kim Moskwa zostalaby w bliskiej zagranicy? Z jednym Baćką. A nawet i on ostatnio skarżył się, że operacja na Ukrainie się przeciąga.

Dziwność tej wojny, która de iure nigdy nie stała się wojną, wciąż  wzrasta. Z Zachodu, głównie przez Polskę, koleją i drogą lądową na Ukrainę jeżdżą wagony, platformy i ciężarówki ze sprzętem wojskowym, sprzętem, amunicją. Wzrasta wolumen dostaw śmiertelnego ładunku. A na zachód jadą wagony i ciężarówki z towarami pokojowymi, w tym rosyjskimi. Nie wszystkie umowy zostały rozwiązane. Nie ma wojny. Nie mówiąc o tym, że Rosja nadal dostarcza swój gaz do Europy. Przepływa spokojnie rurociągiem przez Ukrainę. Nikt nie wysadza tej rosyjskiej rury, żadni banderowcy jej nie sabotują. Co więcej, dumni Ukraińcy otrzymują również rosyjskie płatności za tranzyt gazu - w rublach.

Z punktu widzenia zagorzałego publicysty patriotycznego, czy to rosyjskiego, czy ukraińskiego, wszystko to jest bardzo niesłuszne. To zdrada! Co więcej, nie tylko publicyści, u których wziątki gładkie, ale także niektórzy eksperci wojskowi w Moskwie są pewni, że należy natychmiast zbombardować ukraińską komunikację. Wstrzymać zaopatrzenie Sił Zbrojnych Ukrainy z Zachodu. Wtedy wojna przestanie być dziwną wojną. W odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie bombardują, ci eksperci znacząco przewracają oczami. Sugerują interesy pewnych międzynarodowych oligarchów, dla których wojna jest ich matką rodzoną.

Jednak w rzeczywistości wszystko jest bardziej skomplikowane. Zerwanie wieloletnich więzi gospodarczych, łańcuchów technologicznych i handlowych pozostawi dużą liczbę ludzi bez pracy, bez środków do życia w Rosji, na Ukrainie i w krajach sąsiednich. Wiele osób zostanie po prostu bez prądu, bez jedzenia w sklepach i lekarstw. Nikt nie jest jeszcze gotowy, aby przejść na format egzystencji, jak na tyłach podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Nikt nie zamierzał przenosić dziesiątek milionów ludzi do tego formatu. I Putin nie zamierzał. On wydawał się być przekonany, że wystarczy trochę zbombardować ukraińskie składy wojskowe i lotniska wojskowe i zapanuje pokój.  A dalej, tylko konfrontacja ekonomiczna z Zachodem, a nie operacje wojskowe.

Ale wyszło inaczej. Dziś odpowiedzialni szefowie regionów i departamentów, właściciele i dyrektorzy konkretnych przedsiębiorstw powinni pomyśleć o tym, jak utrzymać miejsca pracy dla osób zatrudnionych, w tym pompowania ropy, obsługi portów rosyjskich i w ogóle  zatrudnionych w logistyce.
Co zrobić z tymi ludźmi, na dodatek  bez pracy w wyniku sankcji? Te zrozumiałe i poprawne rozważania są ściśle, nierozerwalnie splecione z interesami handlowymi na granicy i poza narodowej zdrady. Bardzo trudno je jakoś rozdzielić.


Wielu przewidywało, że 9 maja Putin wypowie Ukrainę wojnę. Wtedy sytuacja prawna stanie się jaśniejsza. Dotychczas nie ogłoszono. Przewidywano, że nastąpi częściowa mobilizacja, która zlikwiduje rażącą rozbieżność między działaniami militarnymi w Donbasie a naukami wojskowymi: nacierająca armia rosyjska jest mniejsza liczebnie niż broniąca się ukraińska. Ale mobilizacja nie została jeszcze ogłoszona. (...) trwa tak zwana operacja specjalna. Ona już spowszedniała . Rosyjscy żołnierze kontraktowi, przeważnie chłopaki z depresyjnych regionów, z biednych rodzin, za bardzo dobre pieniądze (od 200 tys. rubli miesięcznie - na rosyjskiej wsi to cena nie najgorszego domu) wykonują śmiertelnie niebezpieczną robotę. Rodzinom poległych kontraktnikówwypłacają godziwe kompensacje. pieniądzyw kraju jest bardzo dużo, starczy na długo.

Ukraińscy wojacy otrzymują jeszcze więcej pieniędzy z Zachodu. Wysyłane są do nich miliardy dolarów. Urzędnicy w Kijowie i inni pośrednicy zarabiają na tym fortuny, ale ci w okopach też coś dostają. Pomaga to utrzymać zdolność bojową. Dodając składnik "nam choćby grosze i dobre żarcie” («нам абы гроши, да харчи хороши»)  do koktajlu ukraińskiego patriotyzmu i organicznej nienawiści do „Moskali”. Ogólnie rzecz biorąc, promowanie interesów geopolitycznych, zwłaszcza cudzych, jest cynicznym zajęciem, wymagającym propagandowego pompowania i wysokich kosztów. Więc  coraz mniej złudzeń co do celów Zachodu w dziwnej wojnie. I to nie tylko na Ukrainie.

W tym sensie ciekawiło mnie zapoznanie się z wyrokami kijowskiego eksperta Ilii Kusa/ Ильи Куса. Jest pracownikiem ośrodka analitycznego „Ukraiński Instytut Przyszłości”.Sympatii dla Rosji Putina nie  zauważyłem. A Ilja nie jest propagandystą, ale badaczem. Zauważa, że ​​w wielu krajach pozaeuropejskich „są pewni (a przekonanie to wzmocniło się wraz z wybuchem wojny na Ukrainie), że polityka krajów UE i Stanów Zjednoczonych wcale nie opiera się na idealistycznych pryncypiach moralnych. czy wartościach, ale na zwykłej Realpolitik, którą po zakończeniu II wojny światowej postanowili ukryć pod płaszczem retoryki wartości. A skoro to wszystko okazało się kłamstwem, to po co wybiegi i formalności? Porozmawiajmy szczerze i bezpośrednio.”

Ilja Kusa wymienia przykłady, w których niezachodni politycy zarzucają USA chciwość i podwójne standardy. Np. prezydenta Meksyku interesuje: dlaczego Amerykanie przeznaczają 30 miliardów dolarów Ukrainie na wojnę z Rosją, ale od wielu lat nie rozwiązali kwestii wypłacenia czterech miliardów obiecanych Ameryce Łacińskiej na rozwój ? „Ogólnie rzecz biorąc, temat „zachodniej hipokryzji” i „zachodniej dwulicowości” wraz z rozpoczęciem wojny na Ukrainie eksplodował całą falą komentarzy i materiałów, nawet w anglojęzycznych mediach, podsycając nastroje antyzachodnie w wielu – Krajach  niezachodnich – zauważa Ilja Kusa.

To kolejna cecha naszej dziwnej wojny. Jakby nie patrzeć. Jeśli główne zadanie Putina, jakim jest podważanie zaufania do Zachodu, jest tak pomyślnie rozwiązane, a cały świat wkrótce pojmie, czym  naprawdę jest ten Zachód i jak z nim poprawnie rozmawiać, to może nie jest ważne, ile jeszcze miesięcy potrwa bitwa o Donbas.









https://zonakz.net/2022/05/11/vsyo-bolee-strannaya-vojna/?ysclid=l4j56gijgp667159896
"Всё более странная война"
Виктор ШАЦКИХ

11.05.2022


wybór, tłumaczenie i opracowanie:bezmetki
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych
materiałów: zezwalam -bez zmian w treści i formie -
 wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych,
 ze wskazaniem adresu tekstu źródłowego
 i pseudonimu autora tłumaczenia





Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale