Nie ma przypadków, lecz Znaki!
"Nie ma przypadków - są tylko Znaki!" (ks. Br. Bozowski)
5 obserwujących
41 notek
37k odsłon
  3528   0

"Dziennikarskie" hieny, czyli... "prezydent z zapałkami"! [Oraz oświadczenie.]

Google - zrzut z ekranu dn. 19. 11. 2018 r. ok. godz. 16:30
Google - zrzut z ekranu dn. 19. 11. 2018 r. ok. godz. 16:30
Tak przedstawia się obraz porażającej cenzury w III RP. Która obowiązuje także na tzw. patriotycznej "prawicy"!

Co do mainstreamu - uczyniłem dwa wyjątki. W jednym z nich, skontaktowałem się z red. B. Rymanowskim z Polsatu (5. listopada), na którego rzetelność i kulturę liczyłem; choć niekoniecznie dotyczyło to samej stacji. Poprosił mnie o maila i obiecał oddzwonić dnia następnego. Nigdy jednak nie oddzwonił, a moich telefonów już nie odbierał. [Na „plus”(?) mogę tu zapisać, że Polsat przynajmniej nie podjął prób manipulacji moim oświadczeniem, jak w innych przypadkach. Choć mój protest naturalnie zataił.]
Drugim wyjątkiem był ten, którego później bardzo pożałowałem. Była nim "Rzeczpospolita", z którą wcześniej utrzymywałem poprawne stosunki (w związku z jej publikacjami o "spóźnieniu Kurskiego w konkursie"), więc zaufałem jej, przesyłając swoje oświadczenie do publikacji już 6 listopada. Następnego dnia usłyszałem odmowę publikacji -  która skądinąd mnie nie zaskoczyła - uzasadnioną tym, że moje zarzuty są... "antysemickie"!? [A jakże by inaczej!? Skoro ta Maczuga niezmiennie nadzoruje "wolne media"?] Machnąłem na to ręką i nawet nie nalegałem.

Ale od czegóż jest manipulacja!? A zwłaszcza taka, po której zabrać głos mogą już oba, milczące dotąd „plemiona”? Bo z tego uda się może wystrugać – a nuż (nóż)... widelec?! - jakieś „cepy” do okładania, aby rozhuśtać emocje Polaków, którzy – dzięki temu - nawet nie zauważą nadciągającej katastrofy..?!

Więc oto - po tygodniowej  "ciszy" - nocą z 12/13 listopada odezwała się ponownie "Rzepa", proponując mi publikację (choć wyłącznie na portalu) straszliwie "zmasakrowanego" mojego oświadczenia; a właściwie - jego "wybiórcze" omówienie. Bo znalazł się jednak zarzut, który – dość bezboleśnie – mogły „grzać” oba plemiona. Były nim „ordery Niemczyckiego”, choć każdy rozumny pojmuje – znając treść mojego oświadczenia – że był to dla mnie wyłącznie „wyjściowy” pretekst do zwrócenia orderu!  No i jeszcze hasło: "Macierewicz", które jest - zwłaszcza gdy wyrwane z całego, obszernego kontekstu - niezawodną "pobudką", do wzniecenia fali ataków na mnie! I będzie "się działo"... [Przepraszam tu min. Macierewicza - na wypadek, gdyby to kiedyś czytał - gdyż nie oznacza to, że "odcinam się" tu od niego.] Zmęczony już bardzo tym wszystkim -  i po bezskutecznej próbie pertraktacji - zgodziłem się na tę cenzurę; tym bardziej, że był to "ultymatywny" warunek publikacji. [Uznałem bowiem, że lepsza taka  ocenzurowana "informacja" w mainstreamie, niż żadna..? Bo może zachęci Polaków, aby "pogrzebali" w sieci, gdzie mogą zapoznać się z treścią mojego oświadczenia, które wisiało już tam od tygodnia?]

Myliłem się i tym razem, bo wówczas - tego samego 13. listopada - do "akcji wkroczyła" Wirtualna Polska, "skoligacona" z Rzepą, o czym już wiem obecnie. WP to wyjątkowo nierzetelny portal, którego odbiorcy (a ściślej: "komentatorzy"), to - w przytłaczającej większości - "intelektualny motłoch"! Wirtualna - udając, że "cytuje" Rzepę - "podrasowała" jeszcze nierzetelną "informację" Rzepy, produkując paszkwil urągający rzetelności (i staranności) dziennikarskiej. [Wystarczy przeczytać tytuł na WP: „Bogdan Czajkowski zwraca order prezydentowi. <Łajdak traktowany jak ofiara>”. Pardon - to kto tu właściwie jest "łajdakiem", ja czy prezydent? Bo ów tytuł dopuszcza obie "możliwości"..?] Od razu też się wydało, że WP doskonale znała treść mojego oświadczenia (wiszącego w sieci od 6. listopada), bo "zacytowała" nie całkiem te zarzuty, które wskazała Rzepa; lecz wybrała inne, bo bardziej „poręczne” do zaplanowanego podszczucia gawiedzi. [Posunęli się także do kłamstw o Niemczyckim, aby "obronić" go przed zarzutem donosicielstwa!] Na sygnał tej "trąbki" tylko czekała ta gawiedź, gotowa zawsze do "zbiorowego gwałtu"; tym razem na mojej osobie. [Ale zdziczały „hejt” skierowany był także na prezydenta.] Podobnie, jak Rzepa - zachowało się "Do Rzeczy", nie dbając zupełnie o rzetelną informację. I na tym polu, obydwie - zwalczające się - części mainstreamu mogły już się potykać, „grzejąc” temat „orderów Niemczyckiego”! [Choć był to zaledwie pretekst, do zwrotu orderu prezydentowi.] Etc., etc...

Dodajmy jeszcze, że żaden z owych portali "nie zająknął się" nawet o tym, kim właściwie jestem? Choćby w jednym zdaniu..!  [Co należy do elementarnych standardów rzetelności dziennikarskiej, a wszystkie te informacje są łatwo dostępne w sieci; choćby na Wiki!] Z ich "informacji" wynikało, że moje życie skończyło się w... marcu 1968 r.!? A złą wolę tego braku, niezwykle łatwo wykazać. Bo jeśli protestuje osobnik: "nikt", to bez najmniejszego trudu można podszczuć na niego zawistną gawiedź (bo zawiść, to ich "umiłowana" motywacja), pod hasłem: Patrzajcie ludzie, jakie ma "parcie na szkło", aby mieć swoje "pięć minut"! A może nawet pomyleniec, wypuszczony z "czubków"? A w takich okolicznościach nie liczą się moje poważne zarzuty (cynicznie zatajone) i można już wezwać do "jazdy po Czajkowskim"! I tak właśnie się stało, zwłaszcza na WP.

Lubię to! Skomentuj78 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka