mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
161 notek
57k odsłon
  832   0

Nadszedł wiek wymierania – ale niektórzy z nas jeszcze o tym nie wiedzą ...

Ponownie przychodzę z artykułem Umair Haque  i przysmucę o nadchodzących czasach ostatecznych, próbując  - z pewnością nadaremno -  zakłócić  egzystencjalno-trawienny błogostan części moich rodaków.  - Bo wiadomo “Strachy na Lachy”,   a  “Chachary  żyją”…A  jak długo jeszcze, to się okaże… “I co ten podwędzony "pak" z dyplomem neurobiologii może wiedzieć o życiu...”, ekologii, biocenozie i  zagrożeniu egzystencji cywilizacji. No co?

Zapraszam do lektury.
(bezmetki)

                                          *   *   *




Przekraczamy próg możliwości przetrwania i nie ma już odwrotu.


"Jak myślisz, dlaczego ludzie są trochę przestraszeni tym, o czym mówię w dzisiejszych czasach?"
pytałem moją młodszą siostrę. Roześmiała się. "W zasadzie mówisz im, że to koniec świata?"
To była noc zaćmienia. Czerwony księżyc oświetlał niebo. 300 000 lat minęło od kiedy nasz gatunek chodzi po ziemi. A  (ziemia, bzm.) teraz już nigdy nie będzie taka sama.
Pozwólcie, że spróbuję wam powiedzieć, jak przyszło mi myśleć o Wydarzeniu, jak zacząłem je nazywać. Kataklizm. Wyginięcie. Inna Ziemia.


Moi przyjaciele z subkontynentu indyjskiego opowiadają mi w tych dniach historie, które wydają się być science fiction. Fala upałów https://www.axios.com/2022/05/19/climate-change-india-heat-japan-typhoon przekracza tam granice możliwości przetrwania. Moja druga siostra mówi, że w starym, pięknym mieście artystów i poetów, orły spadają martwe z nieba. https://www.aljazeera.com/news/2022/5/12/dehydrated-birds-falling-from-sky-in-india-amid-record-heatwave  Po prostu spadają martwe i lądują na domach, pomnikach, sklepach. Nie mogą już latać.
Ulice, jak mówi, są wyłożone martwymi rzeczami. Psy. Koty. Krowy. Zwierzęta wszelkiego rodzaju są tam po prostu martwe. Zginęły w zabójczym upale. Nie mogą przeżyć.
Ludzie też próbują uciekać. Uciekają do domów, spędzają całe dnie w kanałach, rzekach i jeziorach, a ci, którzy nie mogą,  wylegają na ulice, zemdleni, zepchnięci na margines. To biedne kraje. Jeszcze przez jakiś czas nie będziemy wiedzieć, ilu zabiła ta fala upałów. Wielu nie zostanie nawet policzonych.



Pomyśl o tym wszystkim przez chwilę. Naprawdę zatrzymaj się i pomyśl o tym. Przestańcie wykonywać automatyczne ruchy codziennego życia, przez które przechodzicie i pomyślcie o tym.
Widzisz, moi zachodni przyjaciele czytają takie historie, a potem wracają do obsesji na punkcie Kardashianów, Wonder Woman, Johnny'ego Deppa czy Batmana. Oni jeszcze nie rozumieją. Ponieważ to jest poza granicami tego, co homo sapiens może naprawdę pojąć, Wydarzenie. Tamten świat nadchodzi także dla nich.


Często stosuje się analogię do opisu "zmian klimatycznych" żab w gotującym  się garnku. Jest ona przydatna, ale tylko do pewnego stopnia. Kiedy garnek się zagotuje, wyjmuje się je i zjada. Byliśmy we wrzącym garnku, a teraz jesteśmy na etapie, w którym mamy zostać wyjęci i zjedzeni. To jest moment, w którym rzeczy zaczynają się robić naprawdę, naprawdę złe - naprawdę, naprawdę szybko.


Sposób, w jaki przyszło mi myśleć o tym wydarzeniu - gatunek, który istnieje od 300 000 lat, zmienił klimat w sposób, który nie zdarzył się od milionów lat, wyzwalając Wydarzenie Wyginięcia - jest następujący.
Wyobraź sobie czarną dziurę. Ludzkość stoi przed nią w kolejce. Każdy musi przez nią przemaszerować. Niektórzy są na czele kolejki. Dotarli na drugą stronę jako pierwsi. Niektórzy są z tyłu kolejki. Jeszcze się śmieją, żartują i udają, być może. Nikt wiele nie słyszy od tych, którzy przeszli, bo cóż, to czarna dziura. Ale po drugiej stronie nic już nigdy nie będzie takie samo.
W tym miejscu jesteśmy teraz. Znajdujemy się u progu Kataklizmu. Niektórzy z nas przechodzą teraz na drugą stronę, na inną planetę, taką, która stanie się nie do życia. To nie jest "stanie się" lub "może się zdarzyć", to się rzeczywiście dzieje teraz.
To są moi przyjaciele, na przykład na subkontynencie indyjskim, gdzie orły spadają martwe z nieba, gdzie ulice są wyłożone martwymi rzeczami.


Wyginięcie. Wydarzenie. Możecie dosłownie zobaczyć, jak to się tam dzieje.
To oni pierwsi przechodzą przez Horyzont Zdarzeń, jeśli można tak powiedzieć - wargę czarnej dziury. To jak kanarki w kopalni węgla, moi indyjscy, pakistańscy i bengalscy przyjaciele. Są po drugiej stronie i doświadczają świata w Zdarzeniu. A ten świat nadchodzi po nas wszystkich.

Nie używam słów "zmiany klimatyczne", aby opisać to wszystko, ponieważ, cóż, są one nieadekwatne. https://eand.co/this-is-why-we-should-stop-calling-it-climate-change-1468bd7e68f4  Sposób, w jaki opowiadamy tę historię, doprowadził do pewnego rodzaju szokującego poczucia apatii i ignorancji w stosunku do rzeczywistości, z którą mamy do czynienia. Ludzie czytają nauki i myślą, że jeśli temperatura wzrośnie o jeden stopień, dwa, trzy, to co to za problem? Ha ha! Kogo to obchodzi? Przecież to nawet nie jest gorący dzień? Mylisz się. Lepszym sposobem na opowiedzenie tej historii jest coś takiego. Średnio, gdy temperatura wzrasta o jeden stopień, pory roku https://climate.nasa.gov/news/2865/a-degree-of-concern-why-global-temperatures-matter/   zmieniają się dziesięciokrotnie w regionach równikowych. Jeden stopień, jeden punkt pięć, czyli tam, gdzie jesteśmy teraz - lata są gorętsze o dziesięć do piętnastu stopni Celsjusza. Dwa stopnie? Dwadzieścia. Trzy stopnie? Trzydzieści.

Hiszpania szykuje się na ekstremalną falę upałów, https://www.theguardian.com/world/2022/may/20/spain-braces-for-heat-wave-of-extraordinary-intensity  około 40 stopni plus, także Europa, podobnie duża część Ameryki. To przy jednym stopniu globalnego ocieplenia. Przy dwóch stopniach? Subkontynent osiąga 60 stopni Celsjusza. Hiszpania i Europa osiągają 50. Przy trzech stopniach? Regiony równikowe osiągną 70 lub więcej stopni Celsjusza. Hiszpania i Europa - 60.
Jestem pewien, że niektórzy będą się kłócić z tą interpretacją, więc śmiało traktujcie to jak chcecie. To nie ma znaczenia. Przy 50 stopniach, czyli tam gdzie jest teraz Subkontynent, życie zamiera. Ptaki spadają z nieba. Ulice stają się masowymi grobami. Ludzie uciekają i próbują po prostu przetrwać. Sieci energetyczne zaczynają pękać. Gospodarki zatrzymują się.
Następuje wyginięcie.

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale