Zapiski zagubionego
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
16 obserwujących
72 notki
54k odsłony
  108   0

Maritainowi dług istnienia

Jakkolwiek bowiem Jacques Maritain jako młody filozof o tym nie wiedział, nie pasował on bynajmniej do środowiska, w jakie usiłował się wpasować. I choć te usiłowania były szczere i naprawdę żarliwe, ze względu na różne wydarzenia, także natury bardziej osobistej, coraz mocniej z upływem czasu zaczęła dochodzić do głosu w filozofii Maritaina nowa tendencja – dążność ku indywidualności, oryginalności, ku pogodzeniu myśli tomistycznej ze światem współczesnym.

Rezultatem tego okazało się spore zamieszanie życiowe i wiele nowych publikacji, w których znalazły wyraz dojrzałe już myśli Maritaina jako filozofa, takie jak „Religion at la culture”, „Les degrees du savoir”, „Science et sagesse”, „Sept lecons sur l’etre et les premiers principes de la raison speculative”, czy, symboliczny niejako, „Humanisme integral” („Humanizm integralny”), być może najgłośniejsze dzieło tego myśliciela w ogóle. Intuicje wyrażone w tych dziełach miał Maritain rozwijać już konsekwentnie do końca życia.

A było to życie – ciekawe, niespokojne, burzliwe. Życie raczej działacza czy polityka, niż wycofanego filozofa. Maritain pracował i wykładał nie tylko we Francji, ale także w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. To właśnie w Ameryce zaskoczyła go inwazja Niemiec na Francję i to właśnie tam zaczął otwarcie współpracować z władzami aliantów, wygłaszając odczyty mające skłonić Amerykanów do poparcia udziału ich kraju w wojnie, prowadząc audycje radiowe i daleko idącą działalność dyplomatyczną oraz propagandową. Jego skuteczność jako polityka tak bardzo przypadła do gustu generałowi De Gaulle’owi, że zaproponował mu on nawet stanowisko ministra oświaty. Maritain odmówił, ale przyjął inną funkcję i w latach 1945–48 pracował jako ambasador swej ojczyzny w Watykanie. Po zakończeniu tej pracy, ze względów zawodowych wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował na uniwersytetach w Princeton, Chicago oraz Notre Dame, tam też napisał najdoskonalsze swoje książki, takie jak choćby „Man and the State”, „Creative Intuition in Art and Poetry” czy monumentalna „Moral Philosophy”. W USA mieszkał aż do śmierci żony, która miała miejsce w roku 1960.

Wielu przyjaciół francuskiego mistrza sądziło, że nie zdoła on wytrzymać tego ciosu. Związek Maritainów był tak bliski, że właściwie dosłownie niemalże nie mogli oni żyć bez siebie. Tym niemniej, doświadczany bez ustanku przez los Jacques i w tym wypadku okazał się bardziej elastyczny i wytrzymały, niż można było przypuszczać. Znalazł dla siebie nowe miejsce – w klasztorze. Konkretnie: w klasztorze Małych Braci Jezusa, z których duchowości zawsze bardzo czerpał. Tam też, na zasłużonej emeryturze, doczekał końca swoich dni. Znaczy, piszę: emeryturze, ale jeśli to dobre określenie nawet, to była to emerytura nader aktywnie spędzana. Napisał w jej trakcie Jacques jeszcze trzy duże książki: słynnego „Wieśniaka znad Garonny”, dzieło chrystologiczne i ogromną rozprawę eklezjologiczną, w których dał wyraz swoim najdojrzalszym i ostatecznym poglądom na sprawy filozofii, religii katolickiej, kościoła i świata, i którymi także (w swoim stylu) zdołał zantagonizować do siebie zarówno katolickich konserwatystów, jak liberałów. Zmarł w opinii świętości 28 kwietnia 1973 roku.

Tyle na temat biografii, której zresztą ani nie zdołałem, ani nie próbowałem nawet oddać sprawiedliwości. Co jednak powiemy sobie na temat poglądów tego wielkiego myśliciela?

No cóż – skoro nawet względnie szczegółowe omówienie czyjegoś życiorysu przerasta prostą formę notatki blogowej, to już na pewno niedorzecznością byłaby próba w miarę adekwatnego zreferowania w niej systemu umysłu tak ogromnego, znawcy nie tylko filozofii, ale i nauki współczesnej, ulubionego filozofa Aliantów, o mało co Noblisty, przez wielu uważanego za najwybitniejszego filozofa XX wieku, człowieka, którego dzieła zawsze nosił przy sobie papież Paweł VI. Tym niemniej, ponieważ przecież nie każdy wykład musi sprawę rozstrzygać, przynajmniej ją tutaj otworzę, zdając się (jak zawsze) na dobrą wolę i pragnienie poznania moich czytelników.

Powiedzieliśmy zatem, że w sensie fundamentalnym system Maritaina jest tomistyczny. Z myśli oryginalnej Akwinaty wyniósł francuski filozof przede wszystkim:

1. W metafizyce – opaty na rozróżnieniu egzystencjalno-esencjalnym realizm metafizyczny (metafizyka bytu realnego).

2. W epistemologii – integralny empiryzm (według maksymy: „Nie ma tego w umyśle, co by w zmysłach uprzednio nie było”).

3. W etyce – obiektywizm oparty na pojęciu prawa naturalnego.

4. W sensie ogólnym – podporządkowanie filozofii teologii katolickiej, obyczaj „filozofowania w wierze”.

Należy jednak pamiętać, że Maritain nigdy ani nie tworzył, ani nie propagował tomizmu jako ledwie wiernopoddańczego kopiowania myśli Akwinaty, przeciwnie: dla niego, tomizm stanowił raczej pewien szeroko pojęty język, sposób myślenia, pozwalający na prowadzenie własnej refleksji. Z tego względu, „maritainizm” obfituje w momenty oryginalne, obce tomistycznej „konserwie” (i zapewne z tego też względu tak bardzo ją antagonizujące). Zaliczyłbym do nich:

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale