29 obserwujących
44 notki
193k odsłony
168 odsłon

Trup na scenie

Wykop Skomentuj4

My tu gadu, gadu, to znaczy piszę sobie, co mi tam chodzi po głowie. Jak bitwa pod Grunwaldem. Kogo obchodzi bitwa sprzed 600 lat? Albo o kulawym filozofie, eks-niewolniku, sprzed 2000 lat, czy dinozaurach, które żyły tak dawno temu, że jedyne, co po nich pozostało, to zamienione w kamień kości. Tak to jest, gdy człowiek żyje sobie w wieży z kości słoniowej, z wielkim trudem przez siebie zbudowanej. Ktoś inny powiedziałby w bańce (mydlanej?) i też miałby rację. Wieża z kości słoniowej i mydlana bańka znaczą to samo, i ważą tyle samo. Lada podmuch, trzepot skrzydeł motyla, lub bardziej prozaicznie, byle brzęczenie muchy i już jej ni ma. A natrętnych i krwiożerczych much nie brak na naszym świecie. Oj, nie brak.

   Było, nie było, to jest wracając do tematu: wiele się dzieje w naszym życiu politycznym. W tym tygodniu okazało się, że rządząca nimi niepodzielnie od kilku lat tzw. zjednoczona prawica, wcale nie jest zjednoczona, a głęboko podzielona. To, że nie jest prawicą wiadomo było od zawsze. Nasza z nazwy prawica po prostu bardzo nie lubi, nienawidzi komunistów. I ta nienawiść do komunistów ma czynić z nich prawicę. W ich opinii. Oczywiście to o wiele za mało. Fakt, że się nie lubi pewnej, już przeszłej, partii lewicowej nie czyni z nikogo prawicowca. Najgłębsze niechęci, wręcz nienawiści współdzielą partie na tym samym skrzydle politycznym, np. lewicowe, bowiem rywalizują o ten sam elektorat. Przykładem straszny los partii lewicowych, czy socjalistów w Rosji sowieckiej opanowanej przez bolszewików. Lewicowcy i nie-bolszewicy pierwsi poszli pod mur, zapełnili wyspy archipelagu Gułag. Podobnie jest na prawicy. Wybrany może być tylko jeden; jest tylko ten jeden, jedyny Zbawiciel z wiedzą, co jest, co było, i najważniejsze - jak będzie. Wypatrujący pilnie, z czarodziejską różdżką w chętnej dłoni, jak komu dobrze zrobić. Za prezenty dla nielicznych płaca inni, czyli wszyscy. Jakże miło, przyjemnie, po prostu cudownie jest robić cuda, takie polityczne hokus – pokus, czyli dawać prezenty na cudzy koszt. Zatem rządząca naszym krajem formacja polityczna pod nazwą Zjednoczonej Prawicy, okazała się ani prawicą, ani zjednoczona. Dwa słowa, dwa kłamstwa. Ciekawy przypadek, prawda? Albo polityka.

   Mnóstwo słów, mało prawdy. Wiele się trzeba naszukać, by znaleźć ziano prawdy w koszu plew. Jeśli się uda coś znaleźć. Czasami można nic nie znaleźć poza plewami, rzecz jasna. Ale plewy też maja swą wartość. Lepsze plewy niż nic. Interesujący jest powód, dla którego popękała nasz zjednoczona prawica. Otóż sam pan prezes zjednoczonej prawicy ogłosił, że wszyscy dobrzy ludzie, w szczególności posłowie partii w parlamencie, muszą poprzeć zgłoszony przez niego projekt ustawy w obronie praw zwierząt. Kto nie kocha zwierzą, ten nie kocha ludzi, czyż nie? Pamiętam, to samo mówiła mi kiedyś matka. Kto nie lubi zwierząt, ten nie lubi ludzi, twierdziła zaciskając usta. Nie jestem pewny, czy moja matka lubiła zwierzęta, ale z pewnością nie lubiła ludzi, to jej trzeba przyznać. Zatem ten argument jest przewrotny, by nie rzec kłamliwy. Są tacy, co lubią zwierzęta, np. psy, czy koty, a nienawidzą ludzi. Bywają też tacy, co lubią ludzi, a niespecjalnie lubią zwierzęta. Jedno jest niekoniecznie powiązane z drugim. Lecz skoro tak twierdzi pan prezes, nasz polityczny geniusz, to pomijając już skromną postać mojej dawni zmarłej matki musi tak być. Problem w tym, że prezentowana przez pana prezesa tzw. zjednoczonej prawicy ustawa w ochronie zwierza spełnia postulaty skrajnych ugrupowań, prawda, ale lewicowych. Na przykład w ustawie dano prawo ekologicznym aktywistom, którym bardzo blisko jeśli nie do wariatów to na pewno do maniaków, do wejścia do prywatnych domów bez zgody sądu, czy nawet prokuratora, gdy tylko czujni aktywiści – maniacy nabędą podejrzeń, że zwierzętom dzieje się krzywda! Oznacza to, że aktywiści mogą wtargnąć o każdej porze do każdego domu w asyście policji, gdy tylko zechcą, o ile w domu jest pies, czy kot. W którym domu nie ma jakiegoś zwierzęcia? Jak nie pies, to kot, świnka morska, czy kanarek, jak nie szczur to pyton. Czyż nie jest to spełnienie postulatów nawet nie lewicowych, ale skrajnie lewicowych ugrupowań, z nurtu pseudo - ekologicznego? Partia tzw. zjednoczonej prawicy sankcjonuje i wprowadza ustawowo pogwałcenie praw obywatelskich! Oczywiście w imię wyższego dobra, to jest dobra zwierząt. Dla naszej pseudo prawicy dobro zwierząt jest wyższa wartością niż dobro ludzi.

   W tym tygodniu nasza prawica wykonała wielki krok w stronę faktycznego zrównania praw ludzi i zwierzą, o czym marzą skrajni lewicowcy, a czemu partia prawicowa, o chrześcijańskich fundamentach, powinna byś przeciwna z przyczyn zasadniczych. Nie rozumiem. Skoro cierpienia dajmy na to psa jest tyle samo warte, co cierpienia człowieka, to czemu partia tzw. zjednoczonej prawicy sprzeciwia się adopcji dzieci przez pary homoseksualne? Czemu zwalcza ideologie gender? Czy sprzeciwia się ruchowi LGTBPZ…, czyli lesbijkom, gejom, transwestytom, zoofiliom, pedofilom, nekrofilom, itp. ogólnie LGTBplus? Przecież to nie ma sensu, i na dłuższą metę tego nie da się utrzymać. Nadawać prawa zwierzętom a odmawiać praw osobnikom, co w poniedziałek są chłopcami, w środę chcą być dziewczynkami, a w piątek już sami nie wiedza, czym są i czym chcą być? Jedynie z zoofilami może być kłopot. Zoofile to ludzie, którzy zaspokajają się seksualnie wykorzystując zwierzęta. Prawo człowieka do satysfakcji seksualnej versus cierpienie zwierząt. Zgwałcona przez mężczyznę kura może tego nie przeżyć, ale owcy to (chyba) obojętne, a krowie to już na pewno. Jednakże każdy problem da się to rozwiązać. Od czego są politycy i partie polityczne? Postępowi posłowie zakażą w imię dobra zwierząt seksu ze zwierzętami, ale do pewnej wielkości zwierzęcia, powyżej można, by i zoofile byli radzi. Zoofile też mają swoje, niezbywalne prawa, czyż nie? Jeśli seks z psem, to tylko dużym, jak bernardyn, ale nie z jamnikiem. A już z obecnie tak modną miniaturką psa – Shih tu (szitsu się czyta ?) to już surowo zakazane. Mniejsza o zoofilii i innych kochających inaczej. Przejdźmy do niby normalnych, lecz niekoniecznie sympatyczniejszych osobników. Fakty są takie. Projekt ustawy o ochranie praw zwierząt przeszedł w parlamencie głosami lewicy, to jest większości z nazwy prawicy (zjednoczonej) oraz partii tak z nazwy, jak wyznawanych wartości lewicowych. Przeciw zagłosowali narodowcy, oraz część tzw. zjednoczonej prawicy. Jest trochę prawicowców w prawicowej a zjednoczonej partii. Głosowanie pokazało, kto jest lewicą, a kto prawicą. Nie słowa, ale czyny są ważne.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka