Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 28 notek 143559 odsłon
Bielinski, 18 czerwca 2017 r.

Temat wielkiej wagi

923 7 0 A A A

   Współcześnie u nas, na zachodzie, mamy ideały urody wprost przeciwne. Tłuste jest brzydkie i chore, chude jest ładne i zdrowe. Podobno jedna trzecia ludzkości ma nadwagę. Nigdy w dziejach tak nie było, żeby było grubych ludzi. Kiedyś bogaci byli grubi, a biedni chudzi. Widział ktoś kiedyś grubego chłopa? Dziś na odwrót. Bogaci są szczupli, tłuści są biedacy. Przetworzona żywność jest tania i łatwo dostępna. Anglosaskie klasy niższe. Tam jest najwięcej przypadków monstrualnej otyłości. Mam jedną znajomą. Rzadko ją widuję, co kilka miesięcy, lub rzadziej. Za każdym razem, gdy ją spotykam… jest jej więcej. Znów jej przybyło w trzecim wymiarze, i w drugim. Kobieta jest, jak na kobietę, raczej wysoka, ma szerokie ramiona, a i tak widać jej wielkie… zasoby. Ile waży? Nie wypada się o coś takiego pytać wprost. Szacuję jej wagę na jakieś dwieście kilogramów. I stale tyje.

   Na jednym z kanałów oglądam od czasu do czasu filmy z serii pt. Moja 600 funtowa historia. Jakoś tak się to nazywa. Są to amerykańskie filmy poświęcone grubasom płci obojga, którzy ważą 600 funtów (około 300 kg) i pragną odmienić swoje życie. Ratunek widzą w operacji zmniejszenia, lub bypassu żołądka. Kamera im towarzyszy w przygotowaniach do operacji i później przez mniej więcej rok rejestruje, co się z nimi dzieje. Jednym się udaje trwale zmienić swoje życie i schudnąć, inni wracają do poprzedniego stanu. Operacja jest droga, grubasy są biedni, choćby dlatego, ze nie są w stanie pracować, mieszkają w małych, ubogich domkach. Rozumiem, że telewizji pokrywa koszt zabiegu i kuracji. A publika ma radość, że może oglądać naprawdę monstrualne grubasy. A przecież to ludzie a nie klauni w cyrku. Kilka dni temu widziałem w telewizji migawkę z pogrzebu najgrubszego człowieka świata. Meksykanin, mniejsza jak się nazywał, ważył 560, czy 580 kilogramów. Też marzył o operacji zmniejszenia żołądka. Marzył o zmianie życia, marzył i jadł, jadł i tył. Zrobiono o nim zresztą kilka filmów. Stał się sławny. Pokazali go za życia: leżał nagi na łóżku, tylko nagość miał przyrzuconą ręcznikiem, po prostu wór tłuszczu. Uda jak stuletnie dęby, małe rączki i dziwnie mała na tym cielsku głowa.

   Ludzki organizm ma zdumiewające rezerwy. Takie trzystu kilowe grubasy są zdrowi w zasadzie. Oczywiście siadają im stawy, mają kłopoty z oddychaniem, ale serce, nerki, wątroba, inne organy pracują na najwyższych obrotach obsługując ciało cztero-, pięciokrotnie cięższe niż normalnie. I organizm daje radę.  Monstrualne grubasy nie mają nawet cukrzycy! Lecz tak przeciążony organizm szybko się zużywa, osoby tak grube żyją zdecydowanie krócej. Ten najgrubszy na świecie Meksykanin zmarł mając jakieś trzydzieści kilka lat. Pokazano fragmenty pogrzebu, choć słowo pogrzeb zupełnie tu nie pasuje. Wieźli go nocą, kolumna policyjnych samochodów z zapalonymi światłami a pośrodku ciężarówka, odkryta platforma, a na niej duży sześcian oklejony niebieską filią. Po śmierci tego Meksykanina razem z jego łóżkiem zapakowano dźwigiem na platformę ciężarówki, postawiono jakieś rusztowanie, które oklejono folią i wieziono nocą do jedynego krematorium w całym Meksyku, gdzie można było spalić takie cielsko, razem z łóżkiem. Lepiej się nie domyślać, co się z nim działo przed śmiercią i po śmierci i jak tam w tym pokoju z jego barłogiem musiało śmierdzieć. Co z nim zrobili? Wrzucili to sześćset kilowe cielsko z łóżkiem do pieca martenowskiego, czy jak? Ten konwój wyglądał, jakby pod silną strażą wieziono niebezpieczne radioaktywne odpady, broń chemiczną, czy bakteriologiczną. Rzeczywiście, to była prawdziwa pięćset kilogramowa bomba biologiczna. Gdyby się rozlała, zapaskudziłaby pół dzielnicy.

   I pomyśleć, ze ludzie sami siebie do czegoś takiego doprowadzają. Śmierć w brudzie, smrodzie i poniżeniu, a zamiast pogrzebu pośmiewisko. Żeby dobić do takiej wagi, obywatelka/obywatel musi na to pracować gębą całe swoje życie. Już jako dzieci są otyli, setkę na wadze osiągają w wieku lat nastu, a potem już z górki: dwieście kilo, trzysta, itd. Dlaczego tyle jedzą? Bo jedzenie to przyjemność. Nie konieczność, by utrzymać się przy życiu, lecz przyjemność. Wszyscy to znamy. Weźmy czekoladę. Jedzenie czekolady to przyjemność. Normalny człowiek zje cząstkę i jest usatysfakcjonowany; grubas pochłonie cala tabliczkę, albo dwie, aby mieć taką samą przyjemność. Dlatego tyje.

   Jak się spytać takiego grubasa, to okaże się, ze on w zasadzie to nic nie je; ot, czasem coś tam przekąsi, ale naprawdę nie wie skąd mu się bierze taka waga. Z powietrza, czy z wody? Cuda, czy jak? Oznacza to, że mogliby jeść jeszcze więcej niż jedzą, a i tak by się nie nasycili.  Występuje tutaj jedno zjawisko charakterystyczne tylko dla mężczyzn. Monstrualną wagę osiągają zarówno mężczyźni jak kobiety. Oni nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. Ktoś musi im pomagać, chodzić na zakupy, gotować, sprzątać, podawać jedzenie, wreszcie podetrzeć, jak trzeba. Najczęściej z rodziny: współmałżonek, rodzice, dzieci. Jednakże kobiety, bardzo otyłe kobiety przyciągają mężczyzn o specyficznych upodobaniach. Taka para wygląda śmiesznie: ona wielka jak szafa trzydrzwiowa, on mały, suchy, wygląda przy niej jak przecinek. Ci mężczyźni nie dość, że wybierają otyłą kobietę, to jeszcze im mało i usilnie tuczą swą tzw. „partnerkę” by była jeszcze grubsza! A te głupie baby z ochota się na to godzą. Zupełnie jak chłop tuczący wieprza, który z kwikiem radości wyżera pomyje z koryta. Po co to robią? Nie wiem, lecz wiem, że pośród mężczyzn jest wielu zboków, tj. przepraszam, ludzi szukający nowych, niezwykłych doznań seksualnych. Obecnie nie ma żadnych zboczeń, są… poszukiwacze, eksperymentatorzy, ci, którzy pragną więcej, inaczej, odmiennie. I to żadne zboczenie, ale oni tacy są. Trzeba ich kochać, szanować, akceptować, jak każdego innego. Tak, wiem.

Opublikowano: 18.06.2017 15:38.
Autor: Bielinski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Z tych jeńców przeżyli nieliczni może 1 na 100. Niemcy stosowali politykę głodzenia...
  • Pewnie tak, są o ile wiem są także turnusy odchudzające. Ale tak jakoś jest, że pacjenci po...
  • No właśnie, sfiksował. Są ludzie, którzy na podstawie kilku zdań z Biblii obliczają datę...

Tematy w dziale Rozmaitości