Zapiski zagubionego
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
16 obserwujących
70 notek
54k odsłony
  271   2

Mój największy dług w stosunku do salon24

C.G. Jung
C.G. Jung

...No, poza tym, że można tu publikować za darmo i w dobrej jakości?

Zaczynamy żartem, ale temat wesoły nie jest.

Jaki, zatem, jest ów dług? Ano taki, że dzięki doświadczeniu pisania tutaj, mogłem przekonać się jeszcze dobitniej, jak głęboka mądrość drzemie w, tak deprecjonowanej i wyśmiewanej w mainstreamie, tradycji psychoanalitycznej, szczególnie tego jej nurtu, który stworzył Jung. A także, zastanowić nieco bardziej nad złożonością problemów społecznych, z którymi musimy się mierzyć.

Że przypomnę: Jung wypowiedział kiedyś takie zdanie, że cywilizacja zachodu jest efektem masowej nerwicy. I, jeśli popatrzymy na komentarze, jakie się tutaj pojawiają -- hm; jak by to powiedzieć: czy można mu nie przyznać racji?

Na przykład: ktoś pisze pod pseudonimem, zachowując całkowitą anonimowość, domagając się przy tym OSOBISTEGO szacunku ze strony innych i autentycznie przeżywając, czując się dotkniętym, stawiając jakieś wyzwania honorowe. Inna rzecz: ktoś miał jakieś niepowodzenia zawodowe w sferze nauki wyższej, które go ewidentnie do tej pory uwierają, i zamiast wziąć się za siebie i spróbować jeszcze raz -- no, na przykład spróbować zrobić badania i je gdzieś opublikować -- wypisuje pod postami swoje mądrości, siląc się do tego na "naukowy" styl wypowiedzi. Kolejna sprawa: ktoś chodzi po tej przestrzeni i komentuje, ale nie po to, aby w jakikolwiek sposób odnieść się do tekstu, ale po raz kolejny przedstawić swoje poglądy na życie, a w odpowiedzi na wątpliwości powtarza w kółko tę samą frazę, od której zaczął. I piszesz do człowieka, starasz się dotrzeć -- nic. Blok wejścia. Ta sama płyta, odtwarzana w kółko i w kółko. Czy tak się zachowują normalni ludzie?

Nie chcę nikogo diagnozować, bo nie jestem (tak delikatnie rzecz ujmując) ekspertem (oprócz Junga i jungistów czytałem tylko Freuda i Kępińskiego), tym niemniej o ile coś wiem, to wszystkie te zachowania występują w stanach zaburzenia psychicznego (jakieś rozszczepienia osobowości, kompleksy, "opętania" archetypem -- ostatnie to w ogóle są charakterystyczne dla demencji). Przecież to jest jakieś straszne. I tak, zaraz powie ktoś, że niektórzy to robią dla owych przysłowiowych jaj (tzw. trolling), czy że nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków z tego, co dzieje się na jednym forum w Internecie, no bo przecież (na przykład) większość Polaków prawie w ogóle w tej przestrzeni nie funkcjonuje -- tym niemniej, wydaje mi się, że ilość tych przypadków jest zbyt duża, a ich występowanie zbyt regularne, aby dało się to zbagatelizować (szczególnie, że przecież takie same rzeczy dzieją się gdzie indziej, a właściwie -- wszędzie, gdzie tylko można coś komentować). Problem jest poważny -- i wymaga pogłębionej refleksji.

Szczególnie że, jak zapewne łatwo zauważymy, sytuacja ta nie pozostaje bez wpływu na życie społeczne, w którym wszyscy uczestniczymy i które nas wszystkich dotyka. Bo społeczeństwo, jak (znów) trafnie zauważał Jung, to  nie jakaś pół-mechaniczna struktura, rządzona przez "prawa socjologiczne", ale pewien organizm zbiorowy, zbudowany z jednostek, w którym wszystkie pozostają ze sobą w bezustannej interakcji i których stan, w związku z tym, wpływa na funkcjonowanie całości. Jak zauważył Rudolf Rocker w "Nationalism and Culture": nie da się zrozumieć dziejów ludzkości, ani jej funkcjonowania, bez psychologii. To, co -- jak gdyby w pigułce -- obserwujemy na salon24, to nie ledwie jakieś "zabawne" odchylenia kilkorga dziwaków, ale stanowi problem szerszy i dotyka nas wszystkich (skądinąd sądzę, iż dostrzeżenie przejawów różnorakich problemów natury psychologicznej także w realnym życiu w Polsce nie jest rzeczą przesadnie trudną).

Powstaje, jak zwykle, owo złote pytanie: co robić? Na poziomie czysto psychologicznym, szczerze powiedziawszy, nie wiem, Postrzeganie problemów psychicznych w Polsce to osobny problem, na którego temat napisano już dużo i nieważne, jak wiele by napisano, niewiele się zmienia, a ja na pewno nic tutaj nie wniosę. Wiem jednak również, że -- inaczej, niż postrzegano to w psychologii analitycznej -- zgodnie ze starą, scholastyczną formułą "causae ad invicem sunt causae", przyczyny przyczynują się wzajemnie, i na takiej samej zasadzie, na jakiej stan psychiczny jednostek wpływa na funkcjonowanie społeczne, tak samo system społeczny wpływa na funkcjonowanie jednostek. I, krótko mówiąc, czego, jeżeli nie epidemii neuroz, oczekiwać można po społeczeństwie, funkcjonującym na zasadzie permanentnej rywalizacji i wykorzystującego jako swoją "energię motywną" najgorsze instynkty siły i "woli mocy"? Innymi słowy, źródłem naszych problemów, jest przede wszystkim kapitalizm ( cała "obudowana" wokół niego cywilizacja zachodu), obecnie uważany za "najlepszy ustrój w dziejach świata". I jeśli chcemy, aby żyło nam się trochę lepiej i zdrowiej, to, co musimy zrobić, to go znieść -- i to jak najprędzej. proste. Szans na to wielkich nie ma, tym niemniej trzeba próbować, a na pewno można też próbować dotrzeć do kogoś z tym przekazem, bo tutaj każdy maleńki kroczek naprzód będzie wielkim zwycięstwem. I to właśnie, między innymi, będę się starał tutaj robić, choć -- tak szczerze powiedziawszy -- już trochę zwątpiłem.

Czyli prawdę mówią na wschodzie, że każde nieprzyjemne doświadczenie jest szansą na drodze do oświecenia (he-he). Dzięki, salonie24, za wskazanie drogi.

Maciej Sobiech

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości