29 obserwujących
53 notki
196k odsłon
  102   0

Nowe jak stare

   Mając takie straszliwe wspomnienia, te upiory z przeszłości, Niemcy po prostu nie mogą i nie zgodzą się, aby Europejski Bank, czy jakiekolwiek inna instytucja skupowała obligacje, czytaj: drukowała pieniądze, ich euro, bez niemieckiej kontroli, czy zezwolenia. Niemiecki trybunał konstytucyjny idzie tutaj ręka w rękę z niemieckim rządem i całą klasą rządząca. Mówienie o niezależności niemieckiego trybunału to czysta kpina. Niemieckie sądy są wolne i nieżelazne, gdy rozpatrują indywidualne sprawy pana A przeciwko panu B, czy oskarżenie niejakiego C. Jeśli chodzi o sprawy państwowe, niemieckie sądy nigdy nie wystąpią przeciwko własnemu państwu. Przeciwnie niż u nas, gdzie mamy tak „wolne” sądy i tak „wolnych” sędziów, że nie zawahają się wystąpić przeciwko własnemu państwu i głosić z dumą, że są „europejskimi”, a nie gorszego sortu, tubylczymi sędziami. Czy jest rzeczą przypadku, że na czele tych „wolnych i niezależnych sędziów” o komunistycznym pochodzeniu, z sowieckiego nadani była, czy jest, prezes sądu najwyższego o niemieckim nazwisku i pochodzeniu? Czemu tu się dziwić? Czy nie znamy folksdojczy? Czyż od początku wojny numer dwa, od 1 września 1939 roku nie wiadomo, do czego folksdojcze są zdolni i wobec kogo są lojalni?

   W Niemczech takie postępowanie sędziów podważające zaufanie do państwa jest nie do pomyślenia. Tam jest unifikacja, jak kiedyś mówiono panuje jedność moralno-polityczna skupiona wokół interesów państwa i narodu niemieckiego. Warstwa polityczna, politycy wszelkich partii od lewa do prawa, dalej biznes, potem władza sadownicza, no i media, wszyscy idą równym krokiem i mówią jednym głosem. Mediom niemieckim czasem zdarza się, że skrytykują władze, ale tylko w konkretnej sprawie. A i to rzadko i niechętnie, niejako półgębkiem. Niemieckie media, niezależnie od ich politycznej orientacji, nigdy nie wystąpią przeciwko niemieckim interesom. Ani w kraju, ani poza granicami a będące w posiadaniu niemieckiego kapitału. Dlatego w Polsce mamy tyle suto karmionych piesków zajadle ujadających w obronie „europejskich wartości”, czytaj niemieckich interesów. Niemiec płaci, ale i wymaga. Mamy również w Polsce mnóstwo folksdojczy, których jest szczególnie dużo w polskojęzycznych mediach dla tubylców. Ci ludzie reprezentują i bronią niemieckich spraw, nie naszych. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę.

   Szczególnie znamienne jest, że niemiecki trybunał konstytucyjny podważył, a właściwie obalił w proch i pył autorytet europejskiego trybunału sprawiedliwości (TSUE) w Luksemburgu. Swojej z trudem i dużym kosztem budowanej przybudówki, narzędzia niemieckiej dominacji w unii europejskiej. Kiedyś Brytyjczycy powstrzymywali Teutonów, ale od kilku lat faktycznie wycofali się z unii. Gdy nie ma kota, spaśna, niemiecka mysz harcuje. Francja jest słaba i rozbita, zadowala się rolą niemieckiego cienia. Państwa południa, od dekad w kryzysie gospodarczym pokornie ustawiają się w kolejce po zasiłek od bogatych. Kraje germańskie, jak Austria, Holandia, czy kraje nordyckie, widzą w Niemczech naturalnego przywódcę. Tak wiec Niemcy rządzą w unii. Wybiła ich godzina. Rządzą nie przez dywizje pancerne czy Luftwaffe, lecz potęgę gospodarczą. Niemcy są największym płatnikiem w unii. Kto płaci, ten rządzi. Nie znaczy to, że Niemcy o wszystkim decydują przez dyktat. Tak nie jest. Decyzje zapadają drogą perswazji, rozmów, kompromisów, a paliwem napędzającym ten mechanizm są niemieckie pieniądze. Inne kraje, jak Włochy, Hiszpania, czy Grecja też potrafią swoje ugrać, jak program pomocowy. Niemcy zgrzytają zębami, ale płacą. Coś za coś. Dla starej unii Europa wschodnia, czy środkowa, to wyłączna strefa interesów Niemiec. We wschodniej Europie największym i najważniejszym krajem jest Polska, która ma zadawnione i niewyrównane rachunki z Niemcami.

  Było tak pięknie i postępowo, a wszystko poszło się ciąć. Pięć lat temu w Polsce nieoczekiwanie dla wszystkich wybory przegrała partia „liberalna” i „proeuropejska”, a wygrała „nacjonalistyczna” i „ksenofobiczna”, która o zgrozo uznała, że nie wystarczy już bycie klientem Niemiec. Dobrze naoliwiony mechanizm unii zaczął zgrzytać, dymić i trzeszczeć. Dlatego Polska musi być upokorzona i przywrócona do porządku, lecz nie bezpośrednio przez Berlin przez zaszłości historyczne, a pośrednio, poprzez instytucje unijne. Niezależna i silna Polska zagraża niemieckiej dominacji w unii. Niemcy płacą, lecz chcą coś dodać w zamian. Niemiecką Europę, a przynajmniej przywróconą niemiecką Mitteleurope.

   Od czego są trybunały tzw. sprawiedliwości? Trybunał sprawiedliwości unii europejskiej TSUE jest ważnym elementem tej niemieckiej soft power. Zarówno sędziowie europejskiego trybunału, jak główni bankierzy europejskiego banku są wybierani przez polityków, władze państw unii, realnie główny wpływ na ich wybór mają Niemcy. Sędziowie TSUE są równie „niezależni” jak bankierzy z EBC. Gdyby w 1939 roku istniał trybunał sprawiedliwości TSUE w Luksemburgu, Trzecia Rzesza pod wodza Adolfa Hitlera wcale nie napadałaby na Polskę. Wystarczyłoby, pozwać Polskę przed TSUE. Wysocy i „niezależni” sędziowie TSUE uznaliby bezapelacyjnie, że Niemcom należy się korytarz, Gdańsk, i Pomrze, i Górny Śląsk, i prowincja poznańska, i co by tam niemiecki rząd sobie zażądał. Na szczęście w 1939 roku trybunał TSUE nie istniał, i aby pokonać Polskę nie potrzeba było dwunastu sędziów, lecz nawet sto dywizji nie wystarczyło. TSUE jest w zasadzie trybunałem arbitrażowym do rozstrzygania sporów miedzy państwami unii w przypadku odmiennej interpretacji traktatów unijnych. Niemiecki rząd dodał mu wagi, by uczynić z niego pałkę do bicia w niepokorne kraje: Polskę i Węgry.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale