Brun
Brun brun brun
8 obserwujących
82 notki
39k odsłon
435 odsłon

Ratownictwo ekstremalne - hobby

Wykop Skomentuj35

   Nie wiem czy jest jakieś inne państwo, które traci pieniądze na czuwanie. Prawdę powiedziawszy nie wiem jak jest w innych państwach. Wiem jak jest na  Svalbardzie.  

image

Norweski śmigłowiec ratowniczy, nad prawymi drzwiami widoczna winda wciągarki

   Przez trzydzieści lat wsadzania paluchów tam gdzie nie trzeba byłem ratowany dwa razy. Raz, na Bałtyku, przez holownik ówczesnego PRO.    Piękna sztuka czarny kadłub, białe nadbudówki i zielony pokład, mokry i  lśniący iskrami słońca gdyśmy go oglądali ze szczytu fali a ten był akurat w  dolinie. 

image

   Drugi raz, w odstępie ćwierci wieku, na pustkowiu Arktyki przez norweski helikopter. Zarówno za pierwszym,jak i za drugim razem nawet przez myśl mi nie  przeszło, że ci tutaj ratownicy jakoś muszą mnie ratować bo to ich psi obowiązek. Bogu dziękować że byli we właściwym miejscu i czasie, bo równie dobrze mogłoby ich tam nie być. 

   Na Szpicbergenie nikt nie ściemnia,że coś jest za darmo i w ramach obowiązków. Chcąc się poruszać po archipelagu należy w Urzędzie Gubernatora przedstawić albo ubezpieczenie, które pokryje koszty ratownictwa, albo dowód wpłaty odpowiedniej kaucji przeznaczonej na koszta ewentualnego ratownictwa. Nic mniej, nic więcej. Do celów ratowniczych Gubernator ma dwa helikoptery, jeden statek i kilka motorówek. Wszystko to nie jest własnością rządową, jest dzierżawione od prywatnej firmy, która również kontraktuje personel. Sprzęt ten, mimo, że w każdej chwili gotowy do użycia w ramach akcji ratowniczej na co dzień wykonuje zupełnie inne czynności. Mniejszy śmigłowiec służy do transportu ludzi, większy jako latający dźwig transportujący ze statku na brzeg całe, w sumie, tony wyposażenia na rzecz bardziej czy mniej państwowych rezydentów archipelagu. Słowem sprzęt ten jest w ciągłym ruchu i użyciu. Z jednej strony koszty rozkładają się na cały szereg pożytecznych czynności, z drugiej strony załogi nieustannie się ćwiczą. Na przykład za pomocą śmigłowca dostarcza się na pokład łowiących tam trawlerów inspektorów rybołówstwa.

   Jest wolność i swoboda, jasno wcześniej odpowiednio opłacona.

   Uprawiając jachting żeglujemy dla przyjemności, w razie czego korzystamy z istniejących mechanizmów ratowania życia i mienia na morzu. Te mechanizmy powstały jednak nie dla nas a z wzajemnej konieczności ochrony życia na morzu. Słowo - życia, należy traktować najzupełniej dosłownie, z całym bagażem ekonomicznej konieczności. Jeżeli pływamy dla przyjemności nie mamy żadnego moralnego prawa do stawiania w ekstremalnej sytuacji ludzi dla których zmagania z morzem są codzienną koniecznością. Jeżeli zimową porą z pełną premedytacją i dla przeżycia przygody ruszamy w gardziel jedenastostopniowego sztormu, a robiłem takie głupoty, to radźmy sobie sami - zawsze się udawało - albo pozostańmy w domu. 

Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć też B, to znaczy trzeba sobie powiedzieć, że wolność ma swoje granice.

image

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości