56 obserwujących
237 notek
478k odsłon
  5673   0

Katolicy dostają w d…

Taktyka lewactwa jest zawsze taktyką salami, tzn. podsuwa się w propagandzie tylko cel cząstkowy, który jest do przełknięcia dla społeczeństwa w danym momencie, przemilczając cel zasadniczy. Tak więc najpierw eutanazja cierpiących staruszków na ich prośbę, potem nieprzytomnych na prośbę rodziny, potem ciężko chorych z miłosierdzia, potem dzieci za zgodą rodziców, potem dzieci na ich prośbę. A potem można eliminować kogoś za złe pochodzenie, genotyp, lub destrukcyjne dla społeczeństwa poglądy. We Francji kiedy wprowadzano małżeństwa dla homoseksualistów, siły postępu klęły się na wszystkie świętości, że o adopcji dla gejów nie może być mowy. A po kilku latach mimo potężnych protestów parlament przyznał LGBT prawo do adopcji dzieci. Zupełnie niedawno pod szumek COVID francuski parlament przegłosował dopuszczalność aborcji w przypadku “cierpienia psychospołecznego matki”. Na praktyce nie będzie to oznaczało nic innego niż aborcję na życzenie. A Francja dla sił postępu jest wzorem postępu, więc trzeba być super naiwnym, żeby myśleć, że strajk kobiet w wypadku obalenia decyzji TK zakończy się wyłącznie na dopuszczalności aborcji kalekich dzieci. To tylko kolejna odsłona starcia cywilizacji życia z cywilizacją śmierci.

Czy obecne demonstracje mają coś wspólnego z satanizmem? Otóż według mnie tak. Celem szatana jest zniszczenie człowieka, jako najwspanialszego działa Stwórcy. Szatan nie może zabijać człowieka osobiście, natomiast może wpływać na jego sumienie, rozum, wolę, uczucia, inteligencję, aby ten wykonywał jego plan. Np. przyczyną pierwszego zabójstwa było uczucie zawiści. Szatan najbardziej cieszy się ze zniszczenia tych najsłabszych, ponieważ tym sposobem udowadnia potworność człowieka i jak mówi Pismo, oskarża go nieustannie przed Bogiem. Jeśli można zabijać najsłabszych i najbardziej niewinnych, to można zabijać absolutnie każdego. Zajadłość, agresywność i nieustępliwość zwolenników aborcji zdradza siłę Nienawiści do człowieka, która za tym stoi, choć upudrowane jest to humanizmem i współczuciem.

W tych ciężkich czasach nie lekko jest wyznawcom chrześcijaństwa w wersji soft. Bo to już przebierają nogami żeby wesprzeć strajk kobiet, aby być w głównym nurcie i broń Boże nie znaleźć się wśród ciemnogrodu i zwolenników Radia Maryja. Niewygodnie jest siedzieć okrakiem na barykadzie i raz krzyczeć „Żydzi na Madagaskar!”, a zaraz potem „Na Kowno!”. 27 światłych kapłanów, ludzie skądinąd wykształconych, sugeruje, aby prawo zostało zastąpione przez „wrażliwe sumienia”. Jeśli by tak było, to ja bym na ich miejscu nie wychodził z plebanii na ulicę, bo na szczególną wrażliwość sumień narodowców bym nie liczył. Ich deklaracja to wypisz, wymaluj „credo”, jakie 40-50 lat temu ogłosili anglikanie i luteranie. Dla okrasy dodaje się tam pedofilię i parę innych rzeczy, ale to nic więcej niż zasłona dymna. Pokusa oddania pokłonu „światu” i maszerowanie równym krokiem z większością, nie jest przecież czymś nowym. Jeśli Kościół zacznie małpować hasła wykrzykiwane przez rozwydrzoną młodzież, to czy wzbudzi u tej młodzieży jakiekolwiek uczucie oprócz pogardy? Komu potrzebna sól, która utraciła swój smak? Chrześcijaństwo „soft” nie lubi konfliktów, sporów ideowych, chce aby wszyscy się kochali za wszelką cenę, a Ewangelię cytuje tylko w tych fragmentach, które w danym momencie są do zaakceptowania przez redaktora naczelnego CNN lub TVN. Ale koniec tego będzie jak u luteran i anglikanów: totalne rozmycie się w poprawnościowym koglu-moglu. „Przeciwstawić się nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn, wspieraniu sił szowinistycznych i ksenofobicznych, nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji (jak to wstydliwie napisane :-) – czy chodzi o orientację północ-południe czy wschód-zachód?) czy rasy, zatrzymać dewastację naszej planety” – zupełnie nie rozumiem co nowego w tej deklaracji? Przecież takie głębokie refleksje od lat kilkudziesięciu możemy przeczytać w GW, a jak ktoś zna języki to i w Le Monde i New York Times. A może ci duszpasterze to są z Pernambuco, a nie z Polski? Bo ważne o czym nie napisali. Otóż zdaje się, że w Polsce toczy się teraz ostra dyskusja na temat, czy można czy nie można przed urodzeniem zabijać kalekie dzieci? Ale jakoś ta sprawa ubiegła uwadze „księży co na co dzień pracują wśród zwykłych ludzi, starszych i dzieci, studentów, naukowców, twórców, lekarzy, chorych”. „Chcemy wspólnie tworzyć nową jakość życia społecznego bez przemocy i agresji” – no tu przynajmniej kapłani przyłożyli trochę strajkującym kobietom, bo wśród nich jak by nie patrzeć jest niemało agresji.

Rzeczywiście, jak pisze 27 Wielebnych, pierwszoplanowym zadaniem Kościoła jest formowanie sumień, lecz na tym sprawa się nie kończy. Jeśliby Kościół na tym kończył swoją działalność, to byłby to taki nieszkodliwy pięknoduchizm. Uformowani katolicy powinni zmieniać świat poprzez aktywny udział w życiu społeczno-politycznym, w tym poprzez współuczestnictwo w stanowieniu prawa. Natomiast sam Kościół, choć nie bierze bezpośrednio udziału w życiu politycznym, ma za obowiązek jasne przedstawianie na forum publicznym nauczania Biblii na kwestie nurtujące społeczeństwo. O tym bardzo mocno mówi nam Sobór Watykański II. Przede wszystkim taki obowiązek spoczywa na duchowieństwu i szczególnie episkopacie. Kwestia ochrony życia i rodziny jest tutaj podstawową sprawą, jak twierdził JPII, na temat której kler milczeć nie może.

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo