3 obserwujących
9 notek
6769 odsłon
230 odsłon

Wprowadzenie do dystrybucjonizmu w pytaniach i odpowiedziach

Fragment ze "szkoły Ateńskiej" Rafaela, przedstawiający Platona i Arystotelesa
Fragment ze "szkoły Ateńskiej" Rafaela, przedstawiający Platona i Arystotelesa
Wykop Skomentuj

Tekst niniejszy jest oczywiście mój, osobisty, i tak go tutaj prezentuję, nie jako manifest czegokolwiek, bo nie lubię ani manifestów ani pompy organizacji – ani wielkich, ani małych. Problem organizacji w akcji społecznej dyskutowano bardzo po Soborze Watykańskim II, gdy ogromna rzesza księży, którzy naczytali się za młodu głupot, a nikt im nie chciał tłumaczyć, dlaczego nie mają racji (od słowa preferowano rózgę i upomnienia kanoniczne), postanowiła poorganizować się i swoje owieczki w przeróżne grupy i podgrupki, kluby i Bóg wie jeszcze co, mające służyć lepszemu praktykowaniu katolickiej religii i katolickiej akcji społecznej. Oczywiście, nic z tego nie wynikło, a to z tej prostej przyczyny, że historia czerpie swój dynamizm i kierunek przede wszystkim od jednostek, z ludzkiego intelektu, który – jako iskra ducha w przyrodzie i ponad przyrodą – jest w stanie wnosić w świat materialny treści rzeczywiście nowe. Gdy życie intelektu zostaje podporządkowane prawom i strukturze grupy, wszystko tęchnie, a idee zmieniają się powoli w skamieliny bez treści, narzędzia utrzymywania tożsamości, a więc – w ostatecznym rozrachunku – obrony interesów tych, którzy są przy władzy. Dlatego też mam nieufność, podobnie jak miał ją choćby i mój mistrz i przyjaciel (jak wierę), Jacques Maritain, gdy starcem będąc zaszył się w Tuluzie i po ojcowsku podrwiwał sobie ze ślepego entuzjazmu młodzików, zafascynowanych hasełkiem „personnaliste et communautaire”, rozumianym w sposób, w którym sporo zostało z części drugiej, ale niepokojąco mało z pierwszej. W Kościele zaś, to, co i w świecie, jak w pigułce. W Polsce przecież widać to dosłownie wszędzie: grupa, środowisko, towarzystwo wszystkim, jednostka niczym. Coś Pan? Skądś Pan? Kto za Panem stoi?

A gówno za mną stoi, szczerze powiedziawszy (bo się już też zdenerwowałem).

Oczywiście, bezwzględnej konieczności tutaj nie ma. Organizacja społeczna, generalna, a także bardziej szczegółowa, może stanowić ledwie narzędzia, które wolni ludzie decydują się wykorzystywać, jeżeli sprzyja to sprawie, w którą wierzą. Teoretycznie może się tak zdarzyć, nie wiem. Ale w praktyce się nie zdarza; albo zdarza bardzo rzadko. Reasumując zatem, niniejsze wprowadzenie do dystrybucjonizmu jest moim wprowadzeniem do dystrybucjonizmu, owocem mojej pracy i moich przemyśleń, głębszych, sumienniejszych i bardziej gruntownych, niż w dziewięciu na dziesięć innych wypadków (optymistycznie szacując, a mówię to bez dumy, ale raczej ze smutkiem), ale jednak moich, ze wszystkimi tego ograniczeniami, głównie z tym, że nikt w nich nie odczyta czegoś, co by mu zapewniło tożsamościowe wzmożenie i poczucie bezpieczeństwa, jakie z tego wynika. No ale cóż. W ogóle mnie to nie interesuje.

Zamysł ogólny, jaki przyświecał mi przy pisaniu tego krótkiego tekstu, był taki, by wyjaśnić czytelnikowi czym dystrybucjonizm właściwie jest, z czym się wiąże i z jakimi problemami musi się mierzyć, w najprostszej możliwej formie, stąd też wybór padł na wiecznotrwałą w europejskiej kulturze formę uproszczonego dialogu, czyli „katechizmu”, względnie wywiadu z samym sobą, bo pytają numerki, ale przy odpowiedziach pozwoliłem sobie zostawić swoje inicjały (z niewiadomych przyczyn bardzo mnie to bawi i śmieję się przed komputerem jak głupi do sera). Pytania, które się w nim pojawiają, dotyczą zatem wszystkich spraw podstawowych: definicji, genezy, historii, najważniejszych przedstawicieli, rozwiązań praktycznych, wreszcie różnic wewnątrz samego ruchu. Jakiś rodzaj pogrupowania problemowego oczywiście istnieje, niemniej dyskurs skonstruowałem tak, by wynikały one po kolei jedno z drugiego, dlatego też tekst najlepiej czytać w całości, jedno pytanie po drugim, bez „skakania”. Niektórymi kwestiami zająłem się bardziej, niektórym mniej szczegółowo, w zależności od tego, co wydało mi się ważne. Na szczęście ta forma, którą naprawdę w sensie głębszym niż zwykle odkryłem, także i dla porządkowania własnych myśli, ma to do siebie, że można jej twory łatwo poszerzać, dokładając nowe kwestie do starych, co niewątpliwie będzie jeszcze następować, a gdy całość osiągnie już rozmiary odpowiednie, być może zamieni się w coś w rodzaju broszurki, która też się na naszej stronce być może przyda. – Autor.

1. Co to jest dystrybucjonizm?

MS: Dystrybucjonizm to system społeczny, w którym środki produkcji, dystrybucji i wymiany dóbr są w większej części „rozdystrybuowane” (stąd nazwa) w formie własności osobistej pomiędzy ogół składających się na społeczeństwo jednostek i rodzin, względnie refleksja społeczna do utrzymania bądź ustanowienia tego systemu dążąca.

2. Kiedy i gdzie powstał dystrybucjonizm?

MS: Dystrybucjonizm powstał na początku dwudziestego wieku w Anglii.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo