mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
155 notek
54k odsłony
  617   0

Zwycięstwo Ukrainy: pobożne życzenia i otrzeźwiające realia ...

Od pierwszego dnia zbójeckiego najazdu na Ukrainę przez Rosję, śledzę koleje tej wojny, życząc Ukraińcom zwycięskiego odparcia nawały. Co innego jednak moje pobożne życzenia a co innego otrzeźwiająca fachowa analiza, obejmująca ocenę zaangażowanych sił i środków, umożliwiająca uprawdopodobnienie rezultatu wojny. Taką trudną rolę podjął Barry Ross Posen, amerykański profesor nauk politycznych z  Massachusetts Institute of Technology: MIT ekspert w dziedzinie studiów nad bezpieczeństwem,  zasiadający w radach redakcyjnych czasopism International Security i Security Studies, członek Council on Foreign Relations i  grupy badawczej dla Hart-Rudman Commission.
Jego otrzeźwiające rozważania  na temat perspektyw wojny na Ukrainie, pewnie będą nie w smak hurra optymistom  i zaklinaczom niechcianej rzeczywistości….
Zapraszam do wnikliwej i krytycznej lektury poniższego arykułu prof. Pozen’a  “Ukraine’s Implausible Theories of Victory. The Fantasy of Russian Defeat and the Case for Diplomacy” - w moim tłumaczeniu.

(bezmetki)


                                                *   *  *





Niewiarygodne teorie zwycięstwa Ukrainy . Fantazje o klęsce Rosji i argumenty za dyplomacją

image
Prezydent Ukrainy Vladimir Zelensky w Kijowie, lipiec 2022 r.
Służba Prasowa Prezydenta Ukrainy / Reuters

Gdy siły rosyjskie zdobywają teren Ukrainy, prezydent tego kraju i jego sojusznicy wydają się być zgodni: Ukraina musi walczyć dalej do zwycięstwa i przywrócić przedwojenny status quo. Rosja musiałaby zrezygnować ze zdobyczy terytorialnych, które uzyskała od lutego. Ukraina nie uznałaby ani aneksji Krymu, ani secesjonistycznych państw w Donbasie i kontynuowałaby drogę do członkostwa w UE i NATO.

Dla Rosji taki wynik oznaczałby wyraźną porażkę. Biorąc pod uwagę ogromne koszty, jakie już poniosła, a także prawdopodobieństwo, że zachodnie sankcje gospodarcze wobec niej nie zostaną w najbliższym czasie zniesione, Moskwa  zyskałaby na tej wojnie mniej niż nic. W istocie zmierzałaby w kierunku trwałego osłabienia - lub, jak powiedział sekretarz obrony USA Lloyd Austin, "osłabienia do tego stopnia, że nie mogłaby robić takich rzeczy, jakie robiła, najeżdżając Ukrainę".

Zwolennicy Ukrainy zaproponowali dwie drogi do zwycięstwa. Pierwsza prowadzi przez Ukrainę. Z pomocą Zachodu, argumentuje się, Ukraina może pokonać Rosję na polu bitwy, albo uszczuplając jej siły poprzez zużycie, albo sprytnie ją wymanewrować. Druga droga prowadzi przez Moskwę. Dzięki połączeniu korzyści z pola walki i presji ekonomicznej Zachód może przekonać prezydenta Rosji Władimira Putina do zakończenia wojny lub przekonać kogoś z jego otoczenia, by siłą go zastąpić.

Ale obie teorie zwycięstwa opierają się na chwiejnych fundamentach. Na Ukrainie rosyjska armia jest prawdopodobnie wystarczająco silna, by obronić większość swoich zdobyczy. W Rosji gospodarka jest na tyle autonomiczna, a Putin ma na tyle silny uścisk, że nie da się zmusić go do rezygnacji z tych zdobyczy. Najbardziej prawdopodobnym rezultatem obecnej strategii nie jest więc triumf Ukrainy, ale długa, krwawa i ostatecznie nierozstrzygnięta wojna. Przeciągający się konflikt byłby kosztowny nie tylko pod względem utraty życia ludzkiego i strat ekonomicznych, ale także pod względem eskalacji - w tym potencjalnego użycia broni jądrowej.

Przywódcy Ukrainy i jej zwolennicy mówią tak, jakby zwycięstwo było tuż za rogiem. Ale ten pogląd coraz częściej okazuje się być mrzonką. Ukraina i Zachód powinny więc przemyśleć swoje ambicje i odejść od strategii wygrywania wojny na rzecz bardziej realistycznego podejścia: znalezienia dyplomatycznego kompromisu, który zakończy walki.



ZWYCIĘSTWO NA POLU BITWY?

Wiele osób na Zachodzie twierdzi, że wojnę można wygrać na polu walki. W tym scenariuszu Ukraina zniszczyłaby siłę bojową armii rosyjskiej, powodując odwrót lub załamanie się sił rosyjskich. Na początku wojny zwolennicy Ukrainy twierdzili, że Rosja może zostać pokonana poprzez wyniszczenie. Prosta matematyka zdawała się mówić o tym, że rosyjska armia jest na skraju załamania. W kwietniu brytyjskie ministerstwo obrony szacowało, że na Ukrainie zginęło 15 000 rosyjskich żołnierzy. Zakładając, że liczba rannych była trzykrotnie wyższa, co było przeciętnym doświadczeniem z czasów II wojny światowej, oznaczałoby to, że około 60 000 Rosjan zostało pozbawionych możliwości działania. Wstępne szacunki zachodnie określały wielkość frontowych sił rosyjskich na Ukrainie na 120 batalionowych grup taktycznych, co dawałoby w sumie najwyżej 120 000 ludzi. Gdyby te szacunki były prawidłowe, siła większości rosyjskich jednostek bojowych spadłaby poniżej 50 procent, czyli liczby, które według ekspertów czynią jednostkę bojową przynajmniej tymczasowo nieefektywną.

Te wczesne szacunki wydają się obecnie zbyt optymistyczne. Gdyby były trafne, rosyjska armia powinna już dawno się załamać. Zamiast tego udało jej się osiągnąć powolne, ale stałe zyski w Donbasie. Choć niewykluczone, że teoria o wyniszczeniu może kiedyś okazać się słuszna, wydaje się to mało prawdopodobne. Wydaje się, że Rosjanie ponieśli mniejsze straty niż wielu sądziło lub znaleźli sposób na utrzymanie wielu swoich jednostek w stanie gotowości bojowej. W ten czy inny sposób znajdują rezerwy, pomimo deklarowanej niechęci do wysyłania na front niedawnych poborowych lub zmobilizowanych rezerwistów. A gdyby przyszło co do czego, mogliby odrzucić tę niechęć.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale