Maciej Sobiech Maciej Sobiech
210
BLOG

Plagiat a światek akademicki

Maciej Sobiech Maciej Sobiech Edukacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

Ciekawe wieści obiegają Internet; jeden z prominentnych polskich doktorów, "geopolityk" Jacek Bartosiak, został oskarżony o plagiat, no i te oskarżenia są na tyle poważne, że coraz głośniej mówi się o odebraniu mu doktoratu, no i w ogóle, w ogóle: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jacek-bartosiak-moze-stracic-doktorat-powazne-oskarzenia-o-plagiat/8cn9x7p

Doktor Bartosiak interesuje mnie tyle, że wcale. Nie podoba mi się jego prowojenna działalność, ale nie interesuję się tymi sprawami już tak intensywnie, aby się nim przejmować. Natomiast cała sprawa ma także wymiar bardziej ogólny, o którym właśnie chciałbym napomknąć.

Mianowicie: tak się zastanawiam - jak to może jeszcze kogoś dziwić?

Nie wiem, jak to wygląda dla ludzi spoza środowiska akademickiego. No cóż, popełniłem swego czasu błąd życiowy, że się w nie wkopałem i zamiast rozwijać się w normalnym zawodzie, podnosić kwalifikacje i robić uprawnienia egzaminatora, to zachciało mi się bawić w "naukę". Dobry skutek tego taki, że pewne rzeczy jednak wiem. No i wiem (na przykład), że plagiat jest w wolskim światku "naukowym" czymś zupełnie normalnym. Popełniają go wszyscy, duzi i mali. Jest w doktoratach, jest i w habilitacjach, jest i jeszcze wyżej (notabene, dla zakochanych w polskich studentach, jest i w magisterkach, licencjatach, a nawet wypracowaniach semestralnych, bo to taki wysoki poziom). Jest tu i jest tam, no -- jest, po prostu. I wszyscy o tym wiedzą. I nikt z tym nic nie robi. A jak próbuje -- to wylatuje. Znałem takiego doktoranta, który znalazł plagiat w pracy habilitacyjnej profesora i próbował robić aferę. Po wakacjach profesor był, ale doktoranta zbyło. Tak to się żyje na polskiej uczelni. Tak więc jeśli chodzi o Bartosiaka, to musiał z kimś na poważnie zadrzeć, że mu to wyciągają, ale to naprawdę nic w szerszej perspektywie nie zmienia.

Piszę o tym dlatego, że mam wrażenie (może błędne), iż większość społeczeństwa wolskiego wciąż żyje jeżeli chodzi o uczelnie w pewnym złudzeniu, że to wszystko jest tak, jak kiedyś było -- że uczelnie pracują uczciwie, że naukowcy to ludzie na poziomie, że nauka coś próbuje odkryć, no i w ogóle: ETOS. Otóż po pierwsze, nigdy nie było tak, jak było. Po drugie -- dzisiaj tym bardziej. W nauce naprawdę nie chodzi o badania, poziom, odkrywanie czegoś o świecie (przecież obecnie wielcy doktorzy zajmują się głównie udowadnianiem wszystkim, że nie ma prawdy -- i wcale nie widzą tutaj problemów logicznych), tylko o coś zupełnie innego. 

O co?

No cóż. To już każdy się tam może domyślić, o co (kto czytał Rousseau, będzie miał łatwiej). Natomiast, tak jeszcze tytułem uzupełnienia, jest to zupełnie naturalna sprawa; bo korporacja, która nie podlega żadnej kontroli zewnętrznej, sama siebie ocenia i "weryfikuje" ZAWSZE ulega degeneracji. Inaczej się nie da (to tak Rousseau a propos). 

Dlatego też powtarzam to, co napisałem tutaj wcześniej: zaorać. Zlikwidować, pozwalniać, odebrać pieniądze i zbudować od nowa. Wtedy być może coś by z tego było. I wtedy ci ostatni sprawiedliwi, którzy pośród kadry akademickiej zostali (a są tacy i to w liczbie nawet niemałej) też mieliby trochę lepiej. W kształcie obecnym w każdym razie, uczelnie to pomyłka. Ale, niestety, obawiam się, że poniekąd rezonująca z ogólnym poziomem społecznym.

Na szczęście, nauka (podobnie jak kilka innych spraw) nie stanowi monopolu żadnej instytucji i można się nią zajmować samemu, co gorąco polecam, szczególnie, że niedługo studia nie będą właściwie potrzebne chyba w żadnym zawodzie.

Maciej Sobiech

"People have called me vulgar, but honestly I think that's bullshit". - Mel Brooks "People think I'm crazy, 'cause I worry all the time -- if you paid attention you' d be worried too". - Randy Newman

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo