24 obserwujących
40 notek
166k odsłon
205 odsłon

Wiosna

Wykop Skomentuj4

Idzie wiosna. Nie da się ukryć. Koło mojego domu ptaki rankiem ćwierkają jak oszalałe, choć nie ma nawet połowy lutego. Mają ważne sprawy do omówienia i spieszą się. Muszą przygruchać samca lub samiczkę, zbudować nowe gniazdo, lub odnowić stare. Sama kopulacja to wisienka ptasia na ptasim torcie, lecz potem trzeba znieść jajko, lub jaka – kobiety wiedzą jaki to ból, mężczyźni niektóry też, szczególnie ci cierpiący na uporczywą obstrukcję – wysiedzieć jaja to również nie przelewka, a potem wykarmić pisklęta  i jeszcze nie dać się zjeść jakiemuś kocurowi, czy innemu ptakowi, który tylko czyha by zjeść twoje jajka, lub podrzucić swoje jajo, jak kukułka. Mnóstwo pułapek i mnóstwo ważnych spraw na malej, ptasiej głowie, nic dziwnego, że ptaki, ptaszki nie maja głowy do głupot, a skupiają się na najważniejszych sprawach.

   My, ludzie uważamy się za nieskończenie mądrzejszych od takich wróbli, a przecież gdyby spojrzeć głębiej jesteśmy znacznie głupsi. Oto z hukiem petard, w powodzi iskier z ogniu ogni sztucznych i równie sztucznego entuzjazmu, przy łopacie plastikowych banerów ogłoszono uroczyście powstanie nowego ruchu, czy nowej partii postępowej na naszej scenie politycznej o jakże pięknej nazwie, i na czasie. Ta nowa partia zwie się poetycko nieco: Wiosna. Czyż to nie piękna nazwa? Wiosna to pora nadziei i pora głupot, jakie ludzie, najczęściej ci w młodym wieku, wyczyniają z upodobaniem właśnie o tej porze roku. Choć nie tylko młodzi głupieją na wiosnę, przeciwnie niż ptaki, czy ptaszki, jak to mówiłem. Przecież i w starym piecu zapłonie gorętszy ogień na wiosnę, gdy dni staja się dłuższe, z pąków wykluwają się młode liście a kwiaty zaczynają kwitnąć. A jeśli ogień nie zapłonie gorętszy, to chociaż taki stary komin zadymi mocniej. Bodaj tyle jego, że wypuści kopeć i sadzę, bo co innego może wydać z siebie stare próchno? Wiosenne szaleństwo pieców, kominów w średnim wieku są pośrednie między młodym a starymi, zgodne z ich ustatkowaną natura. Chociaż oczywiście, jak wszędzie znajdą się wyjątki.

   Nazwanie nowej partii – Wiosną, to jednak ryzykowny krok. Różne bywają wiosny. Są ciepłe i słoneczne, prawdziwe wiosny, w których natura budzi się do nowego życia. Bywają jednak wiosny krótkie i zimne, z mrozem w nocy i w dzień, z zacinającym marznącym deszczem i śniegiem. Wiosny jak utrapienie. Jaka będzie ta nadciągająca wiosna: czy zimna, czy ciepła, czy piękna, czy uprzykrzona, tego nikt  nie wie. Czy podobnie jest z nową partią o tej samej nazwie? Raczej nie. Nie spodziewam się po niej niczego dobrego, z jednym wyjątkiem. Może powinni nazwać nową partię na przykład: Piękna Wiosna? Przekaz byłby jasny, wiadomo byłoby, o co chodzi. Albo Wiosenna Wiosna, bo bywają wiosny wcale nie wiosenne. Ale byłaby to tautologia, albo masło maślane. I tak źle, i tak niedobrze. Wychodzi na to, że trudno wymyślić nowa nazwę partii, której nie wyśmieją, nie wyszydza lub nie zohydzą. Już nie mówiąc o samej partii i jej programie. Z tym jeszcze gorzej. Albo łatwiej. Przecież nie ma nic mocniejszego niż papier. Papier wszystko zniesie, wszystko wytrzyma, nie straszne mu żadne głupoty, kłamstwa, czy inne banialuki spisane w dokumencie nazwanym programem partii. Każdej partii. Nie tylko tej wiosennej. Tyle nauczyły mnie minione trzydzieści lat tak zwanej demokracji i rządów (pseudo)prawa, no i wcześniejsze lata przodującego ustroju ludu pracującego miast i wsi i jej światłej awangardy: Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czy ktoś to jeszcze pamięta? Ja pamiętam. Dużo i mało zarazem.

   Wiosna to synonim nowości, budzącego się nowego życia. A przecież wiosna to tylko jedna z czterech pór roku. Po wiośnie mamy lato, potem jesień, zimę i znów wiosna, i tak dalej. Takie jest życie na naszej szerokości geograficznej, że mamy cztery pory roku, w tym wiosnę. Więc może najlepiej byłoby nazwać nową partie, po prostu Życie? Jak nazwa polisy ubezpieczeniowej. Byłaby to zaiste pojemna nazwa. Czy piękna? Hmm, to kwestia gustu. Przynajmniej nikt nie mógłby rzec, że partyja ŻYCIE jego nie dotyczy i że nic go to nie obchodzi. Nikt, kto żyje. Na partyję o nazwie |ŻYCIE mogliby się wypiąć tyko główni bohaterowie smętnych imprez o nazwie pogrzeb, wiezieni a nie jadący na takąż ceremonię. Zatem elektorat do wzięcia potężny i całościowy miałaby paryja Życie. Dziwne, że nikt nie podchwyci takiego pomysłu, który oddaję za darmo. A może w nowym, następnym a lepszym wcieleniu partyja Wiosna przeistoczy się w Życie? Kto wie. Nasze życie politycznie widziało nie takie przemiany.

   Mniejsza o te niezbyt przyjemne, ani stosowne reminiscencje. Problem w tym, że wiosna już była. Wielokrotnie. I tak klimatyczna, i ta polityczna. Wiele już było wiosen, różnych, za rok będzie wiosna, za dwa… Jeśli dożyjemy, będzie wiosna. Były poseł B. założyciel i wódz nowej postępowej partii Wiosna, też w polityce jest nie od dziś, ani pod wczoraj. Chociaż udaje i on i jego zwolennicy, jakby był królikiem wyciągniętym z politycznego kapelusza. Polityczna nówka, świeżynka, chociaż dobrze wiemy że to towar dobrze już przechodzony, samochód z długim przebiegiem i mocno poobtłukiwany, choć staranie wyklepany, polakierowany, odpicowany jak nowy. Wszystko już było, i partyja Wiosna też już była. Sam prezes, były poseł B. był już kolejno w SdRP, SLD, Ruchu Palikota, Twoim Ruchu i Kocham Polskę. Informacja za Wikipedią. Całkiem długa lista, prawda? 5 + 1, jak tytuł piosenki, czy nazwa zespołu muzycznego. Partyja Wiosna to szósta partia pana posła, prezydenta B. Trzeba przyznać, iż twarz nowej, postępowej partii wybrano wcale zgrabnie. Wiecznie młody, szczupły, zadbany mężczyzna, przystojny i ładny, dobrze ubrany i na pewno ładnie pachnący, chociaż ja go nie wąchałem, właściwie się zachowujący, z szerokim uśmiechem, jak z reklamy pasty do zębów. On, czyli pan B. ona - jego piękna, szczupła żona i ich dwoje dzieci, koniecznie chłopiec i dziewczynka, uśmiechają się do kamery ukazując nieskazitelną biel równych zębów. Pan B. wymarzony zięć dla każdej mamy, jak piszą w gazetach. Duży plus w sondażach. Aczkolwiek pan B. to zdeklarowany gej, żyjący w związku z partnerem…. Mniejsza o jego nazwisko. Nazwiska, twarze, pupy i prącia się zmieniają, partner zawsze jest jeden.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości