33 obserwujących
69 notek
210k odsłon
  91   0

Ziarno makowe

Nie skarżę się, że mało ludzi mnie czyta. Chcesz? Czytaj! Nie? To nie. Wolność moja, wolność twoja. Masz wybór. Jak każdy. Każdy dziś wybiera, co chce. Idzie do księgarni i kupuje, co mu się podoba. Jak nigdzie, właśnie w strefie ducha panuje współcześnie taki wolny rynek, że Adamowi Smithowi – ideologowi wolnego rynku – taka wolna amerykanka się nie śniła. Mamy Internet i miliony blogów, do wyboru, do koloru: od blogów kulinarnych, przez modowe, podróżnicze, czy polityczne. Miliony blogów, miliony autorów, więc i miliony pisarzy. Pośród tego tłumu moja skromna osoba. Skoro oni są, czy się uznają za pisarzy, to i ja też jestem pisarzem, choć przyznaje, że to zajęcie nie przynoszące chwały, a nawet powiedziałbym przeciwnie, poczucie głębokiego wstydu. Odpowiedz na pytanie: dlaczego piszę, jest banalnie prosta. Jeśli nie ja tego napiszę, to kto to uczyni? Nikt. Zatem muszę. „Nie chcem, ale muszem” jak ktoś kiedyś rozstrzygnął podobny dylemat.

Czy warto zadawać sobie ten trud i pisać? Myślę, że tak. Powodów jest kilka. Pierwszy. Pisze, bo czytam. Kiedyś dużo czytałem, czytałem wszystko. Dziś czytam tylko to, co znam. Co jest godne czytania. Jestem nader wybredny w tej materii. Szkoda mi czasu na głupoty. Wyznaję tutaj utylitaryzm. Dobre jest to, co pożyteczne. Czytanie musi przynieść mi pewna wartość dodaną, dać pewien zysk. Na przykład uświadomić mi coś, o czym nie wiem, czy ukazać znaną rzecz pod innym katem, rozbawić mnie itd. Podobnie jak z zakupem butów. Jedni wpadają do sklepu, w pięć minut znajdują pierwszą jako tako pasującą parę butów, płacą i wychodzą zadowoleni. Dla innych, zwłaszcza pań, to będzie skomplikowany i czasochłonny proces. Taka pani to przez godzinę, ba i dwie, będzie przymierzać, wybierać, odkładać, szperać po pułkach, zastanawiać się zanim cokolwiek kupi. Jeśli się zdecyduje. Ale to już piąty, czy szósty salon z butami; ostatni w granicy godziny jazdy autem. Temat butów: czółenek, kozaków, czy nawet zwykłych letnich, sandałów zaprzątuje jej, że tak powiem, duszę od ponad miesiąca. Ogromny wysiłek, wielkie zaangażowanie, ale i o ileż większa radość z udanego zakupu! Panie nie idą na marne kompromisy. Nie zdają się na przypadek. Nie szczędzą czasu, ani pieniędzy. Nie zadowolą się byle czym. Chcą jak najwięcej radości i satysfakcji z tej… wybranej pary butów. I mają słuszność.

 Buty, czy książka, tu warto i trzeba być wybrednym i wymagającym. Nikt nie kupuje butów dla radości i zysku producenta. Nie pomogą żadne prośby, groźby, czy błagania, jakże częste u literatów, czy innych tak zwanych intelektualistów, Osobnicy owi snują gorzkie żale i lubością rozwodzą się nad ciemnym, głupim społeczeństwem omijający szerokim łukiem cudne wytwory ich wyższego (?) umysłu. Czy to nie dziwne? Produkcja butów daje pracę tysiącom osób. A nikt nie widział choćby kilkuosobowej delegacji załogi fabryki butów – kilku pracownic z dyrektorem na czele – która przed sklepem kaja się i błaga klientów, i klientki, by wybrali właśnie ich produkty. Nie widział, bo byłoby to… całkowicie nieskuteczne. Klienci, a zwłaszcza klientki i tak kupią to, co im się podoba. Na nic prośby i błagania. Zaś tak zwani intelektualiści nie ustają w próżnych żalach, co jeszcze utwierdza ich w lubym przeświadczeniu o własnej wyższości intelektualnej i moralnej.

 Powód drugi: lubię deszcz. Lubię patrzeć na zacinane deszczem korony drzew, na krople deszczu spływające po szybie, na miko wybuchy kropel uderzających w powierzchnie kałuż. Woda paruje. Para wodna unosi się ku górze, a unosząc się stygnie. Jej temperatura spada. Wysoko, na wysokości kilkuset, czy kilku tysięcy metrów, w sprzyjających warunkach ciśnienia i temperatury, cząsteczki wody łączą się. W procesie zwanym kondensacją powstaje kropla wody. I zaczyna opadać pod wpływem grawitacji. Życie kropli wody to czas pomiędzy urodzinami w chmurach a śmiercią po uderzeniem o ziemię, czy wodę. Ich czas życia to kilkanaście, nawet kilkadziesiąt minut. Całkiem długie życie. Kropla umiera, ale cząsteczki wody przetrwają. Znów się unoszą ku chmurom i cykl się potarza. Reinkarnacja, albo metempsychoza, w wydaniu kropel wody, o ile krople wody mają duszę. Prawie nieskończona. Póki jądro Ziemi nie wystygnie, póki Słonce nie zdmuchnie ochronnej tarczy atmosfery, póki oceany nie wyparują…. krople wody będą się rodzic i umierać, by się znów narodzić.

 Gdyby taka kropla wody umiała mówić, to co by powiedziała? Kropla nie jest sama. Jest jedną z milionów, miliardów innych kropel, podobnych do siebie jak… kropla do kropli. A przecież i pośród nich są i lepsze i gorsze. Są „Królowie Życia” i są ci… pozostali. Jest wyścig o majątek, o lepszych partnerów, o szacunek, o pozycję społeczną. Są waśnie i sojusze. Przyjaciele i wrogowie. Może nawet jest i miłość, gdy jedna kropla spotyka drugą kroplę i powstaje miedzy nimi dziwne… przyciąganie. Kto wie, czy i tam nie ma kropel wybranych, obrzezanych i wybranych?! Kto wie? Wiele się dzieje w życiu kropli wody między urodzinami a śmiercią. Ale przecież i tam trafiają się krople, które kręcą się nieco inaczej. Które chcą, czy wypatrują czegoś innego. Które nie całkiem są z tego, co jedzą. I tak miedzy kroplami powstaje poezja, filozofia i wiara. Póki krople nie opadną. Ale powstaną znów, w chmurach. Takie samie, ale inne. Inne, a takie same.

 Kiedy zaczynałem przygodę z pisaniem i publikowaniem na blogu miało to być krótkotrwałe zajecie. Dodatkowe, poboczna i małoznacząca praca. Napisze się coś, byle co, byle jak, byle szybko i… będzie. Tak przecież robią wszyscy, prawie wszyscy. Po dwunastu latach nadal piszę. To co miało być małoznaczącym dodatkiem stało się główną pracą w polu literatury. Mam przecież inne, zawodowe zajęcia. Trzeba zarabiać, aby było z czego płacić rachunki. „Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym” (Ps. 118) Kolejny powód, dla którego warto pisać. Czytać, myśleć. Pytać i szukać odpowiedzi. Bo jesteśmy z tego świata i zarazem nie jesteśmy z tego świata. Jakaś część nas nie jest. Maleńka, mniejsza niż ziarno maku. Co prawda z maku powstać może pole makowe, którego produkty potrafią nieźle otumanić. Z tymi porównaniami trzeba uważać, by nie zabłądzić w drogę bez wyjścia.  Nawet jeśli to li tylko złudzenie. Cóż. Warto trudzić się dla siebie. Dla innych. Nawet jeśli są nieliczni. Zwłaszcza jeśli są nieliczni. A ci inni? Obojętni, niechętni, czy nawet wrodzy? „Pan jest ze mną, nie lękam się. Cóż mi może uczynić człowiek?” (Ps. 118).

Nawet jeśli byłby to był sen kropli wody. Ostatni powód: jestem uparty. Zawzięty i uparty. Muszę. Nie mam innego wyjścia. Przymus, jak oddychanie. Kropla wody, urodzona w chmurze, spaść musi na ziemię. A obok wody leży wodolejstwo. I taka też bywa prawda, bo lepsze bywa szukanie niźli znajdowanie. 


  Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale