29 obserwujących
41 notek
204k odsłony
  200   0

Prawo i praworządność


§ 1

Kto dopuszcza się czynów gwałtu przeciw Rzeszy Niemieckiej lub Niemieckiej władzy zwierzchniej, wykonywanej w Generalnym Gubernatorstwie, podlega karze śmierci.


I tak dalej, od § 1 do § 5 wszędzie jedna kara – kara śmierci za wszystko, od rzucania grantów po opowiadanie dowcipów, od kupienia bułki na targu (białe pieczywo było Polakom zakazane pod karą śmierci!) po strzelanie do Niemców. Praktycznie wszystko, każdy czyn mógł zostać uznany za gwałt przeciwko niemieckim rządom prawa i zostać ukarany śmiercią zgonie z niemieckim prawem. Kolejny szósty paragraf brzmi następująco:

§ 6

Podżegacz i pomocnik karani będą jak sprawca, czyn usiłowany karany będzie jak czyn dokonany.


Jest to wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej. Każdy mógł zostać ukarany za czyn innego, na przykład mężczyźni w kamienicy zostać aresztowani i rozstrzelani, bo w jednym z mieszkań Niemcy znaleźli broń. Zgodnie z niemieckim prawem. Inny kwiatek:

§ 9

Kto otrzymawszy wiadomość o zamiarze popełnienia przestępstwa, określonego w § 1-5 zaniecha władzy lub osobie, której to przestępstwo grozi, niezwłocznie lub w takim czasie donieść o nim, aby można było zamierzonemu przestępstwu zapobiec, ulega karze śmierci.

Niemieckie prawo wyszczególniło jedno przestępstwo.

§ 10

(2) Kto otrzymawszy wiadomość o nielegalnym posiadaniu broni przez innego zaniecha bezzwłocznie uwiadomić o tym władze ulega karze śmierci.

Paragrafy § 1-10 rozporządzania władz niemieckich to odpowiednik kodeksu karnego dla podludzi, zaś następne paragrafy § 11-13 to jakby kodeks karny wykonawczy. Bardzo krótki, bo i o czym się tu rozwodzić, gdy wszędzie i za wszystko grozi jedna kara – kara śmierci? Prawnicze, niemieckie niuanse o to kto, który sąd ma wydawać wyroki śmierci to § 11. Ciekawy jest paragraf dwunasty.

§ 12

Należy zanotować na piśmie nazwiska sędziów, skazanego, oraz świadków, na których zeznaniach skazanie opiera się, a również czyn karany, oraz dzień skazania i wykonania wyroku.

   

Doktor niemieckiego prawa Hans Frank nie dopuszcza możliwości, że oskarżony może zostać uniewinniony. Polak przed niemieckim sądem musi zostać skazany a kara jedna - kara śmierci. Minimum formalności, wystarczy notatka na kartce papieru. Podstawą skazania zeznania świadków, albo skazanych. Przyznanie koronnym dowodem winy, czyli wezwanie do tortur. Paragraf 12 Rozrządzenia celem zwalczani czynów gwałtu… to cały kodeks karny wykonawczy. Wystarczy przeczytać to zdanie, ten krótki § 12, aby przekonać się na czym poległy niemieckie sądy i niemieckie prawo. Niewiele zdań spisanych w księgach wieje taką grozą jak ten paragraf. Takie prawo obowiązywało w Generalnej Guberni przez całą wojnę. Prawie całą. W 1943 szef rządu Generalnej Guberni doktor Hans Frank wydał nowe rozporządzenie o zwalczaniu czynów gwałtu przeciwko niemieckim rządom prawa, bowiem te stare, z 1939, okazało się zbyt… łagodne.

    Jak tu się dziwić, że po wojnie niemieckie sądy nie skazały prawie żadnego z niemieckich zbrodniarzy, ani tych co wydawali rozkazy, ani tych co z tych co je wykonywali, co rozstrzeliwał, co pali wsie z mieszkańcami, ani „sędziów” sądów z GG. Było ich setki tysięcy, jak nie więcej. Skazano tylko jednostki, kilkunastu esesmanów, pechowców z KL Auschwitz, czy Majdanka w szeroko propagowanych procesach pokazowych, dających alibi niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości i bezkarność milionom nieukaranych zbrodniarzy. Esesmanów skazano za zabijanie więźniów, Żydów. Za mordowanie Polaków niemieckie sądy nie ukarały po wojnie żadnego Niemca! Niemcy przecież działali zgodnie z prawem, niemieckim prawem! Niemieckie prawo, twarde prawo, ale prawo. Przykładem gen. SS Heinz Reinefarth, odpowiedzialny za wymordowanie 40, czy 50 tysięcy ludzi na Woli i Ochocie w czasie powstaną warszawskiego, który żył sobie spokojnie, otoczony szacunkiem pełnił nawet funkcje w lokalnym samorządzie i umarł nie niepokojony przez nikogo a na pewno nie przez niemieckie prawo.

    Można powiedzieć, co nas obchodzi, co się działo osiemdziesiąt lat temu. Dziś to bez znaczenia. I tak, i nie. Miliony niemieckich morderców nie zostały ukarane. Oni nie tylko żyli spokojnie, ale płodzili dzieci i dzieci wychowali, przekazując im to, czym sami nasiąkli. Nieukarana zbrodnia wraca. Dzisiaj w Niemczech dzieci i wnuki niemieckich morderców nadają ton w rządzie, w parlamencie, w biznesie, mediach i sądownictwie. I to oni, dzieci i wnuki morderców w niemieckich mundurach w głos użalają się nad polska praworządnością! Od niemieckich kłamstw gorsza jest tylko niemiecka hipokryzja.

    I tak teraz, pod koniec 2020, roku kanclerz Niemiec chce wprowadzić kary z łamanie praworządności wobec Polski, czy Węgier! Ale to nic nowego, że rząd niemiecki walczy o prawo, o praworządność. Przed wojną kanclerz Adolf Hitler także walczył o prawo, o prawa niemieckiej mniejszości, rzekomo straszliwie prześladowanej w sąsiednich krajach, w Polsce, czy Czechosłowacji. W imię obrony praw Niemców kanclerz Niemiec wydarł najpierw Sudenteland z Czechosłowacji, a potem resztę Czech włączył do Vaterlandu. Następnie kanclerz Niemiec, Adolf Hitler, stanął w obronie praw Niemców w Polsce! Prawa Niemców, to były jedną z głównych przyczyn wybuchu wojny, o czym się zapomina. Tak kanclerz Niemiec Adolf Hitler, jak obecna kanclerka - makrela, oraz ich następcy walczyli, walczą i będą walczyć o prawo, o rządy prawa, o praworządność. Nic nowego. Zawsze jak stajemy do konfrontacji z Niemcami, okazuje się, że Niemcy walczą o prawa, o praworządność, że mają głęboką słuszność, że kiedyś Bóg, dziś racja i prawo i postęp są po ich stronie, a my jesteśmy głupi, ciemni, i wsteczni. Ba, za czasów wojen z zakonem krzyżackim w XIV-XV wieku, na przykład przed bitwą pod Grunwaldem było tak samo. Krzyżacy w ich mniemaniu, oraz w mniemaniu u wielu przywódców na Zachodzie, mieli rację. Podobnie jest w roku 2020. Jesteśmy sami, poza okolicznościowym sojuszem z Węgrami. Przywódca Węgier ma swoje porachunki z kanclerką Niemiec, która kilka lat temu wezwała imigrantów do Unii w dobroci swego serca i z zimnego wyrachowania, a ich szlak wiódł przez Węgry. Poza tym okazjonalnym sojuszem, jesteśmy sami. I pozostaniemy sami. Od czasów Adolfa Hitlera Niemcy nie miały równej potęgi, potęgi zdobytej nie siłą militarna, ale siła gospodarki, dyplomacji, życzliwych mediów.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale