25 obserwujących
518 notek
286k odsłon
  672   0

Susan Rice, koniec zartow?

 Dzis wreszcie skonczyl sie zart o imieniu i nazwisku Susan Rice (ambasador USA przy ONZ); przykre, ze taka piekna tradycja zapoczatkowana przez przez Bill'a Clinotna wraz z nominowaniem Madeleine Albright zdaje sie ulec przerwaniu. Chodzi mi o to ze od czasow P. Albright Sekretarz Stany byl albo kobieta (Albright Clinton) albo AfroAmerykaninem (Colin Powell), albo jedna i druga (Condi Rice, Susan Rice - nie sa spokrewnione). Obamie dlatego tylko - z uwagi na tradycje - chyba teraz zalezalo aby Susan Rice zostala Sekretarzem Stanu, bo innego wyjasnienia na jej promocje zwyczajnie nie ma. Fakt ze Susan Rice troche Obamie pomogla klamiac tu i owdzie w mediach po ataku w Beghazi ktory potencjalnie mogl zaszkodzic  Obamie w straniach o reelekcje, ale lojalnosc w polityce rzadko spotyka sie z nagroda bez zadnych warunkow. Rice ponoc wypadla tak fatalnie w zamknietej sesji w Senacie, ze nawet kilku Demokratow prywatnie wyrazilo opinie iz nie bedzie z tego nic i nie pozostaje nic innego, niz odjac sobie wstydu i zasugerowac P. Susan, aby sama zrezygnowala, co dzis wlasnie uczynila.

Zatem John Kerry ostal sie jeden na placu boju, i chyba bedzie zatwierdzony - chocby dlatego ze Republikanie widza szanse na ponowny wybor Scott'a Brown'a w Massachusetts w nadzwyczajnych wyborach jakie beda po objeciu Kerry'ego funkcji Sekretarza Stanu.

 

 

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale