14 obserwujących
135 notek
107k odsłon
  316   0

Wojskowy zamach stanu w Sudanie a amerykańska geostrategia

W Sudanie, państwie znajdującym się w północno-wschodniej części Afryki doszło do wojskowego zamachu stanu w wyniku którego do władzy absolutnej doszedł wojskowy satrapa Abdel Fattah al-Burhan.

Od czasów zamachu stanu z kwietnia 2019 roku krajem tym rządził sojusz władz wojskowych i cywilnych, które sformowały tzw. Radę Suwerenności Sudanu. Była ona pewnych konsensusem wypracowanym przez dwie strony zainteresowane władzą w Sudanie. Wojskowi chcieli sprawować władzę samodzielnie jednak po wielu dniach rozmów zgodzili się podzielić nią z cywilnymi. Od dłuższego jednak czasu zapowiadało się w tym kraju na przesilenie.

We wrześniu bieżącego roku doszło do próby przeprowadzenia przewrotu wojskowego o co oskarżono dawnych lojalistów obalonego w 2019 roku Omara al-Bashira. Po owym wydarzeniu aresztowano 40 osób, zarówno wojskowych jak i cywilów.

Od połowy października bieżącego roku na ulice stolicy kraju zaczęli jednak wychodzić demonstranci domagający się wojskowego zamachu stanu. Mieli oni przy sobie specjalnie przygotowane i wydrukowane kolorowe zdjęcia premiera Hamdoka (wkomponowane w przekreślony znak zakazu) z anglojęzycznymi napisami co jasno dowodzi temu, że zamach był starannie przygotowany. Sam Hamdok z resztą zdawał sobie sprawę, że wojsko planuje przewrót. Jednak aż do swojego aresztowania nie poparł on przewrotu. Co więcej, wezwał zwolenników rządów cywilnych do protestów i udaremnienia wojskowego przewrotu.

image

Sam zamach był rezultatem tego iż premier Sudanu chciał do 17 listopada 2021 roku ustanowić w pełni cywilny rząd a na co wojskowi nie mieli zamiaru się zgodzić. Napięcia pomiędzy zainteresowanymi władzą grupami interesu zaczęły więc rosnąć. Efektem czego była z resztą wspomniana przeze mnie wcześniej próba przewrotu z września bieżącego roku.

Wracając jednak do października: 5 dni temu zwolennicy przewrotu ogłosili strajk okupacyjny przed pałacem prezydenckim. W tym samym czasie tysiące zwolenników rządu cywilnego zorganizowało demonstracje w obronie status quo. 24 października, na dzień przed zamachem z kolei prowojskowi protestujący zablokowali główne drogi oraz mosty w stolicy kraju. Organy bezpieczeństwa musiały rozpędzić tłum gazem łzawiącym.

25 października siły zbrojne Sudanu przejęły władzę, aresztując premiera i innych cywilnych przywódców kraju. Pomagały im w tym jednostki szybkiego reagowania (RSF) wyszkolone przez Organizację Narodów Zjednoczonych za pieniądze Unii Europejskiej. Gen. al-Burhan ogłosił że rozwiązuje cywilno-wojskowy rząd i wprowadza stan wyjątkowy. Gdy wiadomość o zamachu stanu, który wisiał w powietrzu już od tygodni, rozeszła się po kraju, na ulice wyszli demonstranci a telewizja nadawała obrazy pokazujące palące się opony. Chwilę potem odcięto dostęp do Internetu, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się informacji. Przed kwaterą główną armii wojsko miało podobno zastrzelić kilka osób a kilkadziesiąt zranić.

Gen. al-Burhan za przeprowadzenie przewrotu został skrytykowany przez praktycznie całą społeczność międzynarodową, na czele z USA. Amerykanie nawet zawiesili pomoc dla Sudanu w kwocie 700 000 000 dolarów. Sytuacja nie wygląda jednak na aż tak niekorzystną dla USA jak mogłoby się wydawać.

Administracja Bidena za oręż walki o wpływy na świecie uczyniła prawa człowieka. Jest to stara metoda zapoczątkowana jeszcze przez duet Carter-Brzeziński z lat 70-tych XX wieku. Wtedy wówczas, po aferach pierwszej połowy lat 70-tych amerykański rząd aby poprawić swój negatywny wizerunek w kraju i na świecie, zaczął stosowanie soft power w postaci walki o prawa człowieka i demokrację. Właściwie każda kolejna administracja demokratyczna w ten właśnie sposób zideologizowała swoje metody rozszerzania amerykańskich wpływów. Toteż nie powinno nikogo dziwić, że w obliczu wojskowego zamachu stanu muszą oni, przynajmniej tymczasowo, zawiesić wsparcie dla sudańskiego reżimu oraz powierzchownie go skrytykować. W innym przypadku maska praw człowieka by opadła i wszyscy zrozumieliby, że jest to jedynie zasłona dymna dla swojej wyrafinowanej polityki imperialnej.

Warto zwrócić uwagę, że reżim wojskowy w Sudanie na dzień przed zamachem stanu zablokował dostęp tankowców do sudańskich portów. Wcześniej najważniejsze porty morskie w tym kraju zostały sparaliżowane przez protestujące tłumy, blokując tym samym płynność wymiany handlowej z największym partnerem Sudanu a więc Chińską Republiką Ludową – głównym konkurentem amerykańskiego imperium do hegemonii na świecie.

Jakby tego było mało motłoch zablokował także sudańskie ropociągi, transportujące ropę naftową do Port Sudan. Do Port Sudan trafia rurociągami ropa zarówno z Sudanu jak i z Sudanu Południowego, marionetkowego państwa stworzonego przez amerykańską armię oraz amerykańskie służby. Tak więc blokada sudańskich portów blokuje jednocześnie eksport tamtejszych surowców do Chin, które są głównym odbiorcą sudańskiej ropy.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale