Blog
O fizyce, o Polsce
boson
boson https://bosonweb.wordpress.com
30 obserwujących 266 notek 548654 odsłony
boson, 28 grudnia 2016 r.

"Lepiej być źródłem terroru niż jego ofiarą"

1723 13 0 A A A

W czerwcu roku 1967 książka Leopolda Infelda pt. Kordian, fizyka i ja została oddana do składania, a ukazała się w marcu 1968, w dwa miesiące po śmierci jej autora. O ile mi wiadomo, nigdy nie ukazało się jej wznowienie, a warto ją przeczytać choćby ze względu na wiele ciekawych szczegółów oraz wyjątkową, w wielu przypadkach, otwartość autora.

Leopold Infeld, fizyk znany przede wszystkim ze wspólnych prac z Einsteinem i Bornem, pierwszą część tej książki poświęcił swoim dwóm wizytom w Stanach Zjednoczonych. Mocno schorowany wyruszył w pierwszą, dwutygodniową podróż razem z żoną w grudniu 1964. Ciekawy jest tu szerszy kontekst – była to wszak jego pierwsza wizyta na kontynencie północnoamerykańskim po powrocie do Polski (Ludowej) z Kanady:

„W Toronto Infeld pracował do roku 1950. Kanadę był zmuszony opuścić po tym jak oskarżono go niesłusznie [© polska wiki] o kontakty z komunistami w Polsce i możliwości sprzedaży im tajemnic wojskowych (dotyczących broni nuklearnej).” **

W marcu owego 1964 Infeld podpisał słynny „List 34 – dwuzdaniowy list protestacyjny przeciw cenzurze, złożony przez Antoniego Słonimskiego 14. marca 1964 roku w Urzędzie Rady Ministrów. Jego nazwa odwołuje się do liczby osób, które podpisały ten list.

Do Prezesa Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza

Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu."

List „wyciekł” na Zachód i protest owych 34 osób został bardzo nagłośniony m.in. przez radio Wolna Europa. W efekcie w „dzienniku „The Times” ukazał się list krytykujący władze PRL, podpisany przez 21 brytyjskich pisarzy i artystów, m.in. przez Arthura Koestlera i Allana Bullocka. Ponadto w obronie sygnatariuszy wystąpiło 15 intelektualistów włoskich z Alberto Moravią i 13 profesorów Harvardu.” Dwa tygodnie później The Times opublikował oświadczenie 10 sygnatariuszy Listu 34, podpisane m.in. przez Infelda:

Ubolewamy, iż sprawa ta dała okazję do zorganizowania kampanii przeciw naszemu krajowi opartej na nieprawdziwych informacjach ukazujących się zwłaszcza w prasie zachodnioniemieckiej oraz głoszonych przez Radio Wolna Europa.

Z owej pierwszej wizyty w USA Infeld wraca przez Londyn, gdzie bierze udział w konferencji komitetu Pugwash.

__

Druga, ciekawsza część wspomnień jest poświęcona przede wszystkim latom między-wojennym, w której ostatni, duży rozdział pt. Dr Joseph Winternitz poświęcił Infeld naj-ważniejszej ewidentnie postaci w swoim życiu. A poznał owego Winternitza (o którym angielska wiki znacząco milczy) w gabinecie Einsteina, w 1920, w Berlinie:

„Jego największym zainteresowaniem był marksizm. Już w młodości został członkiem partii komunistycznej. … Zaznajomił mnie z ideą komunizmu, która miała zapewnić ludziom życie tak różne od tej jaskrawej nierówności, którą widzieliśmy w Berlinie. … Mój opór przeciwko tym ideom był bardzo słaby. Polegał on właściwie tylko na argumencie, że bez terroru nie da się takiego świata stworzyć. Dziwna rzecz. Ów łagodny, o gołębim sercu Joseph był na ten terror przygotowany. ‘Lepiej być źródłem terroru niż jego ofiarą’.

Moje postępowe nastawienie społeczne i fakt, że w ciągu całego mojego życia od okresu pierwszego pobytu w Berlinie byłem i jestem zwolennikiem idei komunistycznej, zawdzięczam Josephowi. … Przed wyjazdem uroczyste pożegnanie z Josephem. Przyrzekłem mu, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby przyspieszyć rewolucję w Polsce. …

Niedługo po powrocie zjawiło się u mnie trzech policjantów w granatowych mundurach. Pokazali mi nakaz rewizji. Przeprowadzili ja z niezwykłą starannością. … Równocześnie zacząłem pracować w Związku Zawodowym Nauczycielstwa Szkół Żydowskich. Na pewno pod wpływem Josepha przystąpiłem natychmiast do jego najbardziej radykalnej frakcji. … Moja współpraca z tą szkołą, jak długo żyła pani Kalecka, układała się znakomicie. Uczyła tam również Stefania Sempołowska... Lubiła opowiadać o swych podróżach do Moskwy na zjazdy partyjne. Moskwa była podówczas stolicą bardzo dalekiego kraju. Nasze paszporty ważne były na świat cały z wyjątkiem Związku Radzieckiego, do którego jednak Stefania Sempołowska miała dostęp z tytułu opieki nad więźniami politycznymi [wyjaśnienie?].

... na seminarium matematycznym zaprzyjaźniłem się z docentem Rajchmanem [jego siostra to Helena Radlińska, a brat Ludwik to słynny bakteriolog i mistrz masoński], który w tym okresie był gorącym komunistą… i dotychczas zrozumieć nie mogę, jak to się działo, że nie wpadł w sidła policji. Nie wiem też dlaczego później zerwał z komunizmem; jak mi wiadomo, został zamordowany przez Niemców. …

Opublikowano: 28.12.2016 11:49.
Autor: boson
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie


Dla moich czytelników (kliknij)

Polska ziemia

Jak dostać w prezencie... nobla i inne teksty

"Nobel" Ratzingera dla ks. Chrostowskiego

Nasze godło, czyli prawdziwe orły polskie

Na ratunek PO...

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • brawo - (znowu) świetna robota
  • świetna robota
  • E tam - winny aż miło - zajechał + bodiczek.

Tematy w dziale Kultura