Kultura romantyczna
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
9 obserwujących
51 notek
37k odsłon
  126   0

Romantyczny historyzm i jedność ludzkości ("Oda do urny greckiej" Johna Keatsa)

Rysunek opisywanej urny, wykonany przez samego Johna Keatsa
Rysunek opisywanej urny, wykonany przez samego Johna Keatsa

"O Attic shape! Fair attitude! with brede

         Of marble men and maidens overwrought,

With forest branches and the trodden weed;

         Thou, silent form, dost tease us out of thought

As doth eternity: Cold Pastoral!

         When old age shall this generation waste,

                Thou shalt remain, in midst of other woe

Than ours, a friend to man, to whom thou say'st,

         'Beauty is truth, truth beauty,—that is all

                Ye know on earth, and all ye need to know'".


-- John Keats, "An Ode to a Grecian Urn"


"Oda do urny greckiej", jedna z sześciu słynnych ód tego twórcy, to jeden z najbardziej niezwykłych wierszy języka angielskiego. Z jednej strony, może się on wydawać nudny. Właściwie cała stanowi dość drobiazgowy opis wazy greckiej, pokrytej dekoracjami z epoki. Nie dzieje się w nim nic, a i sam opis staje się momentami nieco monotonny. Z drugiej, ma on w sobie coś, pewną "iskrę" czy pewne "światło", które sprawiają, że mimo tego przyciąga on myśl i uwagę, i ostatecznie nie można po prostu się od niego oderwać, przerwać lektury.

Źródło owego "światła" -- tej niewypowidzianej jakości, która sprawia, że możemy powiedzieć o poezji, iż jest dobra -- staje się jasne, kiedy weźmiemy pod uwagę kontekst, w którym omawiany utwór został napisany. Wszystkie "Ody" powstały w roku 1819, kilka/kilkanaście miesięcy po tym, jak Keats, pierwszy raz wykasłując krew, zorientował się, że zachorował na suchoty -- jego "chorobę rodzinną". Na "Odę do urny greckiej" należy patrzeć zatem nie jak na oderwaną kontemplację estetyczną, ale raczej jako na ukryte pod maską tej sztywnej formy wołanie umierającego człowieka, szukającego pocieszenia, i znajdującego je w kontemplacji tego, co nie przeminie -- sztuki, która trwa, mimo iż jednostki odchodzą. Oto właśnie przyczyna wiecznotrwałej wartości "Ody do urny greckiej", jak i innych liryków wielkiego Johna Keatsa.

Jednocześnie, wiersz ten pokazuje nam jedną bardzo ważną cechę romantyzmu w ogóle. W tej to bowiem właśnie epoce, zaczął się tak istotny dla kultury współczesnej (acz chyba już umierający) historyzm. Oczywiście, nie chodzi tutaj o zainteresowanie historią, które jest stare jak ludzkość. Ale o ten szczególny rodzaj zainteresowania historią, któremu towarzyszy zaangażowanie osobiste, zwyczaj -- jak gdyby -- odczytywania siebie w tworach przeszłości. Od romantyzmu, historią nie zajmowano się już jako ledwie martwą ciekawostką, przeszłością po prostu -- ale jako przeszłością ujętą jako część, poniekąd, duszy współczesnego człowieka, jako nośnikiem uniwersalnych treści, które można z niej wydobyć, tak aby w owej duszy rezonowały i pozwalały jej na coraz dalej idące samouświadomienie. Nieprzypadkowo największe dokonania filozoficzne tej epoki miały miejsce na polu filozofii dziejów.

Choć tak pojęty historyzm odrzuca się dzisiaj powszechnie jako sentymentalistyczną iluzję, należy zauważyć, że takie postawienie sprawy wynika z niedostatecznego rozumienia ludzkiej psychiki. Oczywiście, jeśli spoglądać na rzecz z perspektywy doświadczeń czysto indywidualnych, podobnie osobiste odniesienie treści dzieła do własnego życia nie jest możliwe. Nie mamy możliwości przeniknąć osobistych doświadczeń twórcy, nasze osobiste doświadczenia zaś, nie odsłaniają w kwestii jego dzieła zupełnie nic. Ale psychika ludzka nie sprowadza się do treści czysto indywidualnych. Istnieje w niej substrat treści wspólnych, ludzkich po prostu -- a zatem także pewnych doświadczeń, które dzielmy ze sobą dlatego, że jesteśmy ludźmi. I z tej perspektywy, romantyczny historyzm jest zupełnie uzasadniony, a nawet więcej, niż uzasadniony. Istnieje, choć to trudne, możliwość dokonania "hermeneutyki" dzieła w starym stylu i poniekąd "przeżycia" stojącej za nim inspiracji. Ba -- można powiedzieć, że akurat dzieła z epok minionych bardziej się do tego nadają, niż dzieła epoki człowiekowi współczesnej. Im mniej wiemy o świadomej intencji autora i kontekście społeczno-kulturowym, w którym dzieło powstało; im mniej znamy jego genezę, związki z innymi dziełami, elementy w nim naśladowcze lub polemiczne; słowem: im mniej możemy powiedzieć o tym, co owo dzieło ŚWIADOMIE miało powiedzieć i rzeczywiście mówiło wtedy, gdy stanowiło jeszcze żywą część kultury, tym łatwiej może podczas obcowania z nim dojść do głosu element nieświadomy, wspólny całemu gatunkowi, w którym owe uniwersalnie ludzkie treści, o których wspominaliśmy, znajdują swoje źródło. Oczywiście, nie jest to aż tak proste, jak wydawało się w tamtych radosnych latach niewinności. Wymaga to pewnego treningu, a także -- studium. Przede wszystkim -- pewnego obiektywizmu postawy, która pozwalałaby nam NAPRAWDĘ odróżnić to, co stanowi ledwie projekcję doświadczeń osobistych od tego, co jest wyrazem psychiki obiektywnej, ponad-indywidualnej. Tym niemniej, taka możliwość zachodzi. Dając jej pierwsze zręby wyrazu i czyniąc trwałym elementem swego artystyczno-filozoficznego warsztatu, stał się romantyzm milowym krokiem na drodze do zrozumienia tego najważniejszego dla praktycznej strony egzystencji faktu, jaką jest autentyczna duchowa jedność całego rodzaju ludzkiego, którego istota "per accidens" wyraża się we wszystkich kulturach wszystkich miejsc i epok, a którą nareszcie należy ująć, zrozumieć i zacząć wyrażać i urzeczywistniać samą w sobie. Oto właśnie wielkie zadanie współczesności i przyszłości: dotrzeć do tego, co uniwersalnie ludzkie. Nie zrozumielibyśmy go zaś bez romantyzmu.

Możemy zatem powiedzieć, że choć w krótszej perspektywie romantyczny historyzm okazał się fiaskiem, w dłuższej -- odniósł zwycięstwo. Wprowadził do kultury nowe elementy, swe dojrzałe rozwinięcie zaś znalazł na przykład w (tak różnych przecież w wielu punktach od siebie, ale jednoczonych INTENCJĄ) "arcyhumanizmach" współczesności, takich jak psychologia głębi Carla Gustava Junga, personalizm Jacques'a Maritaina czy antropozofia Rudolfa Steinera.

Dostrzeżenie powyższego uzasadnia lekturę wierszy romantycznych. Bogu dzięki. Jakże to dobrze bowiem, gdy uzasadnione ukazuje się coś, co jest także do tego stopnia przyjemne.

Maciej Sobiech

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura