Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 32 notki 146538 odsłon
Bielinski, 18 czerwca 2017 r.

Temat wielkiej wagi

941 7 0 A A A

Dziś będzie o grubasach, tłuściochach, obżartuchach, wielorybach, albo łagodniej: otyłych, puszystych, lub szczupłych inaczej. Wiele jest nazw ludzi, których jakże często możemy spotkać na ulicy, w pracy, czy gdziekolwiek indziej. Również w rodzinie, czy pośród znajomych, każdy z nas zna kogoś mocno otyłego. Są oczywiście tematy ważniejsze, lecz niewiele jest równie wielkiej wagi, nie licząc słoni, czy waleni.   

   Piszę bom smutny i sam nie bez winy. Jak sobie szybko obliczyłem, mój BMI przekracza nieco 30, co oznacza, że mam więcej niż nadwagę. Pocieszam się, że po mnie tak tego nie widać, bo jest ze mnie, jak to mówią, kawał chłopa. Poza tym własny brzuch każdy dostrzega ostatni. Pisząc o grubasach piszę więc niejako o sobie, zresztą tak jest zawsze. BMI, czyli body mass index – iloraz wagi w kilogramach przez kwadrat wzrostu w metrach - to dla wielu wyrocznia. I tak BMI od 18.5 do 24.99 to waga prawidłowa. Od 24.99 do 29.99 oznacza nadwagę. Im wyższy BMI tym gorzej. Pomijam dolny zakres BMI, gdzie sytuacja przedstawia się odwrotnie; nie piszę tu o anoreksji, czy bulimii, lecz o otyłości. W górze skali sytuacja jest jasna: im wyższe BMI tym bardziej jesteś żałosny i pożałowania godny. Amerykańscy uczeni, lekarze i dietetycy pewnie to wymyślili, ale skąd oni u licha to wzięli? Że istnieje jakaś magiczna granica, wartość BMI, że niby BMI 24.99 jest zdrowy, a 25.01 to już szkodliwa nawaga, choć może to być raptem różnica wagi jednego kilograma lub mniej. W moim przypadku: gdybym urósł o 2 centymetry, to przeszedłbym z grona tych nieszczęsnych otyłych do szczęśliwców z nadwagą. Aby awansować, wystarczy zmierzyć swój wzrost w butach! Zawsze to pocieszenie, że to nie moja waga jest za duża, lecz wzrost za mały. Chciałbym się skupić na ludziach z trzecim, najwyższym stopniem otyłości. Jest to tzw. otyłość kliniczna z BMI większym niż 40. To są prawdziwe grubasy. Ważą trzysta, czterysta a nawet pięćset kilogramów, pół tony! A ich BMI sięga 100. Przykładowo. Grubas ważący około 500 kg, aby mieć „zdrowe” BMI równe 25 musiałby mieć ze cztery i pół metra wzrostu. Być wzrostu żyrafy ważącej z tonę, półtorej, trzy razy więcej. Lecz żyrafa na cztery nogi, wygląda lekko i zgrabnie, jak na żyrafę, nie widać na niej grama tłuszczu, biega z prędkością rzędu 50 km/h, słowem to zwierzę jak się patrzy, a nie inwalida z własnej woli – człekopodobny, półtonowy wór tłuszczu.

   Ale uczonym, zwłaszcza amerykańskim trzeba wierzyć. Musimy wierzyć w orzeczenia amerykańskich uczonych, jak w prawdę objawioną. Szczupłe jest zdrowe, szczupłe jest ładne, tłuste jest złe, brzydkie i chore. Kiedyś było inaczej. Pamiętam film o jakimś plemieniu z Amazonii. Indianie z dżungli żyją w ciągłym ubóstwie jedzenia; dla nich tłuste znaczy piękne. Dziewczyna, aby być ładna musi być gruba. Chude nie maja wzięcia. Zupełnie odwrotnie niż w naszym, tak postępowym i nowoczesnym świecie. Dziewczęta z tych plemion przechodzą specjalny obrzęd inicjacji seksualnej, po którym dziewczynki stają się kobietami. Jednej nocy po rytualnych tańcach, piciu ohydnej chichy opartej na ludzkiej ślinie, paleniu, piciu, lub wcieraniu narkotycznych wywarów pierwszy szaman defloruje dziewczynki, a potem… kopulują z nimi pozostali mężczyźni z wioski. Nie dziwi, że u Indian wszystkie dzieci są wspólne. Wpierw jednak dziewczynki przez kilka tygodni są tuczone. Dokładnie tak. Zamykają je w szałasie, dostają dużo jedzenia, mają jeść i się nie ruszcząc. Nawet za potrzebą są wynoszone z szałasu na plecach jakiegoś Indiańca. W dżungli jedzenie jest zbyt cenne, żeby je marnować. Indianie odejmują sobie od ust, głodzą się sami, byle utuczyć dziewczyny przed imprezą. Jak utyją odpowiednio i staną się wystarczająco atrakcyjne, odbywa się owa ceremonia wprowadzenia dziewcząt w męski świat. Ile mogą mieć lat? Dwanaście, może czternaście. U nas za podobny uczynek groziłby społeczny ostracyzm, śledztwo, policja, więzienie, media krzyczałyby o pedofilii i zbiorowym gwałcie, a tam to normalka. Jeszcze to tuczenie przed zawodami. Ważny element obrzędu. Gdyby dziewczynki nie były dostatecznie tłuste, to jeszcze szamanowi by nie stanął? A jakby szaman nie stanął na wysokości zadania…, byłoby to katastrofa. Bardzo zły znak. Tłuste jest piękne. Gdzieniegdzie. I kiedyś.

   Archeolodzy wykopują pradawne figurki kobiet. Nazwano je Wenus. Mamy Wenus z paleolitu, są i młodsze Wenus neolityczne. Znajdowane są w całej Europie, aż po Syberię, na Bliskim Wschodzie, w Turcji. Podobno przedstawiają pradawną boginię płodności. Może. Wielkie biodra, wielki tłusty brzuch, na który spływają obfite piersi. Potężne uda a między nimi silnie zaznaczony wydatny wzgórek, nie wzgórek, lecz wzgórze łonowe. Głowa za to potraktowano schematycznie, bez rysów twarzy. Pewnie nie były istotne. Oto pradawny ideał kobiecej urody. Jakże różny do tych współczesnych, ruchomych, wygłodzonych blond wieszaków z wybiegu, bez tyłka, czy piersi. Ludzie pierwotni, czy współcześnie Indianie z Amazonii mają rację, uznając tłuste za piękne. Ci ludzie żyją na granicy przetrwania: rzadkie dni obfitości jedzenia rozdzielają długie tygodnie czy miesiące niedostatku jedzenia, wręcz głodu. Widzą doskonale, ze nim tłusty schudnie, to chudy zdechnie. Tłusta kobieta, ta paleolityczna Wenus jest piękna, bo tłusta kobieta ma znacznie większe szanse na to, że urodzi zdrowe dzieci i zdoła je wychować niż chuda. Ideały piękna nie są niezmienne, przeciwnie, są funkcją czasu i położenia, czyli przestrzeni.

Opublikowano: 18.06.2017 15:38.
Autor: Bielinski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pointa jest taka, że niektórym wolno więcej. Ale to nic nowego.
  • Nic, żyje i ma się świetnie.
  • Cóż pan się tak denerwuje? Spokojnie, nic złego pana redaktora N. nie spotka.Mamy przecież...

Tematy w dziale Rozmaitości