26 obserwujących
45 notek
179k odsłon
507 odsłon

Czy się stoi, czy się leży…

Wykop Skomentuj10

Niedługo wybory. Kolejne wybory do Sejmu i Senatu.. Patrzcie państwo, cztery lata rządów „dobrej zmiany” zleciały jak z bicza trzasł. Trzeba przyznać partii obecnie rządzącej, że za jej rządów nie narzekaliśmy na nudę. Nawet najwięksi polityczni wrogowie nie powiedzą, że to były nudne lata. Wiele się działo. Aż za wiele. Dziwne, że rządowi politycy nie podnoszą w kampanii wyborczej tego ważkiego przecież argumentu. Za naszych rządów nie było ani dnia nudy! Jak nas wybierzecie, nie będziecie się nudzić przez następne cztery lata! Całkiem ciekawe hasło wyborcze. Nuda to przekleństwo naszych czasów, czyż nie? Przez minione cztery lata nie nuda, lecz polityczne burze szły jedna za drugą. Jak nie sejmowy pucz politycznej opozycji, to batalia o „wolne” sądy. Nasze sądy są tak wolne, że wolniejsze już chyba być nie mogą. O co więc tu się kłócić? O oczywistą oczywistość? Jak nie protesty na ulicach, czy blokady parlamentarne, to ujadanie opozycyjnych polityczków – polityków kieszonkowych i to w cudzych kieszeniach siedzących – i jeremiady o utracie wolności, prawa i demokracji, połączone z płaczliwym błaganiem o interwencję w Moskwie, to jest, przepraszam, w Brukseli. A wypadków samochodów wiozących naszych notabli to na wołowej skórze by nie spisał. Co tam, byle stłuczka! Wyklepie się, wymaluje, i auto jak nowe. Jak się nie da, to państwo kupi nowiutką limuzynę rządową. Gaz do dechy! Najważniejsze, aby poczuć ten przypływ adrenaliny, no i to cudowne poczucie wolności, bo i tak za wszystko płaci państwo. Mniejsza o limuzyny. Dobrze, że rozbijają samochody a nie samoloty, bez ofiar śmiertelnych, jak na razie. Tu też widać dobrą zmianę. Szczęśliwie, bez większych katastrof komunikacyjnych doczekaliśmy kolejnego rozdania politycznych kart.

   Znów wybory. To będą najważniejsze wybory. Oni zawsze tak mówią. Politycy partii rządowej, czy opozycyjni tak samo. Dla nich, dla: polityków, posłów, ministrów, sekretarzy najważniejsze są te, co nadchodzą. Nowe rozdanie. Nowe przetasowania. Szansa na poprawę pozycji, lub choćby jej utrzymanie, obawa przed jej utratą. Strach i nadzieja: strach przed przegraną i deklasacją, nadzieja na zwycięstwo. Jak w grze na giełdzie. Tu stawką jest życie, polityczne życie. Dla wyborców, dla tzw. szarego człowieka… wybory jak wybory. Pamiętam wybory z 4 czerwca 1989 roku. To były emocje! Te wahania nastrojów; te nadzieje, a przecież tamte wybory tylko umownie były wyborami demokratycznymi. Wracając do dzisiejszych czasów. Mimo wyborczej rutyny i tutaj widać pewne nowe, a ciekawe cechy. Być może nie doceniam ważności nadchodzących wyborów. Przypadkowo wybrany kierowca może doprowadzić do katastrofy

   Kilka dni temu nasz premier, w typie wieczny chłopiec, ogłosił, że rząd podniesie płacę minimalną i to o prawie 150 % w ciągu dwóch, trzech lat. Bardzo był z siebie dumny, ten nasz premier, co nas dba, lepiej jak o dzieci rodzone. W ten sposób, ogłosił pan premier, były bankowiec, szybko dogonimy Niemcy w poziomie życia. Czemu by nie? Każdy chce być bogaty. Najlepiej piękny, zdrowy i bogaty. Tylko czemu tak skromnie? Czy nie lepiej od razu chwycić byka za rogi i podnieść płacę minimalną nie do czterech a do ośmiu tysięcy złotych? Dlaczego Polak ma mniej zarabiać od Niemca? Osiem tysięcy złotych to mniej więcej dwa tysiące euro, prawie średnia płaca w Niemczech. W ten prosty sposób, za jednym pociągnięciem pióra, jedna ustawą, czy rozporządzaniem osiągamy poziom życia Niemców. Czy Polakom, którzy tyle wycierpieli czasie wojny od tychże Niemców, i później w reżimie komunistycznym, to się nie należy? Przecież wszyscy mamy takie same żołądki! Polak, czy Niemiec. Słowak, Fin, czy Ukrainiec? Eskimos, lub czarny obywatel Demokratycznej Republiki Konga, czy innej Nigerii. Tylko Pigmeje mają mniejsze żołądki, ich to popularne hasło o równości żołądków się nie tyczy, ale dlatego, bo są mniejsi. Mniejszy człowiek, mniejszy żołądek. Pigmeje, te małe, czarne, śmigłe konusy.

   Pamiętne czasy komuny. Puste pułki w sklepach, strajki głodowe kobiet, specjalne, sklepy dla komunistycznej elity ukryte za żółtymi firankami i popularne hasło: wszyscy mamy równe żołądki. Wypisane na transparentach, niesione na manifestacjach. Powstaje pytanie: czy można zadekretować dobrobyt? Czy jedną decyzją, ustawą władze mogą sprawić, że państwo, czy społeczeństwa staje się bogate, bez wysiłku, tak z dnia na dzień? Oczywiście, że można. Władze Związku Sowieckiego ogłosiły narodom sowieckim, że żyją w najwspanialszym i najcudowniejszym kraju na ziemi, że żyją tak dobrze i tak bogato, tak radośnie i swobodnie, jak nigdzie indziej na świecie. Kto ośmielił się wątpić… trudno, przejechał się na Kołymę, czy Sołowki i już uwierzył, jeżeli przeżył pierwszą zimę. Albo Arabowie. Wykopie taki Arab dziurę w ziemi, a tu tryska ropa naftowa i spada na głowy Arabusów deszcz petrodolarów. Zamiast brudnego Araba z kozą mamy dumnego arabskiego szejka, czy jakiego księcia z ręcznikiem na głowie w złotym Rolls-Roy’sie. To się nazywa główna wygrana w geologicznej ruletce. Gdyby ustawy, czy dekrety rządzących tworzyły rzeczywistość, to Imperium Romanum trwałoby po dziś dzień! Ileż to w Senacie, czy cesarskiej kancelarii wydano ustaw i dekretów przeciwko tym wstrętnym barbarzyńcom zagrażającym granicom Imperium! Ba, przetrwałoby szczęśliwie i imperium perskie, i asyryjskie i Hettytów, o imperium mongolskim, czy brytyjskim nie wspominając. Oj, jak ciasno by się to porobiło. Nasza Ziemia okazałaby się za mała na tyle imperiów na raz, każde legitymizujące się plikiem ustaw. Można by także zadekretować, że Ziemia jest plaska, lub jest do wyboru: sześcianem, dwunastościanem, czy dwudziestościanem; albo że prawo ciążenia nie obowiązuje, albo że znosimy choroby nowotworowe, i tak dalej.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka