mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
133 notki
46k odsłon
  226   0

Kończy się czas na przygotowanie do wojny na Pacyfiku...




Jeszcze za ZOMOzy w burzliwych osiemdziesiątych, kiedy "Bolek" już zdecydował nie wygrywać więcej w"Toto lotka" - marnych tubylczych złotówek, krążyły wśród dobrego luda opowieści o rzekomych ogłoszeniach w  “Życiu Warszawy”,  typu “ zamienię M4 w W-wie na śpiwór w w NY”, gloryfikujące bezdyskusyjną wyższość amerykańskej cywilizacji. 

A dzisiaj.. ktoś chętny? - "Nie słyszę, nie widzę.. proszę podnieść rękę i głośniej"...

Przedwojenny szlagier  głosem Fogga nobilitującego atrakcyjność USA “To jest Ameryka, to słynne USA...” , brzmi dzisiaj jak szyderstwo.  

Oszczędzę Państwa, nie przedstawiając propagandowej łatwizny z amerykańskich ulic i getto-slumsów. Więc proszę mi  tu – na wszelki wypadek - nie “onucować”!

Niedawny, kolejny morderczy akt ,  na paradzie w Dzień Niepodległości w Chicago.  https://www.stripes.com/theaters/us/2022-07-04/shooting-chicago-area-july-4-parade-6547781.html
 To jeden z wielu przykładów społecznych i politycznych ilustrujących krach umowy społecznej w Ameryce. Od prawie dwóch dekad Ameryka przegrywa"wojnę kulturową" o wartości moralne i kwestie społeczne, stając się narodem podzielonym geograficznie, politycznie, społecznie i moralnie. Jesteśmy świadkami upadku amerykańskiej demokracji,wynikającej ze złamania kontraktu między rządzącymi a rządzonymi.
Szczególnie od czasu "wyżu demograficznego" każde kolejne pokolenie kładzie nacisk na roszczenia z jednoczesną eliminacją imperatywu służby, integracji społecznej i dobra wspólnego.    

Zaczęło się to chyba z wywozem  amerykańskich miejsc pracy do Chin w  70-tych latach ub.stulecia, w rezultacie krótkowzrocznej intencji maksymalizacji zysków amerykańskiej elity przemysłowej  i finansowej.

Dzisiaj obserwujemy  katastrofalne i wielozakresowe skutki klasowego bezwstydnego egoizmu, kładącego kres egalitaryzmowi i demokracji, jakkolwiek by nie brzmiały apele liderów - "pomożecie?"  - i “duszu szcczypatielnyje” pienia po kowbojsku na swojską nutę;  już nie “God Bless America” ale znamienne “God Save America” !

… WtargnIęcie tłumu na Kapitol a wcześniej jeszcze Occupy Wall Street” rozwiewa wątpliwości na temat  mitu wewnętrznej kohezji i globalnego “amerykańskiego posłannictwa”.

Postępuje bałkanizacja Ameryki… Władze stanowe coraz częściej sprzeciwiają się decyzjom federalnym...Struktura pęka pod presją wewnętrznej tektoniki.  
Skończyła się cywilizacyjna sprawcza atrakcyjność USA dla reszty świata.
Chwieją się posady systemu imperium – ARMII !  

W perspektywie zaś nieuchronnie wymuszona konfrontacja z Chinami  - na krzywej wznoszącej -  o pozycję hegemona świata.  

To nie atawistyczny  imperatyw agresji a wyrozumowana konieczność. Chiny są skazane na wielkość - inaczej upadną.

Ten determinant skazuje je na konfrontację z dotychczasowym hegemonem świata, zmuszonym do obrony pozycji.

Dzielące dwie strony kardynalne różnice wydają się być zbyt głębokie aby zasypać je  kompromisową koegzystencją.

To gra o wszystko I niech nikt nie ma wątpliwości  -zwycięzca będzie tylko jeden! 

Tej wojny nie będzie tylko tak długo, dopóki jedna ze stron nie osiągnie pewności/gwarancji na bezkarność anihilacji przeciwnika. Każda ze stron w gorączkowej "ucieczce do przodu" dąży do uzyskania jakościowej, krytycznej przewagi, która pozwoli zadać decydujący cios. Stąd amok w poszukiwaniu nowych militarnie przydatnych radykalnych technologii ...

Obserwując  sytuację w obu krajach i wyciągając wnioski, nie sądzę aby Stany wyszły z konfrontacji zwycięsko. Perspektywicznie decydować będą kohezja społeczna, lojalność wobec systemu polityczo-społecznego (wynikająca z powszechnej I perspektywicznie osiągalnej wyższej jakości życia).

Nasze,zwykłych śmiertelników istnienia mogą trwać tylko tak długo, jak długo będzie zachowana względna równowaga sił przeciwników.  Po jej załamaniu – czarno widzę dla świata !

(bezmetki)


Nasz czas na przygotowanie się do konfliktu na zachodnim Pacyfiku upłynął. Zegar tyka.



Speaker Izby Reprezezentantów USA, Nancy Pelosi wylądowała https://nationalinterest.org/feature/next-taiwan-strait-crisis-has-arrived-203974  na Tajwanie, nie zważając na witriol i groźby ze strony chińskich przywódców. Nie jesteśmy już w "czasie ostrzegania".  https://www.aspistrategist.org.au/warning-time/   Jesteśmy w "czasie przygotowania". https://www.merriam-webster.com/dictionary/preparation  Miejmy nadzieję, że świat w porę to rozpozna.

Koncepcja czasu ostrzegania może być bardzo użyteczna, ale ma swoje zagrożenia. Wielka Brytania, w następstwie ogromnych strat w I Wielkiej Wojnie, przyjęła zasadę planowania, zgodnie z którą siły zbrojne powinny stosować zasadę dziesięciu lat https://www.nationalarchives.gov.uk/cabinetpapers/themes/10-year-rule-disarmament.htm  i nie planować w tym czasie wojny. Pozwoliłoby to zaoszczędzić środki, gdyż wysoka gotowość jest kosztowna. Pozwoliłoby też na miarowy i rozważny rozwój wyposażenia. Reguła była co roku analizowana i odnawiana. Skarb Państwa był zadowolony, Ministerstwo Obrony Narodowej mniej. Mocarstwa Osi, jak wiemy, miały inną linię czasową.

Jak wykazano pod koniec lat trzydziestych i potwierdzono w 1940 roku, niebezpieczeństwo polega na tym, że nie zdajemy sobie sprawy, iż czas ostrzeżenia minął i rozpoczął się czas przygotowań. Ameryka miała swoje własne problemy z rozpoznaniem, że czas ostrzeżenia minął. Pobór do wojska w czasie pokoju rozpoczęto dopiero w 1940 roku. Przemysł nie był przygotowany, co pokazano na filmie przedstawiającym stażystów pracujących z drewnianymi replikami broni. Ponadto brakowało gotowości psychicznej. Gen. George C. Marshall, szef sztabu armii USA, musiał zwolnić bardzo wysokich rangą oficerów, którzy nawet po upadku Francji wciąż byli zauroczeni bardziej kawalerią konną niż pancerną.

Jednym z przykładów państwa, które dobrze trafiło z czasem przygotowań, jest Australia, która trafnie rozeznała wiatry wojny na długo przed wybuchem II wojny światowej na Pacyfiku. W 2021 roku honorowy Kim Beazley AC, gubernator Australii Zachodniej i były ambasador w Stanach Zjednoczonych, wygłosił przekonujący John Curtin Prime Ministerial Lecture, https://www.youtube.com/watch?v=aI1JR7zJYwU  szczegółowo opisujący przygotowania Australii do wojny, kierowane przez ówczesnego premiera Johna Curtina.

Nasz czas ostrzeżenia na zachodnim Pacyfiku minął. Od 1945 r. Stany Zjednoczone cieszyły się niekwestionowaną supremacją powietrzną i morską, docierając tam, gdzie chciały, i projektując siłę na lądzie według własnego uznania, co pokazały wojny koreańska   https://nationalinterest.org/feature/could-korean-style-armistice-end-russia-ukraine-war-202388   i wietnamska. Amerykańskie linie komunikacyjne na Pacyfiku - innymi słowy, nasz rurociąg logistyczny - były podobnie niepodważalne. W odpowiedzi na kryzysy z połowy lat dziewięćdziesiątych bez problemu wysłaliśmy lotniskowcowe grupy bojowe w pobliże Cieśniny Tajwańskiej. https://nationalinterest.org/feature/pelosi%E2%80%99s-taiwan-visit-less-meets-eye-203919

Rozbudowa armii w Chinach, rozpoczęta w latach 80. przez Deng Xiaopinga, przyspieszyła w latach 90. Chiny w pełni wykorzystały fuzję cywilno-wojskową  https://www.state.gov/wp-content/uploads/2020/05/What-is-MCF-One-Pager.pdf#:~:text=%E2%80%9CMilitary-Civil%20Fusion%2C%E2%80%9D%20or%20MCF%2C%20is%20an%20aggressive%2C%20national,theft%20%E2%80%93%20in%20order%20to%20achieve%20military%20dominance   do zapewnienia wsparcia narodowego i przemysłowego w celu wyjątkowo szybkiej modernizacji i rozbudowy swoich sił zbrojnych.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale