29 obserwujących
37 notek
201k odsłon
  200   0

Prawo i praworządność

Co to się porobiło ostatnio! Polacy znów staja okoniem przeciwko tym, co chcą im zrobić, kolejny raz, dobrze. Nie wszyscy, bowiem jedność nie istnieje w żadnym społeczeństwie, no chyba z wyłączeniem tego najlepszego to jest niemieckiego narodu, czy innych… germańskiego pochodzenia, bo one są z definicji lepsze. pod każdym innym względem też są lepsze, bardziej światłe, nowoczesne, no i bogatsze, co ma znaczenie. Pośród naszej, gorszej jakości społeczności znajdzie się grono mądrzejszych, lepiej wykszatłconych, postępowych ludzi, którzy nie mogą się doczekać, kiedy wskutek interwencji zza granicy, wprost powiedzmy, z Berlina, im przypadnie władza i zaczną trudy i mozoły pracy nad tym krnąbrnym, niewdzięcznym, podłym narodem, by ukształtować go na swój obraz i podobieństwo. Wiele tych lepszych ludzi widać i słychać w mediach postępowych, czy w telewizji prywatnej, trafem mediach należących do niemieckich właścicieli, którzy oczywiście całkowicie niezależnie i zgodnie z prawdą wyjaśniają w polakożerczych mediach, że to, co niemieckie lepsze jest i musi być lepsze od tego, co polskie.

   Zatem Unita, to jest Niemcy chcą nam narzucić praworządność, rządy prawa, a polski rząd, polski premier mówi nie! Niewdzięczny! Jak to Polacy. Z czystej złośliwości i przekory. Zawsze na przeciw tym lepszym. A przecież Niemcy od zawsze chcieli dobrze, to jest pragnęli rządów prawa i porządku. Od panowania króla Fryderyka Wilhelma I Pruskiego w pierwszej połowie wieku XVIII; to samo działo się pod niemieckim panowaniem na przykład za czasów kanclerza Ottona Bismarcka w drugiej połowie wieku XIX, nie inaczej było za rządów kanclerza Niemiec Adolfa Hitlera w wieku XX. Dura lex, sed lex. Twarde rządy, ale rządy prawa. Niemieckiego prawa, najlepszego prawa. Tradycja zobowiązuje. Cóż w tym dziwnego, że i w roku 20 wieku XXI niemiecka kanclerka o wyglądzie i imieniu makreli nie ustaje we wprowadzeniu rządów prawa i porządku w Polsce? Niemcy nie ustaną, póki rządy prawa, niemieckiego prawa zapanują nie tylko w Polsce, lecz w całej Unii Europejskiej. Niemcy prawo mają we krwi. Lub odwrotnie. Krew w prawie.

   Leży oto przede mną fotokopia rozporządzenia Hansa Franka niemieckiego szefa rządu Generalnego Gubernatorstwa (niem. Regierung des Generalgouvernements) od początku października 1939 do kapitulacji Niemiec 8/9 maja 1945. Jednym z pierwszych rozporządzeń podpisanych przez szefa rządu Generalnej Guberni, doktora praw Hansa Franka było „Rozporządzenie celem zwalczania czynów gwałtu w Generalnym Gubernatorstwie z dnia 31 października 1939 roku”. Doktor Hans Fran ukończył studia prawnicze i uzyskał tytuł doktora prawa na pierwszorzędnym niemieckim uniwersytecie. Długo pracował jako adwokat, między innymi reprezentował Adolfa Hitlera przed sądem w licznych procesach. Źli ludzie, a takich nie brak nawet w niemieckim, zglajszachtowanym społeczeństwie, ciągali przyszłego Führera III Rzeszy Niemieckiej po sądach pod lada pretekstem. Oczywiście, zanim Adolf Hitler został Kanclerzem Niemiec. Hans Frank był osobistym adwokatem i doradcą prawnym Adolfa Hitlera. Hans Frank prawo, niemieckie prawo miał we krwi. Nie dziwi zatem, że kanclerz i Führer Rzeszy Niemieckiej powierzył wprowadzenie rządów prawa polskiej podludziom swemu osobistemu prawnikowi. I tak Hans Frak został szefem rządu w Rządzie General Gubernatorstwa, a jednym z pierwszych jego zarządzeń było owo wzmiankowano Rozporządzenie o zwalczaniu aktów gwałtu przeciwko praworządnym niemieckim władzom, podpisane już 31 października 1939 roku, praktycznie natychmiast po ustaniu walk w kampanii wrześniowej i przekazaniu władzy nad podbitymi terytoriami od wojska do władz cywilnych.

   Nie rozumiem, dlaczego niemieccy prawnicy, niemieckie prawo nie szczycą się o tym rozporządzaniem i innymi działaniami prawnymi swego prominentnego przedstawiciela doktora praw Hansa Franka. Niemiecka nauka, niemieckie prawo mają prawo być dumne z tego dokumentu, gdyż owo rozporządzenie jest naprawdę niezwykłe w dziejach prawa, również niemieckiego prawa. Normalnie studenci prawa trawią lata nad zgłębianiem kodeksów, dzieł wybitnych prawników, nad analizą kazusów, a półki w bibliotekach uginają się pod ciężarem ksiąg pełnych prawniczych mądrości, które muszą czytać nieszczęśni adepci nauk prawnych. Doktor niemieckiego prawa Hans Frank całą treść niemieckiego prawa dla Polaków, bo nie obowiązywało to Niemców, streścił na jednej stronie. W czternastu paragrafach zebrał kodeks karny i kodeks karny wykonawczy. Paragrafach zapisanych prostym językiem, aby mógł to zrozumieć każdy prosty, niemiecki wachman, byle tylko umiał czytać. Rozrządzenie opublikowano w języku niemieckim i polskim, w dwóch kolumnach. Już pierwszy paragraf oddaje literę i ducha niemieckiego prawa dla Polaków:

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale