14 obserwujących
120 notek
99k odsłon
  541   0

Wojna o Róg Afryki

W przeddzień arabskiej wiosny tysiące aktywistów przechodziło szkolenie sponsorowane przez Stany Zjednoczone. Jednym z nich był Omar Afifi Soliman. Ten Egipcjanin w trakcie trwania protestów na placu Tahrir w Kairze dowodził grupami studentów ze swojego mieszkania w Waszyngtonie.

Soliman chciał za wszelką cenę obalić władzę Hosniego Mubaraka. Był finansowany przez Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji (National Endowment for Democracy), jedną z kilku organizacji amerykańskiego rządu typu regime change. Według arabskiej stacji Al-Dżazira Soliman otrzymał od NED-u w latach 2008-2011 200 tys. dolarów. Jego zadanie polegało głównie na publikowaniu postów na Facebooku, Twitterze, którego celem było wspieranie kolorowej rewolucji w Egipcie.

Takich wyszkolonych przez Stany Zjednoczone arabskich aktywistów były dziesiątki tysięcy. Oprócz NED-u otrzymywali oni także wsparcie ze strony Departamentu Stanu, Amerykańskiej Agencji na Rzecz Rozwoju Międzynarodowego oraz organizacji pozarządowych, think tanków, agend rządowych oraz innych organizacji politycznych. Chodzi przede wszystkim o Biuro na Rzecz Demokracji, Praw Człowieka i Pracy, Freedom House, Międzynarodowy Instytut Republikański, Narodowy Instytut Demokratyczny czy też Inicjatywę Partnerstwa Bliskowschodniego.

Szkolenie kładło nacisk na wykorzystywanie mediów społecznościowych do organizowania protestów oraz inspirowania masowych ruchów politycznych. Wielu z wyszkolonych przez Stany Zjednoczone aktywistów stało się późnie przywódcami arabskiej wiosny.

image

Koszty przeprowadzenia rewolucji politycznych w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie były niebagatelne. Sama tylko Amerykańska Agencja na Rzecz Rozwoju Międzynarodowego przeznacza rocznie na "promowanie demokracji" na Bliskim Wschodzie 390 mln dolarów. Inicjatywa Partnerstwa Bliskowschodniego od początku swojego istnienia a więc od 2002 roku wydała (stan na rok 2016) na dokonanie "pozytywnych zmian w społeczeństwie" na obszarze Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu a także na rzecz biur "prodemokratycznych" organizacji w Waszyngtonie ponad 900 mln dolarów. Z kolei pozostałe przeze mnie wymienione organizacje wydają rocznie kolejne setki milionów dolarów na "demokratyzację" Bliskiego Wschodu.

Wśród przeszkolonych na rzecz Arabskiej Wiosny aktywistów byli członkowie takich grup jak Ruch Młodzieży 6 kwietnia (Egipt) czy też Bahrajńskie Centrum Praw Człowieka.

Byli oni szkoleni w komunikowaniu się, planowaniu oraz organizowaniu rewolucji za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ci którzy zostali przeszkoleni przez USA szkolili następnie innych, poszerzając tym samym krąg rewolucjonistów.

Według szacunków do stycznia 2011 roku 10 000 Egipcjan uczestniczyło w finansowanych przez Amerykańską Agencję na Rzecz Rozwoju Międzynarodowego programach na temat demokracji, prowadzonych przez w sumie ponad 30 organizacji, zarówno międzynarodowych jak i egipskich. Najistotniejszymi portalami internetowymi dla rewolucji okazały się: Facebook, Twitter i Youtube. Egipt zaczął blokować Twittera i Facebooka 25 stycznia 2011 roku by następnie wyłączyć cały internet co rzecz jasna spowodowało reakcję Baracka Obamy, który domagał się od prezydenta Mubaraka przywrócenia dostępu do sieci dla egipskich obywateli.

Jordański aktywista Oraib Al Rantawi stwierdził, że około 80% przywódców arabskiej wiosny w jego kraju zostało przeszkolonych przez organizacje takie jak Narodowy Instytut Demokratyczny, Międzynarodowy Instytut Republikański czy też Freedom House.

Równocześnie do finansowania grup rewolucyjnych oraz pojedynczych aktywistów, amerykański rząd przygotowywał się na nieuchronne zmiany polityczne w tym regionie świata.

W sierpniu 2010 roku, sześć miesięcy przed wybuchem Jaśminowej Rewolucji w Tunezji, Obama podpisał tajną dyrektywę PSD-11, która nakazywała agencjom amerykańskiego rządu przygotowywanie się na polityczne zmiany na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Zmiana ta miała m.in. polegać na wspieraniu radykalnego Bractwa Muzułmańskiego, na całym obszarze rewolucji, od Afryki Północnej aż po Bahrajn.

Tworzeniem treści dyrektywy PSD-11 zajmowały się takie osoby jak Dennis Ross, Samantha Power, Gayle Smith, Ben Rhodes oraz Michael McFaul.

Power przekonywała Obamę, że Kaddafi musi zostać odsunięty od władzy metodami wojskowymi co uzasadniała przyczynami humanitarnymi. Obecnie ta specjalistka od zmiany reżimu, która w czasie rządów Obamy była jego asystentką ds. praw człowieka, pełni funkcję szefowej Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego, tej samej agencji, która odpowiadała za finansowanie i szkolenie grup rewolucyjnych w trakcie protestów w świecie arabskich, które miały miejsce 10 lat temu.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale