67 obserwujących
69 notek
440k odsłon
  1509   0

Polska - nacjonalizm wyobrażony

Czyli autor wydaje się uważać, że jakieś dobro mimo wszystko kiełkuje w socjaliźmie. Dlatego też pewnie autor pisze o zaledwie “autorytaryzmie Polski Rzeczpospolitej Ludowej.”[10] Ale w stosunku do Endecji z aprobatą używa cudzą koncepcję “totalitarnych możliwości.”[11] Co więcej pisał, że endeckie “przemyślenia, doprowadzone do ich logicznego celu, mogły wygenerować ciągoty totalitarne.”[12] Już pod koniec wieku XIX wyczuł u endeków “podskórną retorykę proto-faszystowską.”[13]

Według Portera, totalitaryzm narodowców miał wyrastać z ich wizji “rzeczywistości”. Endecy stworzyli świat gdzie “konflikt narodowy stał się siłą natury, wszechobecny i nieodkupiony. W ich świecie, jedność kulturową trzeba było utworzyć bowiem ona nigdy by nie powstała sama z siebie. W ich świecie należało zniszczyć wrogów kulturowych bowiem rzeczywistości konfliktu nie zmieniał nigdy upływ czasu ani rozszerzanie się ideałów humanitarnych.”[14] Portera drażni tak postrzegana rzeczywistość. Odrzuca ją jako intelektualne meandry Endeków. 

W odróżnieniu, preferowani przez autora postępowcy wierzyli bowiem w utopię, w abstrakcyjne hasła “wolności, równości i braterstwa”. Widzieli, że świat jest niesprawiedliwy, pełen konfliktu, oraz prześladowań słabych przez silnych. Postępowcy chcieli z tym złem walczyć – rozrywając własne społeczeństwa nienawiścią klasową – aż spełni się utopia postępu. Tymczasem Endecy odwrócili postępowy sylogizm do góry nogami. Zgadzali się z socjalistami i liberałami, że świat jest zły i oparty na przemocy. Ale twierdzili, że jest to rzeczywistość istniejąca od zawsze i na zawsze. Dlatego trzeba się przed nią bronić w ramach zdyscyplinowanego narodu, gdzie króluje harmonia i “solidarność narodowa,” a ataki “obcych” odpierane są “z nienawiścią i przemocą”.[15]

Odwrotnie niż sowiecki socjalizm i “ludowe” klony bolszewickiego kolonializmu, według Portera nacjonalizm w wydaniu endeków nie miał żadnych właściwości odkupiających (redeeming qualities). Był po prostu wyobrażonym (imagined), sztucznym tworem intelektualnym opartym na nienawiści, fałszywej rzeczywistości i autorytarnej dyscyplinie.

Teza taka może się jawić nowatorską, ale tylko w tym sensie, że właściwie nikt jeszcze nie wyartykuował ją w badaniach nad nacjonalizmem polskim. Poza kontekstem krajowym, inspirujące Portera intelektualne źródła takiej a nie innej interpretacji procesów związanych z nacjonalizmem są jasne dla każdego wyedukowanego na Zachodzie. Porter jest przedstawicielem tzw. szkoły konstrukcjonistycznej (constructionist school). Szkoła ta twierdzi, że najpierw wyobrażamy sobie koncepcję, a potem wcielamy ją w rzeczywistość (w pewnym sensie jest to kontynuacja hegelianizmu). Porter czerpie też z rozmaitych innych źródeł.

Lewicowcy Ernest Gellner i E.J. Hobsbawm są autorami propozycji o tym, że “narody” to sztuczne twory, które gdzieś w XIX w. elity wydumały sobie, a następnie siłą wprowadziły w życie, często w oparciu o wymyśloną, fałszywą tradycję.[16] Porter zna te pomysły i częściowo je powiela, choć w zmodyfikowanej formie. Jest zwolennikiem relatywistycznej teorii narodu w przestrzeni i czasie historycznym.[17] Ponadto w wywodach Portera podświadomie obecne są tezy Theodora W. Adorno i Richarda Hofstadtera. Adorno argumentował, że tzw. “osobowość autorytarna” wynika z głębokich kompleksów, a wręcz patologii, która pleni się na prawicy, zarówno radykalnej jak i konserwatywnej. Hofstadter ulepszył tezę Adorno twierdząc, że jakikolwiek sprzeciw wobec lewicowych i liberalnych uprzedzeń postępowych koryfeuszy nauki oznacza obecność paranoi. Ktokolwiek sprzeciwia się postępowej wizji świata jest przypadkiem klinicznym.[18] Te patronizujące poglądy napuszonych neo-gnostyków daje się wyczuć u Portera. Nie dominują one jednak nad jego dyskursem, choć pozostają ważnym tłem kulturowym.

           Chyba najważniejszą inspiracją intelektualną Portera jest główny przedstawiciel moralnego relatywizmu Michel Foucault. Teza o endeckiem zamachu autorytarnym na autonomię jednostki oraz na ludowy kolektyw aby dyscypliną stłamić świadomość klasową mas jest żywcem wyciągnięta z tej szkoły myśli. Podobnie też teza o tzw. “Innym”, wiecznie prześladowanym przez dążące do uniformizacji wszelkich objawów życia autorytarne siły dyscypliny.[19] Jednak Porter jest raczej oszczędny w powoływaniu się na tych mistrzów. Adorno, Hofstadtera i Foucault brak w indeksie i bibliografii. Wymienia zaledwie jedną pracę zbiorową, w której opublikowano esej Foucault.[20] W tekście Porter cytuje tego myśliciela tylko raz, lecz z pełną aprobatą.[21] Jednak Gdy nacjonalizm zaczął nienawidzieć jest na wskroś przesiąknięty Foucaultowskim duchem.

           Warto podkreślić jednak, że odwrotnie niż wielu zwykle powierzchownych naukowców zachodnich, Porter nie potępia “polskiego nacjonalizmu” w czambuł. Gniew swój koncentruje na jego endeckim wariancie. Potrafi rozróżnić jego wcześniejsze wcielenia.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura