9 obserwujących
87 notek
53k odsłony
  530   0

Dumni Chłopcy FBI-owcy

Ponad 2 miesiące temu, kiedy pisałem artykuł pod tytułem "Dumni Chłopcy Trumpowcy" i zapisywałem w nim luźną teorię, jakoby określana przez lewicowo-liberalną propagandę ugrupowaniem neofaszystowskim organizacja Proud Boys (pol. Dumni Chłopcy) była czymś w rodzaju równoległego do służb bezpieczeństwa organu policyjnego, nie spodziewałem się, że inny z jej przywódców i organizatorów okaże się także współpracownikiem amerykańskiej policji politycznej, znanej jako Federalne Biuro Śledcze.

Jak się jednak okazało kilka dni temu, inny, oprócz przywódcy Proud Boys Enrique Tarrio lider tego ugrupowania był kontaktem FBI i to, jak podaje portal Politico, od wielu lat.

To właśnie Joseph Biggs, aresztowany za zamieszki na Kapitolu 6 stycznia 2021 roku w których uczestniczył, okazał się tajnym współpracownikiem federalnych organów bezpieczeństwa.

Według relacji jego prawnika, ten weteran wojny w Iraku i Afganistanie, odznaczony dwukrotnie purpurowym sercem (taka nagroda pocieszenia dla amerykańskich żołdaków, którzy zostali ranni podczas agresji i okupacji innych krajów) Biggs miał współpracować z amerykańską bezpieką od 2018 roku. Od tamtej pory zdążył zorganizować wiele kontrmanifestacji, których celem było zwalczanie lewicowych aktywistów z tzw. antify.

Biorąc pod uwagę, iż Proud Boysi mieli od organów bezpieki zielone światło na wiele wydarzeń podczas których łamano prawo, nie trudno wywnioskować, że byli oni, tak jak już wcześniej wspomniałem, organem policyjnym, który równolegle do legalnie działających służb, miał zajmować się kontrolowaniem a w razie czego rozbijaniem demonstracji organizowanych przez grupy, którym nie po drodze z wojskowo-bezpieczniackimi elitami Stanów Zjednoczonych. Jeżeli teza zawarta przeze mnie w poprzednim artykule, dotyczącym Dumnych Chłopców, jest prawdziwa, to nie byłoby to niczym nowym w historii Stanów Zjednoczonych.

Dzisiaj po 11 września 2001 roku organy bezpieczeństwa dysponują ogromnymi budżetami oraz rozbudowanym do granic możliwości aparatem policyjnym oraz siatkami dobrze opłacanych informatorów, kapusiów i wszelkiej maści innych współpracowników. Jednak nie zawsze tak było.

Federalne Biuro Śledcze u swojego zarania, jeszcze jako Biuro Śledcze (Bureau of Investigation) dysponowało zaledwie kilkuset etatowymi pracownikami. Biorąc pod uwagę, iż Stany Zjednoczone w trakcie I wojny światowej były destabilizowane protestami a tysiące Amerykanów dezerterowało z wojska, zaszła potrzeba utworzenia równoległych do władz organizacji policyjnych, które we współpracy z BŚ i Departamentem Sprawiedliwości zajmowałyby się szpiegami, dezerterami, komunistami i niemieckimi sabotażystami.

W 1917 roku powołano do życia Amerykańską Ligę Obrony - finansowaną przez biznesmenów i oligarchów "ultrapatriotyczną" organizację, która miała zajmować się tym, czym de facto zajmować się powinien kontrwywiad. Ponieważ jednak w tamtych czasach Stany Zjednoczone były krajem dużo bardziej demokratycznym niż obecnie a aparat państwowy ograniczony był niemal do minimum, rząd nie miał do dyspozycji własnych UBoli w ilościach wystarczających do zastanej sytuacji wewnętrznej ani siatek kontrwywiadowczych, które zajmowałyby się rozbijaniem antywojennych demonstracji czy też wyłapywaniem komunistów (czyli przeciwników rządów oligarchii) i dezerterów (czyli przeciwników bezmyślnego ginięcia na polach bitewnych Europy).

W szczytowym momencie Amerykańska Liga Obrony liczyła 250 tysięcy członków (według historyka Tima Weinera nawet 300 tys.) i działała w 600 miastach. Oficjalnie była ona organizacją prywatną, jednak tak naprawdę dostała ona "świstek" na działalność od Prokuratora Generalnego Stanów Zjednoczonych Thomasa Gregory'ego i działała pod auspicjami Biura Śledczego podporządkowanego Departamentowi Sprawiedliwości. Ponieważ wówczas bezpieczniacy nie mieli pozwolenia na noszenie broni ani na aresztowanie podejrzanych, ALO była idealnym dopełnieniem działania organów bezpieczeństwa, których policyjne możliwości było mocno ograniczone.

Jeden z członków ALO opisał ją jako "dobrowolnego nieopłacanego pomocnika Departamentu Sprawiedliwości", który działał pod rozkazami nie tylko samego DS ale także Departamentu Stanu czy też wywiadu wojskowego. P. W. Kostin, autor książki "FBI. Amerykańska tajna policja" stwierdza, że wywiad marynarki wojennej był bardzo mocno zaangażowany w represjonowanie "organizacji wywrotowych", zwłaszcza na zachodnim wybrzeżu, w miastach takich jak Seattle.

Członkowie ALO nosili odznaki z określeniem "Amerykańska Liga Obrony - Tajna Służba" co jasno obrazowało, że mamy do czynienia z organem zajmującym się działalnością tajną, w tym wypadku kontrwywiadowczą a raczej pseudokontrwywiadowczą, gdyż ich działania nie przyniosły żadnych większych pozytywnych rezultatów. Ich metody działania ograniczały się głównie do pełnienia funkcji milicji ludowej, która miała włamywać się do mieszkań "niepokornych" Amerykanów, bicia ich, zastraszania tudzież aresztowania ich i więzienia. Sam prezydent USA był mocno zaniepokojony działalnością ALO. Nie trudno z resztą się temu dziwić, biorąc pod uwagę, iż Amerykańska Liga Obrony, tak jak już wcześniej wspomniałem, współpracowała także z wywiadem wojskowym.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka