14 obserwujących
135 notek
107k odsłon
  551   1

Robin Hood z Kongsberg i żydowska magia liczb

Kilka dni temu a konkretnie 13 października 2021 roku w norweskim Kongsberg uzbrojony w łuk terrorysta zabił 5 osób natomiast kolejne 3 zranił. Jak bywa w tego typu przypadkach służby specjalne oraz policja wiedziały … Wiedziały że islamista, wiedziały że agresywny i skłonny do przemocy, wiedziały że karany… No i oczywiście wiedziały że nagrywał filmy zachęcające do przejścia na islam, które miały formę „ostrzeżenia”. No ale nie zapobiegły tragedii.

Kiedy słyszymy o zamachu terrorystycznym w którym wszystko wiadomo, wszystko oprócz rzecz jasna tego dlaczego nikt mu nie zapobiegł, powinniśmy się zastanowić nie dlaczego tak się stało lecz dlaczego akurat teraz do niego doszło.

W 2011 roku w Norwegii inny szaleniec dokonał o wiele bardziej krwawego aktu terroru. Anders Breivik, mason, wielbiciel Izraela oraz „prawicowych Żydów”, zamordował 77 osób a 319 zranił. I w tym przypadku należałoby się zapytać: dlaczego właśnie 22 lipca 2011 miały miejsce te wydarzenia?

Dzień przed atakiem syjonistycznego fanatyka Breivika na propalestyńską młodzież norweską, która wymachiwała flagami Palestyny oraz banerami z napisem „Bojkot Izraela”, wyspę Utoya odwiedził norweski minister spraw zagranicznych Jonas Gahr Store. Ten sam polityk kilka godzin po zamachu w Kongsbergu został … premierem Norwegii.

image
Obecny premier Norwegii na wyspie Utoya dzień przed masakrą Breivika

Jonas Gahr Store, członek norweskiej Partii Pracy, której młodzież domagała się bojkotu Izraela 21 lipca 2011 roku, na dzień przez masakrą Breivika, jako szef norweskiej dyplomacji doprowadził do tego, że jego kraj jako jeden z pierwszych w Europie uznał rządy Hamasu w Strefie Gazy. Miało to miejsce w roku 2007. W roku 2011 Store utrzymywał już bezpośredni kontakt z przywódcą Hamasu Khaledem Meszalem a 4 dni przed atakami Breivika spotkał się z Mahmoudem Abbasem i podpisał porozumienie o ustanowieniu palestyńskiego ambasadora w Norwegii. Norweski polityk potępił także izraelską okupację ziemi palestyńskiej jako niezgodną z prawem międzynarodowym. W 2015 roku Store przyznał, że jego rząd uzna państwo palestyńskie.

Trudno więc się dziwić, że w przeddzień jego inauguracji jako premiera ktoś, rękami Duńczyka przekonwertowanego na islam, starał się jego i jego rząd dobitnie przekonać do tego, że Hamas to nie rząd lecz terroryści, Zachodni Brzeg to nie Palestyna a islamiści to krwiożercze bestie. Dlaczego jednak mielibyśmy winić za to właśnie Izrael?

W 2011 roku po ataku syjonisty Andersa Breivika na wyspie Utoya, szwedzki naukowiec pracujący dla tamtejszych elit wojskowych, Ola Tunander, zasugerował, że Breivik mógł być izraelskim agentem.

Tunander jest naukowcem specjalizującym się w polityce bezpieczeństwa, historii zimnej wojny, operacjach psychologicznych, geopolityce oraz operacjach marynarki wojennej. Trudno więc byłoby kogoś takiego zdyskredytować. A jednak jego ówczesny pracodawca, Instytut Badań nad Pokojem w Oslo, odciął się od jego teorii.

Coś jednak w tej teorii się zgadzało. A mianowicie „antyizraelska” aktywność norweskiego państwa 2 miesiące po masakrze Breivika.

We wrześniu 2011 roku państwo norweskie odgrzebało po 38 latach zamach dokonany przez izraelski szwadron śmierci na marokańskim kelnerze, którego partacze z Mossadu uznali za przywódcę Czarnego Września odpowiedzialnego za masakrę izraelskich sportowców podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku. Trudno byłoby nie powiązać tych dwóch zdarzeń, biorąc pod uwagę, że niemal 40 lat wcześniej norweskie państwo było zainteresowane jak najszybszym pozbyciem się ze swojego terytorium izraelskich morderców, którzy otrzymali za zaplanowane zabójstwo śmiesznie niskie wyroki – od 1 do 5,5 roku więzienia - które na dodatek jeszcze bardziej skrócono. A tu nagle po 38 latach Norwegowie przypomnieli sobie, że Mossad zamordował kiedyś na ich terytorium jakiegoś Araba…

No dobra, wszystko pięknie. Breivik z Izraelem powiązany i to przez nie byle kogo. Ale co z naszym „Robin Hoodem”? Co sfrustrowany, bezrobotny Duńczyk, mieszkający w Norwegii mógł mieć wspólnego z Izraelem, tamtejszymi służbami albo z działalnością terrorystyczną?

Szwedzki naukowiec Tunander przy okazji ataku Breivika stwierdził, że tak poważne akty terroru rzadko są możliwe bez udziału sił państwowych. Trudno się z tym nie zgodzić. Juval Aviv, były funkcjonariusz Mossadu w rozmowie z polskim dziennikarzem Witoldem Gadowskim stwierdził, że „bez wsparcia profesjonalnych służb specjalnych żadna organizacja terrorystyczna nie przetrwałaby miesiąca”. Jednak w przypadku Robin Hooda z Kongsberg mamy do czynienia najprawdopodobniej z samotnym wilkiem, bardzo dobrze znanym norweskim służbom policyjnym i kontrwywiadowczym. Jak więc Izrael miałby uruchomić takiego człowieka w przeddzień inauguracji antyizraelskiego premiera Store’a.?

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale