29 obserwujących
55 notek
207k odsłon
  212   1

Ani chleba, ani igrzysk

Dzisiaj będzie o najwspanialszym kraju świata to jest usa, jakby ktoś nie wiedział. Uwielbiam pisać źle o usa - dlatego też uparcie pisze nazwę tego kraju z małej litery - więc dzisiaj sobie pofolguję. Najśmieszniejsze, że to co piszę o usa to cień, i to blady cień, rzeczywistości. Moja ocena będzie subiektywna, stronnicza, wcale się tego nie wypieram, a więc… prawdziwa. Będzie też kilka wykresów i trochę liczb. Lubię czytać wykresy, na tym polega moja praca, znam się też na rachunkach. Ale nawet słabosilny w liczeniu i wykresach humanista (by nie powiedzieć upośledzony) też się zorientuje w czym rzecz. Bo to w sumie proste i widoczne.

 Skaczemy więc do głębokiej wody i na pierwszy ogień bierzemy wykres inflacji w usa. W Ameryce nazywa się to CPI (consumer prise index) i pokazuje to rysunek 1. Wykres pochodzi ze strony ShadowStats.com, która gromadzi i prezentuje oficjalne, rządowe dane statystyczne praz te obliczane niezależnie.


image

Rys. 1 Inflacja (czyli CPI) w usa (Courtesy of ShadowStats.com)

Na wykresie widzimy dane oficjalne o inflacji (krzywa czerwona) oraz dane niezależne o inflacji (SGS) obliczane na podstawie roku 1980. Na czym polega problem? Lata 70-te w usa to klęska w Wietnamie oraz wysoka inflacja rzędu kilkunastu procent. Obie krzywe maja wspólny początek w roku około 1980 z inflacją na poziomie 15 %. Dla usa taka wysoka inflacja to była katastrofa. Co zrobili rządzący, to jest administracja usa? Zmienili definicję, dokładnie zmienili koszyk dóbr wedle którego liczy się inflację. A zrobił to tak u nas uwielbiany Ronald Reagan, 40-ty prezydent usa. Skutek widzimy: krzywa czerwona i niebieska zaczynają się rozjeżdżać w okolicach połowy lat osiemdziesiątych XX wieku. Interwencja Reagana pomogła, ale nie wystarczyła, i w dziesięć lat później, prezydent Clinton znów pogmerał w sposobie liczenia inflacji w usa, by inflacja była taka jak trzeba (CPI based 1990). Krzywa czerwona to inflacja liczona oficjalnie w usa (made in usa), krzywa niebieska to inflacja liczona takim sposobem, jak wszędzie indziej, w Europie, w Niemczech no i w Polsce też. Nie chcesz mieć gorączki, to zbij termometr? Nie, to głupie niszczyć termometr. Lepiej przesunąć skalę na termometrze. W ten sposób zawsze będziesz miał taką temperaturę jak trzeba. Do czasu. Okłamywanie się nie zmienia faktu, że choroba dalej się rozwija. W końcu padniesz od nieleczonej choroby. Podobnie jak z człowiekiem jest z gospodarka. Oficjalnie, w latach 2011 - 2021 inflacja w usa mieściła się w granicy 2 – 4 % rocznie. Była pod kontrolą jak twierdziły kolejne administracje, rządy usa. Dopiero niedawno władze i media w usa rozpisują się o strasznej inflacji 7 %! Jak jest naprawdę? Spójrzmy na wykres 1. W latach 2011 - 2021 inflacja w usa wahała się w granicach 8 - 12 %! A obecna stopa inflacji w usa – liczonej tak jak w innych krajach – to 15 %! Tyle samo co na początku lat 80-tych! W dziesięcioleciu 2011-2021 średnioroczna inflacja wynosiła średnio nie 2-3%, lecz 9-10%! Wielka różnica zwłaszcza dla przeciętnej, amerykańskiej rodziny. Nie dla miliarderów, czy super bogaczy z Wall Street. Oni nie tylko nie tracą, ale wielce się wzbogacą przy wysokiej inflacji. Ale to inny temat. Zwyczajna rodzina doskonale wie jak rosną ceny, czyli ile wynosi inflacja. Bo robią codziennie zakupy. Dla porównania. Skumulowane skutki rocznej inflacji rzędu 8 – 10 % rocznie dają po dziesięciu latach wzrost cen średnio około 150 % (umowna średnia między 116 – 210 %, procent składany).

 Kilka lat emu prezentowałem ten wykres. Dziś pokazuje go ponownie, bowiem pod koniec 2021 nastąpiła ważna rzecz: wybicie z kanału. Długiego kanału, prawie 30, 40 lat: oficjalnie 2 - 5 %, w rzeczywistości 8 - 12 % rocznej inflancji w usa. Co będzie dalej? Naszkicowałem dwoje możliwości. Wariant optymistyczny. Spadek inflacji po odbiciu od górnej granicy – krzywa zielona. Wariant pesymistyczny: dalszy wzrost inflacji, z przejściowymi spadkami – krzywa czerwona. Od inflacji wysokiej ~ 10 % rocznie, do inflacji bardzo wysokiej ~10 % miesięcznie, do hiperinflacji ~50 % miesięcznie. Hiperinflację mamy dziś w Zimbabwe, w Wenezueli, w Argentynie chronicznie. Czemu ma nie być hiperinflacji w usa? Pamiętam hiperinflację w PRL-u w latach 80-tych. Nie są to dobre wspomnienia. Hiperinflacja może występować nie tylko w komunie, czy w krajach trzeciego świata, ale zdarza się i w kapitalizmie, w krajach wysokorozwiniętych, jak w Niemczech w latach 20-tych XX wieku.

 Za hiperinflacje zawsze odpowiadają rządzący. Czy to komunistyczni kacykowe, czy kapitalistyczna oligarchia. Ekonomia związana jest z polityka, polityka z ekonomią. Hiperinflacja to objaw choroby idącej od głowy. Nie tylko ryba psuje się od głowy.

 Inflacja inflacją, ale są też i dochody, prawda? Nie bez przyczyny amerykanie są tak bogaci. Nie zajmuję się bogatymi, czy super bogatymi, ale zwyczajną amerykańską rodziną. Przy wysokiej inflacji jej dochody też musza rosnąć, czyż nie? Otóż, nie! Realny, średni dochód (mediana) gospodarstwa domowego w usa osiągną rekord w 1998 roku: 61 500 $. Potem był wieloletni spadek i wzrost, a nowy rekord to 63 200 $ z roku 2018. Po prawie dwudziestu latach średni dochód (dokładnie mediana) gospodarstwa w usa przewyższył rekordowy dochód z 1998 roku. O ile? Nominalnie o 1700 dolarów, niecałe 3 %. Zakładając średnią inflację 8 % rocznie (realnie patrz rysunek 1) wzrost cen w okresie 20 lat od 1998 do 2018 wyniósłby około 360 %! 360 na minus, 3 na plus. Jaki jest wynik tego rachunku? Pytanie. Ile wzrosła siła nabywcza średniego gospodarstwa w usa w ciągu ostatnich 20 lat? Ekonomia nie jest łatwa, a ja nie jestem ekonomistą, ale to prosty rachunek. Za pewną cenę kupuję bochenek chleba. Jeśli cena bochenka wzrośnie o 100 % (2 razy) kupię tylko połowę bochenka (1/2 lub 50 %). Jeśli cena bochenka wzrośnie o 300 % (4 razy) za te same pieniądze kupię ćwiartkę bochenka (1/4 lub 25 %). Łatwo policzyć jaką część bochenka kupi zwyczajna amerykańska rodzina przy inflacji rzędu 360 % w ciągu 20 lat i przy praktycznie stałych dochodach. Ale niech będzie, że to wzrost. Ujemny wzrost to też wzrost, tyle że ujemny, to jest w dół. Nawet przyjmując oficjalną inflację 3 % rocznie daje to w okresie 20 lat wzrost cen o ponad 80 %, czyli spadek siły nabywczej o prawie 50%.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale