25 obserwujących
39 notek
173k odsłony
688 odsłon

Sztuka fugi, sztuka życia i umierania cz. I

Wykop Skomentuj14

Jan Sebastian Bach: Die Kunst der Fuge – będę używał niemieckiej nazwy, bo taka jest w oryginale – po naszemu: Sztuka Fugi, BWV 1080. Ostatni utwór mistrza. Ośmielę się powiedzieć, iż jest to najbardziej niezwykły utwór w dziejach muzyki. Jan Sebastian Bach rozpoczął prace nad tym dziełem na rok przed śmiercią w 1749 roku, będąc poważnie chory. Bach chorował na oczy, miał zaćmę, zwaną inaczej kataraktą i był już praktycznie ślepy. Zaćma to choroba częsta u osób starszych, która rozwija się przez wiele lat, chory stopniowo traci wzrok. Pod koniec swego życia Jan Sebastian Bach nic, albo bardzo niewiele widział. Ślepota to jedno z najstraszniejszych ułomności, wyklucza z aktywnego życia, szczególnie ciężka dla takich aktywnych osób jak Bach, który całe życie pisał, grał, komponował, pracował, zarabiał i utrzymywał liczną rodzinę. Teraz stał się ciężarem dla innych. Nawet gdy ci inni, to najbliżsi: żona, czy dzieci, jest to sytuacja trudna do zniesienia. Tak więc Jan Sebastian próbował się leczyć, czyli zdecydował się na operację zaćmy. Już starożytni greccy lekarza operowali zaćmę, tworząc specjalne narzędzia, które praktycznie nie zmieniły się do dzisiaj, oczywiście w kształcie, nie materiałach. Ah, ci Grecy! Jedyny prawdziwe genialny naród w dziejach. Gdzie nie spojrzysz, zawsze się na nich natkniesz. Mowa o starożytnych Grekach. Z tych współczesnych przebierańców, bezczelnych samozwańców nie ma żadnego pożytku.

Choroba

Operację wykonał jakiś angielski lekarz; angielski, czyli obcy, znaczy drogi lekarz. Ani Bach, ani jego rodzina nie szczędzili pieniędzy w nieszczęściu. Wybrali z pewności najlepszego specjalistę do tej trudnej i niebezpiecznej operacji. Jak to musi być straszny ból – skrobanie nożem soczewki oka! Bez znieczulenia. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że musiało być jakieś znieczulenie. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Żaden człowiek nie wytrzyma takiego bólu. Oczy to najmocniej unerwiona część naszego ciała. Oczy, te nasze zwierciadło duszy, to źródło straszliwego bólu przy urazie. Tu oczy są cięte i czyszczone, skrobane nożem. Alkohol to za słaby środek znieczulający. Znano wówczas mak, czy opium. Tak więc myślę, mam nadzieję, że Jana Sebastian Bacha znieczulono np. opium do operacji i po operacji też. W tym czasie nie znano nie tylko środków znieczulających, ale nie wiedziano również nic o mikrobach, o bakteriach. Chirurg nawet nie myjąc rak wyciągał przyrządy z torby i przystępował do operacji. Ryzyko infekcji, zakażenia rany było bardzo wysokie. Infekcja oczu, przy braku antybiotyków, oznacza śmierć pacjenta. Operacja zaćmy była bardzo ryzykowna, i bardzo, bardzo bolesna, lecz Bach o tym wiedział, gdy się na to zdecydował i zapłacił ciężkie pieniądze angielskiemu chirurgowi. Dziś wieszają psy na tym angielskim lekarzu, bo jego pacjent umarł, ale prawdę mówiąc, nawet jakby był mistrzem skalpela to taka operacja w tamtych czasach była loterią. Pół na pół, mniej więcej: życie, albo śmierć. Operacja się udała, jak to zwykle bywa z lekarzami i wtedy i dzisiaj, lecz już po kilku dniach chirurg musiał robić drugą, co oznacza, że nie wszystko poszło tak, jak należy. Co może, ale nie musi być winą chirurga. Skutkiem operacji – pierwszej czy drugiej, bez znaczenia – w oczy Bacha wdała się infekcja, nie do wyleczenia w tamtych czasach. Bach miał pecha, jak wielu innych. W kilka miesięcy później Bach umarł. Infekcja spowodował udar – wylew krwi do mozgi i całkowity paraliż, oraz w rezultacie śmierć geniusza muzyki wszech czasów. Właściwie to dziwne, że Jan Sebastian Bach wytrzymał tyle miesięcy choroby i cierpienia. Musiał mieć bardzo silny i zdrowy organizm, i serce jak dzwon, rzecz jasna pomijając oczy.

   Oślepły, z gorączka, nękany przeraźliwym bólem Jan Sebastian Bach pracował na swoim ostatnim dziełem: Die Kunst der Fuge. I to się czuje w tej muzyce. Ciekawe, że na swoje ostanie dzieło Bach wybrał fugę, sztukę fugi. Die Kunst der Fuge - Sztuka Fugi: tytuł nie pochodzi od Bacha, chociaż wydaje się, że go akceptował, ale w jego stanie nie bardzo mógł się kłócić. Ale przyjmijmy, że przynajmniej go zaaprobował. Prawie trzydzieści lat wcześniej w 1722 roku J. S. Bach skomponował swe cudowne Das Wohltemperierte Klavier (Dobrze nastrojone klawisze), dokładnie I księgę (BWV 846 – 869). Drugą księgę Das Wohltemperierte Klavier Bach skomponował w 1742 roku, na osiem lat przed śmiercią (BWV 870 – 893). Każda księga Das Wohltemperierte Klavier zawiera 24 pary preludia i fuga, każda para w innej tonacji, każda oparta na innym motywie muzycznym stanowiącym zarazem część całości. Die Kunst der Fuge to następny krok na tej karkołomnej muzycznie drodze. Trudno wyobrazić sobie trudniejsze muzycznie zadanie. Sztuka Fugi oparta jest na jednym muzycznym temacie i napisana jest w jednej tonacji. Wielkie dzieło muzyczne oparte na jednym temacie, temacie przepięknym, ale przecież tylko jednym! Dodatkowo jest to muzyka polifoniczna, gdzie w poszczególnych częściach Kontrapunktach i Kanonach występują po dwa, trzy głosy! Nikt dziwnego że nikt, żaden muzyk, ani przed, ani po Bachu nie podjął się takiego zadania. I Bach wykonał go! Temat powraca, ale nigdy się nie powtarza, za każdym razem jest ten sam, ale inny. Żadnej nudy, żadnej monotonni, żadnych powtórzeń, ani jednej niechcianej nuty!

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura