2 obserwujących
6 notek
2755 odsłon
1124 odsłony

Mamy papieża, czyli „Fratelli tutti” (mini-blog)

El Greco, "Św. Piotr"
El Greco, "Św. Piotr"
Wykop Skomentuj42

[Wpis z 12.10.2020]

No i bo jakże nie pisać, kiedy tyle się dzieje?

Dzieje? Chciałem powiedzieć: raczej nie dzieje. Od 04 X, dnia, kiedy encyklika została podpisana i opublikowana, jeszcze o niej słowa w kościele nie słyszałem (a bywam dość często). W internecie samozwańczy „tradsi” dostają szajby, ale, po pierwsze, to jest chyba jakiś „protokół Franciszek” i gdyby papież powiedział, że lubi placki, to też by został oskarżony o herezję, po drugie – od czasu rozpoczęcia kampanii przeciwko przyjmowaniu Komunii na rękę trudno im będzie zrobić cokolwiek, co mnie jeszcze zdziwi. Bardziej konstruktywnie wypowiadali się bodaj tylko Rafał Woś i Tomasz Terlikowski.

Niemniej, o encyklice trzeba będzie rozmawiać, prędzej czy później, choćby „okrężnie”, tak jak mimo najbardziej tytanicznych wysiłków nie uniknęliśmy debaty o „Amoris laetitia” czy „Evangelii gaudium”. A zatem i ja się wypowiem, a co (kto klasie średniej zabroni?).

Od razu zapowiadam, że będę „stronniczy”. Nie wiem, czy ktokolwiek śledzi moją pisaninę na tyle, aby nabrać zorientowania w sprawie, ale mojej sympatii do urzędującego Piotra nie ukrywam i popieram, en bloc, jego program reformy Kościoła, oczywiście w sensie ogólnym, rozumiejąc, że w aplikacji szczegółowej należy uwzględnić specyficzne warunki i charakter Kościoła polskiego (ale przecież między innymi o to chodzi w tej reformie!), a także, że ja tych warunków nie znam i nie powinienem zanadto mędrkować, dlatego że uważam ten-że program za „Chestertonowski” bądź przynajmniej „chestertonizujący”, to znaczy: popychający Kościół w stronę ideałów propagowanych, implicite bądź explicite, przez mojego ulubionego pisarza, oczywiście biorąc poprawkę na zmianę warunków, jaka dokonała się przez te sto lat. „Fratelli tutti” mnie w tej materii nie zawiodło. Jeśli jest bowiem ów list pasterski czymkolwiek, to na pewno środkiem jednoznacznej „chestertonizacji” katolickiej nauki społecznej, czy też może po prostu – jej „dystrybucjonizacji”. Nigdy wcześniej tak jednoznacznie nie wybrzmiały w nauczaniu papieskim postulatu ruchu dystrybucjonistycznego w jego „Chestertonowskiej” (to znaczy istotnej) odmianie. I to właśnie postaram się (rzecz jasna wybiórczo, zwięzłości gwoli) w tym skrócie pokazać.

Czy zatem ta encyklika jest? Zacznę może od tego, czym nie jest. Otóż nie jest rewolucją, przynajmniej nie taką, jak się o tym rozpowszechnia plotki. Bo i dużo mówi się o tym ostatnio, że papież ZMIENIA obowiązującą naukę na temat kary śmierci i wojny sprawiedliwej. Otóż lektura (tak tylko nadmieniam…) tego dokumentu jasno pokazuje, że nie. Nie zmienia. W punkcie 258 czytamy: „Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o możliwości uprawnionej obrony przy użyciu siły zbrojnej, co oznacza wykazanie, że istnieją pewne ‘ścisłe warunki uprawnienia moralnego’. Łatwo jest jednak popaść w zbyt szeroką interpretację tego możliwego prawa. Próbuje się w ten sposób usprawiedliwić także ataki ‘prewencyjne’ lub działania wojenne, które łatwo pociągają za sobą „poważniejsze zło i zamęt, niż zło, które należy usunąć”. Chodzi o to, że od czasu rozwoju broni jądrowej, chemicznej i biologicznej, a także ogromnych i coraz większych możliwości, jakie dają nowe technologie, wojnie dano niemożliwą do skontrolowania moc niszczycielską, która uderza w wielu niewinnych cywilów. Doprawdy ‘ludzkość nigdy nie miała tyle władzy nad sobą samą i nie ma gwarancji, że dobrze ją wykorzysta’. Nie możemy już zatem myśleć o wojnie jako o rozwiązaniu, ponieważ ryzyko prawdopodobnie zawsze przeważy nad przypisywaną jej hipotetyczną użytecznością. W obliczu tej sytuacji, bardzo trudno jest dziś utrzymać racjonalne kryteria, które wypracowano w poprzednich wiekach, by mówić o możliwości ‘wojny sprawiedliwej’”. W punktach 263 oraz 267 zaś: „Jest jeszcze jeden sposób na wyeliminowanie drugiego; sposób, który nie jest wymierzony w kraje, ale w człowieka. To kara śmierci. Św. Jan Paweł II jasno i stanowczo deklarował, że jest ona nieadekwatna na poziomie moralnym i nie jest już niezbędna na poziomie karnym. Nie do pomyślenia jest wycofanie się z tego stanowiska. Dziś mówimy wyraźnie, że ‘kara śmierci jest niedopuszczalna’ i Kościół angażuje się z determinacją, postulując jej zniesienie na całym świecie. […] Chciałbym podkreślić, że ‘nie sposób sobie wyobrazić, aby współcześnie państwa nie mogły dysponować innymi środkami niż kara śmierci, by bronić życia innych osób przed niegodziwym napastnikiem’”. Nie chodzi zatem o zmianę doktryny ale o aplikację już ISTNIEJĄCE I UZNAWANEJ doktryny w nowych warunkach. Ta kwestia z samej definicji, przedmiotowo, nie może podpadać po nauczanie nieomylne (jak zresztą przytłaczająca większość nauczania Kościoła). Z papieżem można polemizować. Natomiast trzeba to robić rzetelnie, a nie oskarżając go, że coś-tam zmienia, kiedy tego nie zmienia. To tak na marginesie. Powiedziawszy to, przejdźmy do meritum.

Wykop Skomentuj42
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo