mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
173 notki
63k odsłony
  422   0

 George Friedman: czy pokój w Polsce, to - "o jeden most za daleko?"

 Poniżej przekład artykułu Georgea’a Friedman’a pod namiennie aluzyjnym, jeśli nie szyderczym tytułem : “In Poland, Peace May Be a Bridge Too Far”.

Urodzony na Węgrzech z żydowskich rodziców, (podobnie jak George Soros, dobroczyńca ludzkości) - autor, to nie tylko weteran kosmopolitycznej publicystyki ale także  amerykański prognostyk geopolityczny i strateg w sprawach międzynarodowych.

Jest założycielem i prezesem Geopolitical Futures, internetowej publikacji, która analizuje i prognozuje przebieg globalnych wydarzeń. Przed założeniem Geopolitical Futures, był prezesem jej poprzedniczki Stratfor, prywatnej firmy wydawniczej i konsultingowej, którą założył w 1996 roku.
 Posiada doktorat z zakresu administracji naCornell University.

Dr Friedman jest również autorem bestsellerów New York Timesa. Jego najnowsza książka,  toTHE STORM BEFORE THE CALM: America's Discord, the Coming Crisis of the 2020s, and the Triumph Beyond,
Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 20 języków.

Artykuł budzi sprzeczne wrażenia. Trudno zdecydować co przeważa – polityczna merytoryczność , czy cynizm, jako norma. Miałem opory czy tłumaczyć i udostępnić. Przeważyły względy edukacyjne. Tekst toksyczny i oczywiście nie adresowany do Polaków, choć i o Nich.

Zawiera trującą wrzutkę; autor z jednej strony przyznaje, że Polacy wolą trzymać się od wojny z daleka , z drugiej jednak, niewprost dopuszcza możliwość  udziału polskiej armii w wojnie na Ukrainie .

Obserwuję trwające od jakiegoś czasu oswajanie społeczeństwa polskiego z perspektywą  udziału w wojnie na Ukrainie.  Tragedia w Przewodowie, obojętnie czyjego autorstwa - to kolejne memento.

  I będą nas pewnie obrabiać, najeżdżając na honor, ambicję i wolność waszą i naszą:“Polacy,  jakże to braciom Ukraińcom nie pomóc w potrzebie?” - a w razie odmowy, klin w stosunki ukraińsko-polskie, fiasko idei “Trójmorza” i  konfliktowy podział społeczeństwa polskiego a może nawet i tuziemny majdan.

Friedman reprezentuje wyłącznie interesy amerykańskie. Los Ukrainy ani Polski - go nie obchodzi.
To jedynie klocki w geopolitycznej układance.

Czy zatem Polskę i Polaków – pytam -  trwale powinny obchodzić interesy amerykańskie, biorąc pod uwagę obserwowany w trakcie, proces zmiany przywództwa światowego?

Pamiętajmy “Tempora mutantur (...) ”,  żeby anegdotycznie lub faktycznie nie zostać z tą Ameryką “jak Himilsbach z angielskim”.
-“Noś parasol i przy pogodzie”.  Póki co zbrojmy się, albowiem“nie znamy dnia ani godziny”!

 - I na ostatek, czyj interes w tym, aby Rosja, Ukraina i Polska  wykrwawiły  się w wojnie?


                                    


                                 *   *   *


W ostatni weekend miałem okazję porozmawiać z kilkoma Polakami. Nie będę udawał, że oni wypowiadają się w imieniu całego kraju, ale moje wrażenie jest takie, że, ogólnie rzecz biorąc, uważają oni, że porozumienie pokojowe z Rosją byłoby błędem. Należy zrozumieć, że wielu Polaków jest zarówno pasjonatami tematu Rosji, jak i nie jest bezpośrednio zaangażowanych w wojnę na Ukrainie. Polska dostarczyła oczywiście pewną ilość broni i zaopatrzenia (“some weapons and supplies”), a niektórzy Polacy postanowili włączyć się do walki, ale jako naród, Polska trzyma sią od wojny z daleka.

Polska ma dwóch historycznych wrogów: Niemcy i Rosję. Przez ponad sto lat jeden z nich (a czasami obaj) zagrażali istnieniu kraju. Kwestię niemiecką rozwiązała II wojna światowa, ale konflikt ten doprowadził do okupacji rosyjskiej, która trwała aż do upadku Związku Radzieckiego. Polska została więc uwarunkowana, by nie ufać dobremu losowi. Stany Zjednoczone zapewniają Polsce bezpieczeństwo, umieszczając w jej granicach coraz więcej wojska, ale Polacy nie są spokojni. Po części dlatego, że Waszyngton ma tam swoje własne interesy, a historia nauczyła Polskę, że ci, którzy nie atakują, to albo zdradzają, albo zawodzą w potrzebie.

Nic więc dziwnego, że Polska była gotowa działać na Ukrainie na początku konfliktu i że była rozczarowana, gdy Amerykanie jej to uniemożliwili. (Waszyngton nie chciał, by wojna rozprzestrzeniła się gdziekolwiek indziej i nie chciano  by Moskwa czuła się bardziej paranoicznie niż zwykle). Nie jest też zaskoczeniem, że Polska nie chce porozumienia pokojowego. Warszawa dostrzega historyczny moment dla Ukrainy,  w którym zwolennicy Kijowa, w tym Polska, mogą wykorzystać rosyjską słabość jako okazję do militarnego złamania Rosji i zapewnienia bezpieczeństwa Polsce na kolejne pokolenia. Dla nich błędny ostrzał rakietowy w zeszłym tygodniu był przypomnieniem, jakie zagrożenie nadal stanowi Rosja.

Moim zdaniem nie jest to ani możliwe militarnie, ani mądre politycznie. Siły zaangażowane do walki z Rosją są ograniczone do Ukrainy. Ukraińska armia walczy o swoją ojczyznę - co zawsze jest dobrym motywatorem - i jest w strategicznej defensywie. Rosjanie są w ofensywie, co oznacza, że ich linia zaopatrzenia jest coraz bardziej rozciągnięta i krucha, w miarę postępów armii. Co więcej, przedłużone operacje ofensywne na wielu osiach, stwarzają trudności w dowodzeniu i kontroli. Linie zaopatrzenia Ukrainy były mniej obciążone, a kontrola nad siłami ukraińskimi, była dzięki temu, mniej napięta i bardziej efektywna. (Nie wspominając o równoległych amerykańskich liniach zaopatrzenia) W rezultacie Ukraińcy zapłacili wysoką cenę, ale zostali nagrodzeni. Rosjanie również zapłacili wysoką cenę, ale otrzymali mniej nagród. Nawet jednak wtedy, Rosjanie nie zostali pokonani. Przejście do strategicznej postawy ofensywnej nie przyniesie takich sukcesów, jakie Ukraina odniosła w strategicznej obronie. Atakowanie sił rosyjskich w postawie defensywnej, może łatwo doprowadzić do porażki.

Polska może być skłonna rzucić swoje wojsko do walki, ale polska armia jest niedoświadczona i niesprawdzona, a ponadto jest uzależniona od Stanów Zjednoczonych w zakresie wielu ważnych dostaw. Waszyngton ze swojej strony, nie jest zainteresowany przyjęciem postawy ofensywnej. Jego strategia polega na utrzymaniu Ukrainy, jako strefy buforowej między Rosją a Europą - takiej, która ma zapobiec wojnie europejskiej lub nawet nowej zimnej wojnie. Dlatego chce zapobiec rosyjskiej okupacji, bez angażowania sił amerykańskich do walki. Jeśli siły ukraińskie nie utrzymają swojego kraju, USA mają inne opcje wojskowe, ale Ukraina jest absolutnie preferowaną przez nie - pierwszą linią obrony.

Jedną z opcji, którą Waszyngton nie dysponuje (patrz retoryka -bzm) , jest trwałe rozbicie rosyjskiej armii. Po prostu brakuje mu środków i woli. Rosjanie słabo radzą sobie w obcym obszarze, ale należy założyć, że lepiej radziliby sobie broniąc ojczystego terenu. Złamanie armii rosyjskiej wymaga głębokiej penetracji Rosji, a USA nie zamierzają używać swojego wojska do akcji, która prawdopodobnie zakończyłaby się niepowodzeniem, nie mówiąc już o takiej, która mogłaby wywołać scenariusz nuklearny. (Nie na darmo, wkroczenie do Rosji byłoby strategicznie błędne. Gdyby siły atakujące zostały rozbite, mogłoby to spowodować nowe parcie na zachód, pochłaniające zasoby i siłę żywą).

Z politycznego punktu widzenia inwazja na Ukrainę nałożyła na Rosję koszty i choć opinia publiczna jest bardzo zróżnicowana, ludzie generalnie nie postrzegają tego konfliktu jako koniecznego. Atakowanie Rosji stworzyłoby jedność polityczną tam, gdzie jej nie ma, a celem politycznym powinno być stworzenie dysonansu. Obecna tam niezgoda osłabiła motywację Rosji do walki. Zmuszenie Rosjan do walki poza granicami kraju prawdopodobnie podtrzyma ten podział, podczas gdy podjęcie walki w Rosji mogłoby mieć odwrotny skutek.

Zmuszenie Rosjan do przyjęcia postawy ofensywnej przynosi korzyści zarówno militarne, jak i polityczne. W czasie, gdy Rosja wydaje się wewnętrznie rozdrobniona, a Ukraina ma coraz większe możliwości. Największym niebezpieczeństwem jest założenie, że wcześniejsze sukcesy oznaczają przyszłe, co  jest częstym  wojskowym mankamentem.

Jeżeli Moskwa została zostanie zmuszona do zawarcia traktatu pokojowego, to korzyści dla Zachodu będą polityczne. Zawieszenie broni rodzi pytania o roztropność rządu i kompetencje jego wojska. Biorąc pod uwagę, że rozbicie rosyjskiej armii w całości nie jest możliwe, porozumienie pokojowe stworzy w Rosji siłę polityczną, której trzeba pozwolić dojrzeć. Ryzyko dążenia do szerokiego zwycięstwa jest zbyt wysokie, znacznie wyższe, niż niebezpieczeństwo pokoju. Prezydent Władimir Putin również rozumie to równanie, więc głośne rosyjskie straty wewnątrz Ukrainy są kluczem do utraty przez niego kontroli.


----------------------------------------------




image
https://geopoliticalfutures.com/in-poland-peace-may-be-a-bridge-too-far/
"In Poland, Peace May Be a Bridge Too Far"

image

George Friedman



https://geopoliticalfutures.com/author/gfriedman/

22 listopada, 2022

George Friedman - proszę nie mylić z francuskim socjologiem, Georgesem Friedmannem



wybór, tłumaczenie i opracowanie:bezmetki
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych
materiałów: zezwalam - bez zmian w treści i formie -
 wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych,
 ze wskazaniem adresu tekstu źródłowego
 i pseudonimu autora tłumaczenia

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale