28 obserwujących
38 notek
190k odsłon
376 odsłon

Ile warte jest życie?

Wykop Skomentuj11

Początek maja. Piękny czas zazwyczaj. Lecz nie tego roku. Wyjątkowego nie tylko ze względu na symetryczny układ cyfr. Pandemia ustępuje. Koronawirus SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19 pożera dalej, ale słabiej. Ludzie mają coraz bardziej dosyć pandemii i ograniczeń z nią związanych. Bestia nie okazała się tak groźna. Rządy rozmaitych krajów skwapliwie, acz z fałszywą niechęcią – żeby było wiadomo, że jak źle pójdzie to nie my jesteśmy winni – łagodzą ograniczenia wprowadzone na czas epidemii. Gospodarka zamiera. Ludzie tracą pracę, a muszą żyć, pracować, zarabiać. Życie toczy się dalej.

   Na zachodzie, w Niemczech, w Belgii, czy Francji toczy się ciekawa i bardzo znamienna dyskusja o pandemii i o cenie płaconej za zwalczanie wirusa. I analiza: czy skórka warta jest wyprawki? Dyskusja prowadzona przez naukowców, polityków, i innych tzw. ekspertów. Dylemat prawdę mówiąc, stary jak ten świat. Tylko nieco zapomniany. To znaczy zdawało nam się, że możemy o nim zapomnieć. Weźmy hipotetyczną sytuacją. W lewym pokoju zamkniętych jest dziesięciu ludzi, w prawym jeden. Mamy klucz do zamka, ale możemy otworzyć tylko jedne drzwi. Ci w drugim pokoju zginą. Kogo ratować? Dylemat niby prosty. Lepiej ratować dziesięciu, bo dziesięć to więcej niż jeden. Jaka byłaby decyzja, gdyby było pięć do jednego? Albo jeden do jednego? Gdyby jeden z nich był naszym krewnym, przyjacielem, czy choćby znajomym, decyzja również byłaby prosta… Trzeba by się tylko nieco pogimnastykować przy uzasadnieniu jak zawsze, gdy wykazujemy, że to co dobre dla mnie, jest i dobre dla innych.

   Lecz ten rachunek jest bardziej skomplikowany. Życie życiu nie jest równe. Tak, czy nie? Jak zmierzyć wartość życia? Filozofowie, inni „myśliciele” tu kłócić się będą do upadłego. Przyjmijmy, że wartość życia mierzymy oczekiwaną długością przeżycia. Matematyczny parametr łatwy do wyliczenia. Dzięki temu przy wyborze, kto ma przeżyć nie będziemy się kierować „subiektywnymi” z natury emocjami, sympatiami, czy antypatiami, lecz „obiektywnymi” liczbami. Weźmy pięciu staruszków w jednym pokoju, w wieku 75+, w drugim młody człowiek w wieku 20+, lub 30+. Ile staruszkowie przeżyją w razie ocalenia? Dwa, trzy, góra pięć lat. Młody człowiek co najmniej 50 lat. Kogo ratować? Odpowiedź nie jest oczywista, która bowiem nierówność jest ważniejsza: 5 > 1, czy 50 > 25?

   Koronawirus SARS-CoV-2 jest niesprawiedliwy. Jest seksistą – 2/3 zmarłych to mężczyźni – i rasistą – kolorowi zwłaszcza Murzyni są znacznie mocniej narażeni niż biali. I jest oportunistą, zabija głownie słabych: starych i/lub przewlekle chorych. Właściwie to każdy koronawirus, wirus, czy bakteria jest niesprawiedliwy. Choroba jest zawsze niesprawiedliwa, a cierpienie niezasłużone. Jedynie śmierć jest sprawiedliwa. To tylko nasza ludzka projekcja, wyrażająca się w przymiotnikach. Nic więcej. W Szwecji 90% ofiar COVID-19 to ludzie w wieku 70+, schorowani. W wieku 70+ nie ma zdrowych. Zdrowsi umarli wcześniej. Pozostałe 10 % to osoby młodsze, ale również chore: nowotwory, serce, cukrzyca…

    Szwecja przyjęła odmienną niż inne kraje strategię wobec epidemii. Szkoły, centra handlowe, kina, restauracje pozostały otwarte, minimum zakazów, raczej prośby, czy apele. Tak jest lepiej dla gospodarki, tłumaczy rząd szwedzki. Epidemii i tak nie da się powstrzymać, a gospodarka musi się kręcić, a ludzie muszą pracować. Młodzi, w średnim wieku, ale zdrowi chorobę COVID 19 przechodzą łagodnie, jak grypę, lub nawet bezobjawowo. Dla porównania (stan na 2 maja 2020) pod względem ilości zgonów na milion mieszkańców Szwecja zajmuje 10 miejsce w świecie (263). Odrzucając niby-państwa, jak San Marino, czy Andora, Szwecja z jej łagodnym kursem będzie 8-ma, za Belgią, Hiszpanią, Włochami, tzw. Wielką Brytanią, Francją, Holandią, które przyjęły znacznie ostrzejsze ograniczenia, mając o wiele więcej ofiar. W Szwecji życie toczy się prawie normalnie, a służba zdrowia działa sprawianie. Chory znajdzie opiekę i pomoc w szpitalu, nie brakuje respiratorów. Pomijając starych i chorych – umierających samotnie w swych domach, lub grupowo w domach opieki – szwedzka strategia ma sens.

    Pierwsze miejsce zajmuje Belgia z imponującym wynikiem 665 zgonów na milion mieszkańców. Formalnie pierwsze jest San Marino ale ten relikt średniowiecza pomijam. Dopiero ostatnio uświadomiono sobie, że pierwsza w ilości zmarłych zajmuje bogata, zadbana i uporządkowana Belgia ze swą stolicą Brukselą, również stolicą Unii Europejskiej. Centrum pandemii jest równocześnie stolicą zjednoczonej Europy. Wcześniej publicyści używali sobie na Włochach, że brud, że nieporządek, że chaos, albo jeździli po Hiszpanach również południowcach. A tu spokojni, zimnokrwiści Belgowie w cuglach pokonali i Włochów (467) i Hiszpanów (531). W Belgii nie było katastrofy społecznej i gospodarczej jak we Włoszech czy Hiszpanii. W Belgii nie ma szpitali polowych, ani kwarantanny całego kraju, ani publicznego rozdzierania szat połączonego z szukaniem winnych. Włoscy, czy hiszpańscy lekarze rozpaczali w mediach że muszą wybierać, kogo podłączyć do respiratorów, a kogo nie, zaś świetni (podobno) belgijscy medycy jak się zdaje nie mieli żadnych podobnych dylematów medycznych i moralnych. W Belgii spokój, cisza, luz i miękkie ruchy. Belgowie są wręcz zirytowani, gdy im się udowadnia, że u nich jest najgorzej. Najgorzej u nas! Nie na południu? Nie we Włoszech? Nie we wschodnie Europie? Ale u nas! W tej cudownie nowoczesnej Belgii!? Zazwyczaj Belgowie tłumaczą, że oni nie fałszują statystyk zgonów, jak inni. Gdyby liczyli tak jak inni, to byliby znacznie niżej. Szpitale pracują jak zawsze na najwyższym poziomie, testy są wykonywane, chorzy leczeni, nie brak miejsc na intensywnej terapii, ani respiratorów. Jeżeli są wytykani, to tylko przez swoją uczciwość.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale