596 obserwujących
693 notki
3892k odsłony
  398   0

III RP CZY„TRZECIA FAZA”? część 3 - TAKTYCZNA DEFENSYWA

„Nie trzeba się bać wychodzenia z naszą platformą, z naszymi oczekiwaniami i z naszymi postulatami w stosunku do kleru. Tu chodzi o nadrzędny interes. I na szczeblu centralnym, i na szczeblu wojewódzkim, miejskim, gminnym itd. Informować o sytuacji gospodarczej, o patologii, o przestępczości, pokazywać, ilu w tym jest wierzących, praktykujących aktywistów Kościoła, o programach demograficznych i potrzebach stąd wynikających. Co może Kościół tutaj pomóc, a nawet może publikować. Wojewoda czy ktoś inny zwrócił się do biskupa z prośbą, żeby to [pomóc] w takich i to w takich sprawach. Oni będą w bardzo nieprostej sytuacji. Bo [jak] odrzucić publicznie tego typu ofertę, tego typu chęć współdziałania?”

Gdyby okazało się to niewystarczające, należało przypomnieć Kościołowi, jak bardzo ważna może okazać się rola organów bezpieczeństwa:

„[...] że tolerowanie przez Kościół, a tym bardziej jeszcze jakieś podniecanie przez niektórych duchownych atmosfery przeciwko przedstawicielom tych organów, jest bardzo niebezpieczną zabawą. Poza wszystkim innym ona może się zemścić i na interesach Kościoła, bo po prostu te organy przestaną strzec i wielkich dóbr zgromadzonych w obiektach sakralnych, i na plebaniach.”

Nie zapomniano przy tym o zadaniach dla wiernych sojuszników:

„Trzeba zadbać o to, żeby te bliskie środowiska katolików świeckich, PAX, ChSS, Caritas i nie tylko świeckich, bo Caritas to przecież duchowni. Żeby oni nie poszli w rozsypkę, żeby tam się nie zaczęły jakieś wahania. Musimy ich tutaj podtrzymywać. Jeszcze bardziej może dobitnie dokumentować, że są naszymi bliskimi sojusznikami, że mają wszystkie możliwości uczestniczenia w życiu publicznym.”

Jaruzelski doskonale zdawał sobie sprawę z nastrojów panujących wśród części Episkopatu, z głosów hierarchów, w których nie brakowało dezaprobaty dla księży „zaangażowanych politycznie”. Tendencje te należało pogłębić:

 „ [...] Ale wiecie, że każde przedobrzenie ma swoje i w konsekwencji dla tych przedobrzonych i ujemne skutki. Rodzi pewność siebie, puchnie bogactwem, tworzy różnego rodzaju zagrożenia dla tego, co jest zasadniczą platformą Kościoła, platformą religijną. Polityka włączana zbyt nachalnie do działalności kościelnej Kościół obiektywnie kompromituje. Takie kazanie, jakie wczoraj przeczytaliśmy, przytoczone zostały, one stanowią bardzo bolesne ukłucie. I Kościół to też czuje, czy mądrzy ludzie w Kościele, i tego się też obawia. Co mądrzejsi czują, że stereotyp nieskazitelnego Popiełuszki niełatwo będzie utrzymać. On jest męczennikiem nie za wiarę, ale za politykę, za sianie nienawiści”[...]

Nas ten przypadek wiele nauczył pod tym względem. Oby Kościół też się z tego nauczył nie mniej niż my. I chodzi o to tylko, proszę towarzyszy, żeby te działania, o których tutaj mówię, nie zabrzmiały jako jakaś z naszej strony kampania antykościelna, czy jeszcze gorzej antyreligijna. Bo byłoby to nieszczęście. Na odwrót – to musi być budowane i propagandowo osłonione w ten sposób, że my to robimy w obronie stosunków, w obronie dobrych, pozytywnych stosunków, którym szkodzi ekstrema”.

  Cytuję obszerne fragmenty wystąpienia I sekretarza PZPR, by ukazać sposób, w jaki władza komunistyczna zamierzała wykorzystać zabójstwo księdza Jerzego, w celu zdobycia poparcia Kościoła. Od zachowania i postawy hierarchów zależało przecież powodzenie lub klęska „fazy trzeciej”. Nie trzeba chyba przypominać, że oficjalna, nagłaśniana przez media interpretacja mordu na księdzu Jerzym starała się narzucić pogląd, że zdarzenie to było prowokacją, wymierzoną w rząd Jaruzelskiego i Kiszczaka, efektem wewnątrzpartyjnych rozgrywek „betonu” z „liberałami”. To obowiązujące do dziś propagandowe kłamstwo, musiało zostać utrwalone w świadomości społeczeństwa, głosami tych, którym Polacy wierzyli i którym ufali.

Warto zauważyć, jak wyglądały niektóre z ówczesnych wypowiedzi władz komunistycznych, Kościoła i przywódców opozycji, by dostrzec ich wzajemną korelację.

Kuria Warszawska w komunikacie z 22 października 1984r. do proboszczów i rektorów Archidiecezji Warszawskiej  - „poleca modłom całego ludu Bożego sprawę księdza Popiełuszki, żywiąc przy tym nadzieję, że odpowiednie władze dołożą wszelkich starań aby znaleźć zaginionego i wyjaśnić ten oburzający całe społeczeństwo i niegodziwy napad na niewinnych ludzi”.

W najgorętszym okresie, tuż po porwaniu księdza Jerzego, 22 października Prymas Glemp wyjeżdża z 3 dniową wizytą do NRD. Dopiero 26.10 wydaje odezwę – „ Nie mając znaku o życiu księdza Popiełuszki obawiamy się, że mogło i w Polsce dokonać się zabójstwo, jak tego przykłady mieliśmy w krajach dotkniętych plagą terroryzmu. [...] Będziemy domagać się, aby wyjaśniono wszystko, co w ludzkiej mocy o przyczynach, uwarunkowaniach i sprawcach tego haniebnego czynu”.

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale