Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 30 notek 146911 odsłon
Bielinski, 23 lipca 2017 r.

Idy marcowe, czyli rzecz o pogodzie

128 0 0 A A A

Połowa lipca. Sezon wakacyjny. Szczyt sezonu urlopowego. Trzeba by się wziąć za bary z najważniejszym tematem wakacyjnym: z pogodą. Pogoda jest niewątpliwie najważniejszym wakacyjnym tematem. Tematem uniwersalnym i jakże bezpiecznym. Nic dziwnego, że Angole ciągle mówią o pogodzie. Nie ma o czym gadać? Rozmawiaj o pogodzie. Nie wiesz, jak temat poruszyć? O pogodzie można rozmawiać bezpiecznie. Nikt się nie obrazi, ani ciebie nie obrazi, nie zwyzywa. Duży plus. Nie wstawi negatywnych komentarzy. Zero kłótni. Żadnych kontrowersji. Cudowny temat: pogoda. I zawsze aktualny, bo zawsze jakaś pogoda jest: brzydka czy ładna. Słońce czy deszcz. Zawsze jest o czym mówić w pogodzie.

   W te wakacje pogoda nas nie rozpieszcza. Deszczowo i zimno. Ot, dwa dni jak nie pada, i już się człowiek cieszy. Niby nic, a cieszy. Taka jest pogoda. Zawsze wdzięczny temat. Przypomina mi się kabaret radiowy z lat osiemdziesiątych, a w nim piosenka z pamiętnym refrenem. Szło to mniej więcej tak:


Idy marcowe, marcowe idy,

Wszystkiemu winne niewolniki.

           

   Jakoś tak. Ten refren zapadł mi w pamięć. Idy marcowe w kalendarzu rzymskim przypadały na 15 marca. Tego dnia, 15 marca 44 roku przed naszą erą, Gajusz Juliusz Cezar niekoronowany władca Rzymu zginął zadźgany nożami przez spiskowców w sali senatu. Pamiętna data w dziejach naszego świata. Wydawać by się mogło to absurdalne: co wspólnego mają niewolnicy ze spiskowcami z najświetniejszych, arystokratycznych rzymskich rodzin, lub też ze śmiercią Juliusza Cezara? Jednakże ten refren ma głębszy, chociaż przewrotny sens. Weźmy młodego, rzymskiego arystokratę. Każdy z nich był bogaczem, miał mnóstwo ziemi i tysiące niewolników. Przecież taki senator, arystokrata, jak np. Lucjusz Tiliusz Cymber, czy Publiusz Serwiliusz Kaska nie wyszedłby z domu, zwłaszcza na posiedzenie senatu, gdyby niewolnik, lub niewolnica, starannie nie utrefiłaby mu włosów. Zaś inny niewolnik nie ułożyłby mu fałdów togi. Nie nałożyłaby na palce pierścieni i sygnetów, nie skropiłaby pachnidłami. Oczywiście toga nowiutka, albo przynajmniej świeżo wyprana i przygotowana jak najstaranniej przez innych niewolników. Ułożenie fałd tego dnia nie było proste, bowiem w fałdach togi tenże arystokrata ukrył nóż, sporych rozmiarów dla pewności. Ale wszystko musiało być wykonane jak najstaranniej: fryzura, twarz, włosy, toga, i jej fałdy. Jak pan nie był zadowolony, to niewolnik, lub niewolnica doraźnie dostawał po pysku, w razie większej przewiny chłostę. Były i gorsze kary. Nie dotarłby wreszcie do Sali Senatu, gdyby niewolnicy nie zanieśliby go w lektyce. Przecież takie panisko nie chodziło per pedes jak byle plebs

   Albo weźmy takiego Brutusa. Czy Brutus sam sobie naostrzył nóż? Nie. Brutus powiada do niewolnika, coś takiego: Janie, przynieś mi nóż i naostrz go porządnie. To znaczy, nie powiedział Janie, lecz: Markusie, Sykstusie, Serwiliuszu, czy jakoś tak, lecz sens był taki sam. Nawiasem mówiąc w spisku na Cezara brało udział dwóch Brutusów: Marek Juniusz Brutus, oraz ten właściwy, sławny: Decymus Juniusz Brutus, który walczył z Cezarem w Galii i przez którego imię Brutus stało się synonimem zdrajcy. Brutus to taki ateistyczny Judasz. W każdym razie żaden z Brutusów ani innych spiskowców nie ostrzył własnoręcznie noża, którym zadźgali Cezara. Zrobili to ich niewolnicy. Podsumowując: gdyby niewolnicy nie naostrzyli noży spiskowców, nie ułożyliby fałd ich tóg, nie zanieśli, to nic by się nie wydarzyło w pamiętne Idy Marcowe, które byłyby tylko jedną z dat w kalendarzu, lecz nie w kalendarzu historycznym. Piosenka mówi prawdę:


Idy marcowe, marcowe idy,

Wszystkiemu winne niewolniki.


   Wszystkiemu winne są niewolniki. Prawda jest taka, że to przez niewolników Gajusz Juliusz Cezar tego pamiętnego ranka Id Marcowych roku 44 p.n.e. broczył krwią z dwudziestu trzech ran leżąc nieprzytomny u stóp pomnika swego wielkiego a pokonanego rywala, Pompejusza.

   W latach osiemdziesiątych ten refren był również niezwykle aktualny, bowiem zdaniem rządzącej komunistyczno - wojskowej kliki winni niepowodzeniu w budowaniu socjalizmu w Polsce Ludowej byli wszyscy, np.: zachodni bankierzy, bo nie chcieli dawać kredytów, pogoda, która niosła marne plony i groźbę głodu, sznurek do snopowiązałek, który stał się pierwszoplanową strategiczną potrzebą i którego szukano pilnie od Tatr do Bałtyku; winny byli zachodni politycy, a zwłaszcza imperialistyczny prezydent usa. Lecz najbardziej winny był krnąbrny, wichrzycielski polski naród. Który jakoś nie chciał docenić absolutnych i mądrych rządów wiedzącej lepiej i dalej elyty przywiezionej na sowieckich czołgach i ciągłe się buntował. A jak się nie buntował to krytykował, szydził i kpił.  Czyli znów wszystkiemu winni niewolnicy.  

Opublikowano: 23.07.2017 16:00. Ostatnia aktualizacja: 23.07.2017 16:15.
Autor: Bielinski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pointa jest taka, że niektórym wolno więcej. Ale to nic nowego.
  • Nic, żyje i ma się świetnie.
  • Cóż pan się tak denerwuje? Spokojnie, nic złego pana redaktora N. nie spotka.Mamy przecież...

Tematy w dziale Rozmaitości