29 obserwujących
52 notki
196k odsłon
  539   0

Po Strajku Kobiet

- Ale się porobiło. Trzeba spie…lać z tego kraju, nie ma wyjścia – westchnął ciężko aktor Helmuth von Gbuhr znany aktor i jeszcze bardziej znany krytyk faszystowskiego reżimu rządzącego naszym krajem.

   Siedzieliśmy wszyscy w zamkniętym pokoju w siedzibie ogólnopolskiego strajku kobiet; wieczorem, po kolejnej manifestacji przeciwko zakazowi aborcji, jaką narzucił kato-faszystowski reżim poprzez orzeczenie ichniego pseudo trybunału konstytucyjnego. Oni siedzieli, oficjele, ja, Wacek – blogier skromny ale postępowy – latałem i podawałem: czy to jakieś przekąski, jak wędzony dziki łosoś, mięso z homarów na grzance, orzechy Macadamia, no i oczywiście kawior z bieługi, oraz wino, wysokiej klasy szampana i inne alkohole rozlewałem, jak to kelner. Mój mentor, guru i przewodnik duchowy Mordechaj Mordechajowicz Burumstein, vice naczelny prześwietnej gaziety popularnoj znowu mnie wkręcił w kelnerską robotę dla vipów.

   - Wacok, pajdziosz – powiada – na Strajk Kobiet. My dołżny wsiega wspierat’sia naszije, to jest polskije żenszcziny, i ich bar’bu o swobodu aborcji. Mój dzieduszka, toże Mordechaj Mordechjowaicz, naczelnik tiurmy NKWD w Łucku, wciegda powtariał: im mniej Poliajkow, tym łutsze. Eto nasza rodzinaja tradicjia!

   Tak poszedłem a zamiast na demonstrację przeciwko prawicowemu reżimowi trafiłem na zaplecze siedziby strajku kobiet, by obsługiwać najważniejszych działaczy i działaczki. Trzeba przyznać, że jedzenie i alkohol były najwyższej próby, no i ceny. Płacą sponsorzy, głupi by nie skorzystał - wyjaśniła vice przewodnicząca Sylwia, chuda, nerwowa brunetka. Sylwia miała coś męskiego w sobie, choć nie tyle, co przewodnicząca strajku kobiet Baśka, zwana Tygrysicą.

   Tygrysica zaraz po wejściu zerwała z twarzy maseczkę, nalała do szklanki szampana Don Perignon i wychlała, tak, nie wypiła, lecz wychlała całą szklankę szampana; powtórnie napełniła szklankę szampanem Don Perignon i znowu wychlała po czym beknęła rozgłośnie. Baśka, blondyna duża i przy kości, miała coś maciorowatego w posturze, czy w twarzy. Przewodnicząca Tygrysica była zdeklarowaną lesbijką, Sylwia z kolei lubiła i kobiety i mężczyzn, bez różnicy. Postęp i nowoczesność niejedno ma imię, jak się okazuje.

   - No, teraz to ja wam pokaże! Wy…ać! Wy…ać! Wy…ać! Wy…ać, wy …, (takie owakie) je…ne!!! – ryczała Tygrysica rozpalona jeszcze emocjami z manifestacji, z ulicznej walki o postęp, o prawa kobiet. Ale ten potok bluzgów i wyzwisk, tudzież innych wulgarnych określeń, jakich nie powstydziłby się menel spod budki z piwem, pominę.

  Pech chciał, że stałem obok, gdy Tygrysica zaczęła wrzeszczeć. Odskoczyłem. Niestety wpadłem na Sylwię, vice przewodnicząca, która nie patyczkując się chwyciła mnie za przyrodzenie. Odskoczyłem ponownie, ale taca którą trzymałem w ręku zachybotała, filiżanki, kieliszki się poprzewracały. Przewodnicząca Strajku Baśka, Tygrysica, zaśmiała się ochryple i też chwyciła mnie za krocze. Czerwony jak burak wymamrotałem przeprosiny i umilknąłem na zaplecze. Czy moje przyrodzenie to poręcz w autobusie, za które każdy może chwycić?

   Kto był na zebraniu? Siebie nie liczę. Poza przewodniczą Baśką, i zastępczynią, Sylwią, był obecny aktor i celebryta Helmuth von Gbuhr, jako przedstawiciel środowiska twórców postępowych. Z polityków byli obecni Jan Domek, szef największej, opozycyjnej, progresywnej partii i Zenon Czuprynka, przewodniczący partii prawdziwie lewicowej, czyli postkomunistycznej. Zebranie zaszczycił poseł Żuczek, znany z ładnej buźki, homoseksualizmu i właściwych poglądów politycznych, oraz redaktorka Mariolka z opozycyjnej telewizji prywatnej. Mimo przyjęcia zaproszenia nie przyszedł ober naczelny gaziety popularnoj; również wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz Burumstein wymówił się pod byle pozorem, wysyłając mnie jako swoje oko i ucho.

   - Proszę państwa, towarzysze, partnerzy i partnerki – odezwała się chuda a chutliwa Sylwia – nasza manifestacja wstrząsnęła państwem. To sukces. Wielki sukces. Manifestacje w całym kraju, w stolicy i w Krakowie, w Gdańsku, w Rzeszowie i Skarżysku. Kobiety przemówiły. Kobiety mają wreszcie głos. Macice mają głos. To jest tryumf macic. Musimy debatować, jak przekuć sukces w sukces, to znaczy jeszcze większy sukces. Jak obalić ten ohydny, faszystowski reżim, sięgający bezwstydnymi łapami do macicy każdej kobiety.

   Przewodnicząca, Baśka, gruba a sprośna jak nie zaryczy:

   - Wypie…lać! Wypie…lać! Wypie…lać! Wypie…lać! Wypie…lać!

   Tym razem trafiło na posła Żuczka, który zerwawszy się przerażony zaplatał się o krzesło i razem z krzesłem wysypał na podłogę.

   - Jezu! Jezu, Jezusiczku! – powiedział poseł Żuczek podnosząc się – Pupcię sobie stłukłem, a miałem takie plany. Nic dziwnego, że to spotyka polityka, geja w tym zacofanym katolandzie. Na wczasy przyjechałem, na wypoczynek. Spotkania umówione, wywiady, wielbiciele, partnerzy, a pupcia stłuczona. Trudno, niech boli. Złożę skargę w parlamencie europejskim. Kolejna interpelacja przeciw tym fanatykom katolickim. Nie daruję. Postęp, praworządność, prawa człowieka, demokracja, o to musimy się starać, nawet przez ból, cierpienie. Pupcia mnie boli.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo