Zapiski zagubionego
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
16 obserwujących
70 notek
54k odsłony
  464   4

Pisanie poważne i niepoważne, czyli przepraszam Salon24

William Blake, "Newton"
William Blake, "Newton"

Bo właśnie uświadomiłem sobie, że popełniłem grzech!

Otóż niedawno w rozmowie z jednym Czytelnikiem stwierdziłem, że nie mam energii pisać tutaj na tematy bardzo trudne, bo te zostawiam sobie na "poważne pisanie", co stwierdzając, miałem na myśli pisanie naukowe. Po namyśle, powiem tak: sens podtrzymuję, ale uzasadnienie -- nie.

Jeżeli bowiem istnieje jakiekolwiek pisanie, które moglibyśmy nazwać niepoważnym, to jest nim pisanie naukowe.

Czemu? To proste. Bo artykułów naukowych nikt nie czyta.

W głośnym badaniu z 2007 roku stwierdzono, że około 50% artykułów naukowych czytają wyłącznie autorzy i recenzenci. Ostrożnie licząc, bo 90% z nich nie doczekuje się nigdy cytatu, a w ostatecznym rozrachunku to cytat stanowi ostateczne potwierdzenie tego, że artykuł naukowy znalazł czytelnika (https://www.smithsonianmag.com/smart-news/half-academic-studies-are-never-read-more-three-people-180950222/).

Niektórzy krytykują te szacunki jako zbyt pesymistyczne, tym niemniej, wątpliwości dotyczą wyłącznie nauk ścisłych. W przypadku nauk humanistycznych, najostrożniejsze kalkulacje mówią o 82% artykułów, które przechodzą kompletnie bez echa (https://www.smithsonianmag.com/smart-news/half-academic-studies-are-never-read-more-three-people-180950222/). Przypomnę, że jestem literaturoznawcą, czyli humanistą.

Konkludujemy: między 80 a 90% artykułów humanistycznych pojawia się na papierze lub w sieci, a potem znika w otchłani niepamięci. Nie mają żadnego oddźwięku, nie wykorzystuje się ich nawet w innych "badaniach". Niezłe, prawda?

Czemu tak się dzieje? Długo można by próbować to wyjaśniać, nie o to jednak w tej notatce chodzi. Kolejne pytanie jednak brzmi: jeśli tak, to PO CO, na miłość Boską, w ogóle jeszcze humaniści piszą te swoje artykuły? I dlaczego współczesny uniwersytet ich do tego zmusza?

Nieświadomych uświadamiam: bo w całej te operacji nie chodzi o to, aby artykuł naukowy coś wnosił, odkrywał prawdę, czy poszerzał czyjeś pojęcie o świecie. Ale, po prostu, aby był. Nauka współczesna bowiem, a humanistyka w szczególności, to nie dociekanie istoty rzeczy, ale ledwie swoista dekoracja systemu, jego "estetyczne usprawiedliwienie", mające stwarzać (zgodnie ze starą zasadą "teatru władzy") wrażenie, iż system kapitalizmu wysokiego (ang. high capitalism) naprawdę pozwala wybić się najinteligentniejszym, najzdolniejszym i najbardziej uczonym.

Zwróćmy uwagę, że dokładnie identyczną funkcję zaczęły pełnić w pewnym momencie dziejów Europy spekulacje scholastyczne. To nie jest nowy numer. Nowe jest jednak to, że obecnie, bardzo często rolę "parawanu" kapitalistycznej reakcji przejmują... Ideologie wywrotowe. To dopiero ciekawa sprawa: jak mistrzowsko opanował obecny system umiejętność wchłaniania i pacyfikowania elementów kontrkulturowych. A także, do jakiego stopnia kontrkultury nie zdają sobie sprawy z tej manipulacji. To jednak temat na inny raz. Jedyne, co chciałem tutaj zrobić, to zasygnalizować pewną interesującą rzecz -- no i uczynić pokutę. Bo, jak powiedziałem -- zgrzeszyłem. I niniejszym biję się w piersi.

Salonie24! Wybacz mi, że kiedykolwiek zasugerowałem, że ta rozporoszona blogowanina, jaka się tutaj uskutecznia, jest niepoważna! Przeciwnie: jest hiper-poważna! Bo przy całej swej drobnicy i planktonowatości, przynajmniej do kogoś dociera i, zatem, może coś zmienić w czyimś życiu (no, chyba, że mamy do czynienia z trollem, który sobie tutaj robi równoległą rzeczywistość własnych fantazji, ale to przecież nie twoja wina!). A że ja akurat jestem zbyt leniwy, aby pisać na tematy trudne i ważne, to już tylko moja odpowiedzialność, którą nigdy nie powinienem był cię obciążyć. Od tej chwili, będę tu publikował z większą pokorą.

W skrusze,

Maciej Sobiech

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura