29 obserwujących
40 notek
192k odsłony
427 odsłon

Wzlot i upadek rodziny Sackler

Wykop Skomentuj2

Żył sobie kiedyś Izaak Sackler, pobożny, pracowity i uczciwy Żyd. Urodził się w Galicji, może jako Szekler (?) w dawnym cesarstwie austro-węgierskim. W Galicji, jak to w Galicji, bieda była, brud i syf, no i szalejący antysemityzm. Ciężkie warunki dla Żyda. Ale na szczęście jest Ziemia Obiecana, nie ta mityczna, czy opisana w Biblii, lecz ta jak najbardziej współczesna. United States of America – wymarzona kraina wszelakiej szczęśliwości, marzenie wszystkich biednych i uciskanych, oraz Żydów. Szczególnie na początku ubiegłego wieku, przed pierwszą wielką rzezią, oraz przed drugą, jeszcze większą rzezią. Tak więc Izaak Szekler (?) wraz ze swą wierną połowicą Zofią (z domu Greenberg) nawiedził nowy, lepszy świat w poszukiwaniu nowego, lepszego życia. Daleko nie zawędrował. Osiadł w Nowym Jorku, gdzie na Brooklynie Izaak Sackler otworzył niewielki rodzinny biznes: sklep spożywczy. Interes jak interes, raz lepiej, raz gorzej, ale Isaac i Sophie Sackler nie oszczędzali na wykształceniu swoich synów, a mieli ich trzech: Arthur, Mortimer i Raymond, duma i nadzieja rodu. Trzej synowie skończyli studia medyczne i zostali psychiatrami. Tak w życie i biznesu weszło następne, lepsze, o ile to możliwe, pokolenie familii Sackler. Arthur, Mortimer i Raymond, trzech ich było, jak trzy słońca, ani myśleli poświęcać swego lepszego życia na leczenie beznadziejnych przypadków w dodatku za marne pieniądze. Ale nie można powiedzieć, z początku starali się, pisali artykuły, walczyli z rasizmem w bankach krwi (!?). Tak, w usa krwi kwitł rasizm nawet w bankach krwi.Czy były oddzielne półki na czerwoną krew białych, oddzielne na czerwona krew czarnych?  Nie wiem, jak to wyglądało. Ale jak u nas, w zacofanej, ksenofobicznej Polsce, tak w postępowym usa Żydzi nieugięcie walczyli z rasizmem, antysemityzmem, ksenofobią, i w ogóle starali się, jak mogli, o nowe, lepsze jutro. W 1952 roku bracia Sackler kupili małą firmę farmaceutyczną Purdue Frederic. Nie medycyna, nie psychiatria, lecz biznes był przeznaczeniem trzech braci Sackler. Młodsi bracia: Mortimer i Raymond prowadzili firmę, najstarszy Arthur zajął się z reklamą produktów rodzinnego biznesu farmaceutycznego. Wykazał w tej dziedzinie wielką inwencję; Arthur Sackler był jednym z pionierów tzw. marketingu bezpośredniego, który obserwujemy również współcześnie. W Ameryce zaczęło się ponad pół wieku temu. Akwizytorzy różnych firm farmaceutycznych docierają ze swoimi produktami do lekarzy, dokładnie za pośrednictwem lekarzy docierają do pacjentów, którzy chcąc nie chcąc muszą kupować te lekarstwa, które zleci, czy przepisze lekarz. Lekarze otrzymują w zamian luksusowe wycieczki zwane dla niepoznaki konferencjami, albo drobne, ale kosztowne prezenciki; w ostateczności żywą gotówkę. Koncernom farmaceutycznym rośnie sprzedaż i wszyscy są zadowoleni. No wszyscy… może poza pacjentami.

   Arthur Sackler był także wielkim kolekcjonerem sztuki współczesnej. Co oznacza, że braciom Sackler świetnie szło w biznesie farmaceutycznym, wielu bowiem chciałoby być kolekcjonerami sztuki, lecz tylko nielicznych na to stać. Większość swojej kolekcji Arthur Sackler podarował różnym muzeom na całym świecie. Ta „dobroczynność” i „filantropia” stanie się znakiem firmowym rodziny Sackler i ich rodzinnego biznesu, która otworzy im szeroko drzwi pośród najważniejszych elit nie tylko w usa ale i Europie. I stanie się jedną z podwalin ich potęgi finansowej, ich biznesowego imperium. Dziś biznesmen nie tylko ma dorobić się miliardów, musi również umieć się dzielić. Pięknie się dzielić, na przykład sztuką. Arthur Sackler umarł w 1986 roku, Mortimer i Raymond odkupili udziały Arthura w firmie, która od tej pory stała się tylko ich własnością. I wreszcie mogli zacząć działać. Widać starszy brat mocno ich powściągał, gasił ich pomysły. Mimo swego sprytu, bezwzględności w biznesie i marketingowego nosa Arthur Sackler miał jeszcze niejakie skrupuły. Teraz Mortimer i Raymond Sackler mogli pokazać, na co ich stać. Ile i jak szybko da się zarobić w biznesie farmaceutycznym, jeżeli… nie ma się za wielu skrupułów. Oni nie mieli. Odtąd zaczęła się nowe życie odnowionej firmy, bracia zmienili jej nazwę na: Purdue Pharma. W ciągu kilku lat przekształcili rodzinną firmę w jeden z największych koncernów  farmaceutycznych w usa, i na świecie.

    I tu jest koniec wzlotu rodziny Sackler. Przełom stuleci. Pierwsza dekada XXI wieku. Synowie ubogiego rodziny żydowskich imigrantów z Galicji wspięli się na same szczyty. Podobnie dzieci Mortimera i Raymonda, trzecie już pokolenie rodziny Sackler, które przejęło rodzinny koncern. Ich biznes wart był miliardy dolarów. Rodzinna Sackler słynna w była z dobroczynności. Mortimer i Raymond przyjęli pomysł zmarłego brata i stosowali go z wielkim powodzeniem. Umiejętnie umieszczanie i właściwie nagłaśniane datki dawały im wstęp do elity i zapewniały całkowitą bezkarność. Poza tym wydatki dobroczynne odliczali od podatków. Rodzinna Sackler należała do światowej elity. Czuli się jak w domu w Nowym Jorku, w Waszyngtonie, i w Londynie, czy Paryżu. Na ścianie muzeum w Luwrze zawisła tablica z podziękowaniami dla rodziny Sackler za ich dary dla muzeum. W 2015 roku rodzina Sackler została wymieniona pierwszy raz pośród najbogatszych rodzin ameryki przez magazyn Forbes. W gazecie The New Yorker z roku 2017 stwierdzono, że Purdue Pharma jest „własnością jednej z najbogatszych rodzin Ameryki, o łącznej wartości netto wynoszącej 13 miliardów dolarów”. Czyż to nie wspaniała kariera dla synów i wnuków ubogich, żydowskich imigrantów? Ziścił się amerykański sen: od pucybuta do milionera. Czy raczej od pucybuta do miliardera.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale