Kultura romantyczna
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
11 obserwujących
37 notek
43k odsłony
  116   1

John Keats, czyli o kulturę prawdomówności

Joseph Severn, "John Keats", ca. 1821-23
Joseph Severn, "John Keats", ca. 1821-23

 Dawno nie było wpisu stricte literackiego, więc pomyślałem, że warto to naprawić. nie mam chwilowo czasu na szczegółowe analizy -- tym jednak, czym mam czas się zająć, jest bardzo ważne (w moim przekonaniu) zagadnienie, jakim jest coś, co można nazwać pasją prawdy, którą obserwujemy w utworach Johna Keatsa.

    Kwestia prawdy, czy szukania prawdy, zajmowała Keatsa od bardzo młodego wieku (zresztą innego przecież nie dożył). Według zgodnych świadectw tak swoich znajomych, jak i tego, co możemy znaleźć w jego listach, była to dusza refleksyjna, wrażliwa, intelektualna, próbująca dociec najważniejszych faktów świata i istnienia. Dodajmy, że była to dla angielskiego artysty sprawa niezwykle trudna. Filozofia, teologia, potocznie pojmowana religia, nawet nauka (którą, jako jeszcze pod wieloma względami dziecko wieku XVIII szanował niemal bałwochwalczo) -- żadna z tych aktywności ludzkiego rozumu nie dała niespokojnemu umysłowi tego, czego szukał. Stąd też, na przykład, jego słynny agnostycyzm, w którym trwał do końca (a na pewno prawie do końca) życia. Mimo tego jednak -- a może właśnie: dokładnie ze względu na to -- owo pragnienie prawdy, dążenie do prawdy, których płomień świecił w jego duszy, nie tylko nie zmniejszyły się, ale przeciwnie: z biegiem lat przybierały na sile, szukając skutecznego narzędzia, przy pomocy którego mogłyby się urzeczywistnić. Narzędziem takim, jak można się domyślać, okazała się poezja, a właściwie wyobraźnia, znajdująca najdoskonalszy wyraz właśnie w poezji.

    Najlepszy bodaj przykład tego nastawienia znajdujemy w słynnej "Odzie do urny greckiej", w której podmiot liryczny, utożsamiając się imaginatywnie (patrz wpis poprzedni) z kontemplowaną przez siebie tytułową urną attycką, kończy swoją wypowiedź słynnymi słowami: "Beauty is truth, truth beauty,—that is all/ Ye know on earth, and all ye need to know". Fraza ta, nastręczająca tak wielu problemów interpretacyjnych zobsesjonowanym na punkcie "dowodów" ekspertom, w swojej istocie wydaje się bardzo prosta i sprowadza się właśnie do przeświadczenia, że piękno (dzieł tak natury, jak kultury), ujmowane przez wyobraźnię w kontemplacji estetycznej i następnie wyrażane w aktywności twórczej (której owoce stanowią naraz i grecka waza i opisujący ją liryk) stanowi najlepszą, czy raczej chyba jedyną, drogę do poznania czegoś prawdziwego na temat świata i człowieka, ponieważ pozwala przemawiać rzeczywistości jej własnym głosem. Teza ta, pozostaje w ścisłej korelacji z innymi niezmiernie ważnym elementem Keatsowskiej myśli, słynną "negative capability" -- "zdolnością negatywną", to znaczy: zdolnością do kompletnego "wycofania się" wobec poznawanego przedmiotu, wyciszenia ego, tak aby ten przedmiot pokazał się takim, jakim jest, stanowiącą -- dodajmy -- według niego najważniejszy przymiot umysłu prawdziwego poety. W każdym razie, na poezję Keatsa należy patrzeć dokładnie w ten sposób: jako na konsekwentną i autentyczną próbę dotarcia do -- i wyrażenia -- prawdy, a chyba nawet Prawdy, ujętej ontologicznie, czyli jako sama rzeczywistość. 

    Niewątpliwie uświadomienie sobie tego faktu wzbogaca niezmiernie i tak już fascynującą lekturę Keatsowskich liryków. Tym niemniej, temat ten przyszedł mi do głowy z zupełnie innego powodu. Zauważmy bowiem, że jeśli jest coś, o czym możemy z pewnością powiedzieć, że nie stanowi części mentalności człowieka współczesnego, to jest nim dokładnie owo bezkompromisowe dążenie do Prawdy, jakie w nich zajmujemy. Sprawa jest zaawansowana do tego stopnia, że aż wstyd o niej pisać. Sam, gdy kilka razy wypsnęła mi się jakaś niebaczna uwaga na ten temat (tzn. że na przykład, no, wypada być szczerym i nie robić innych w jajo), bywałem wyśmiewany. Fakt ten znajduje obecnie wyraz w wyświechtanej skądinąd frazie, iż żyjemy w czasach "post-prawdy", a także w zalewie różnych form relatywizmu, będącym plagą współczesnych uniwersytetów, a przynajmniej ich wydziałów humanistycznych. Jeszcze jako zaangażowanego studenta szokowało mnie za każdym razem aż do samych kości, gdy ten lub inny słynny profesor, utrzymujący się z badania literatury, ogłaszał nam ex cathedra, że prawdy nie ma. Ja już pomijam oczywisty absurd i paradoksalność tych słów, równie nonsensownych w ustach skrajnych sceptyków okresu hellenistycznego, jak współczesnych literaturoznawców -- po prostu stwierdzam pewien fakt: fakt, iż człowiek współczesny doszedł do takiego poziomu zblazowania, iż zamiast prawdy szukać, to się z tego szukania śmieje. Nastawienie to, ma swoje konsekwencje wszędzie: we współczesnej edukacji, pracy, produkcji, polityce, reklamie -- w kościele. We wszystkich tych dziedzinach, dominuje cynizm i uznawane za pewnik przeświadczenie, że prawda jest niedostępna, w związku z czym nie ma potrzeby przejmować się, na przykład, zgodnością słów i czynów, no bo skoro słowa i tak nie oddają rzeczywistości -- no to... jej nie oddają. Innymi słowy: nastąpiła instytucjonalizacja kłamstwa -- instytucjonalizacja, która, co gorsza, stała się czymś tak normalnym, że właściwie nikogo nie oburza. Dałeś się oszukać -- twoja strata, jesteś głupi, no bo kto przy zdrowych zmysłach brałby jakiekolwiek werbalne deklaracje na poważnie? No bo przecież trzeba być kompletnym matołkiem, aby wierzyć, że werbalne wyznawanie ewangelicznej zasady o absolutnej jednoznaczności postaw (na przykład) kogokolwiek do czegokolwiek realnie zobowiązuje, czy że badania naukowe są na poważnie, a polityka rzeczywiście "powinna służyć dobru wspólnemu", czy że naczelną zasadą medyczną jest "przede wszystkim nie szkodzić", że człowiek jest wart więcej, niż pieniądze -- i tak dalej. Większość społeczeństwa pogodziła się z tym, że podobne frazy to najczystsze kłamstwa -- i nie widzi w tym niczego zdrożnego. "Taki jest realny świat", jak dowiedzieliśmy się niedawno z ust pewnego amerykańskiego polityka. I istotnie, taki jest w każdym razie świat, jaki zbudował sobie umysł współczesny.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura