124 obserwujących
836 notek
1086k odsłon
  2730   0

Śpiewak: Reprywatyzacja – na ławach oskarżonych brakuje polityków

To nabrało też mocno politycznego kontekstu. Wiele osób rozjątrzyła, Janie, twoja wypowiedź z grudnia 2019 roku: „Broniłem wolnych sądów, dziś bym tego nie zrobił”.

E. A.: Dwa zdania. Mówiłam wielokrotnie, że dopóki miałam do czynienia z mafią reprywatyzacyjną, to sobie jeszcze jakoś radziłam. Ale gdy mafia w togach wkroczyła do akcji, to już nie miałam żadnych szans.

Przecież to z pomocą litery prawa eksmitowano mnie z mieszkania, a wcześniej drenowano kieszeń, przecież to wyrok komorniczy wisi mi wciąż nad głową.

J. Ś.: Dobrze wiesz Ewo, że to są uwagi bardzo niebezpieczne, bo procesowe. Co innego grozi od tych środowisk, które nazywamy mafijnymi, a czym innym – gdy ktoś zadziera z „majestatem prawa”.

Co do moich słów o sądach. Wypowiedziałem je, gdy Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że jestem winny zniesławienia Bogumiły Górnikowskiej, córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Obserwujemy dziś burzliwą debatę o sądownictwie. Ale trzeba też na tę dyskusję mocno wpływać. Ona nie może toczyć się pod dyktando polityków żadnej z partii, ani mainstreamowych mediów. Oni wszyscy nie zmieniają najważniejszej z patologii.

K. W.: Czyli czego?

J. Ś.: Wymiar sprawiedliwości w Polsce jest dziś najprzyjaźniejszy dla bogatych i ustosunkowanych. To oni mają dużo większe szanse, by wygrywać sprawy, by zapadały decyzje prawne dla nich korzystne. W kwestii reprywatyzacji świetnie widać, że sądy wykazywały zaskakującą uległość wobec roszczeń takich osób.

Są dwa wyjaśnienia tej sytuacji. Jedno to ukąszenie neoliberalną ideologią, charakterystyczne dla elit III RP. A drugie, że to najtrywialniej pod słońcem układ oparty na wspólnocie materialnych interesów. I że w sądach też była korupcja.

E. A.: Janie, jedno nie wyklucza drugiego.

J. Ś.: Tak, rzecz jasna. I co do drugiego. Jeśli widzimy, że sędziowie ustalali kuratorów dla 140-latków; jeśli sędziowie uznawali kupna roszczeń za sto złotych; jeśli widzimy, że ustalali dwumilionowe odszkodowania dla roszczeń kupionych za sto, pięćset złotych, to jest się nad czym zastanawiać. A to robiły sądy cywilne I i II instancji.

Komisja uświadamia dodatkowo, że również w środowisku sądowniczym nie ma żadnej refleksji typu: „zrobiliśmy coś złego, pozwalając na wyrzucanie ludzi na bruk”. Więcej, Komisja pokazała, że ludzie, którzy wprawili w ruch całą maszynę administracyjną, która wielu lokatorom złamała, albo znacznie utrudniła życie, w ogóle nie czują się winni. Eksmitowanym lokatorom nie przyznawano lokali socjalnych, pozbawiano ich ciułanych często całe życie oszczędności, traktowano ich jako zawalidrogi w reprywatyzacyjnym procederze – za tym wszystkim od góry do dołu stali konkretni ludzie, urzędnicy różnych szczebli i ich polityczni mocodawcy, trzęsący stołecznym samorządem.

Więcej, lokatorzy nie mieli prawa uczestniczyć w postępowaniach administracyjnych dotyczących reprywatyzowanych nieruchomości. Sądy uznały, że jako wynajmujący nie mają prawa wypowiadać się o swoich domach. W ten sposób wyeliminowano z procesu najbardziej zainteresowanych tym, żeby postępowania były uczciwe i przejrzyste. Postępowania toczące się przed Komisją też toczą się bez udziału lokatorów, którzy nie mają dostępu do dokumentów i możliwości odwołania się od decyzji.

K. W.: Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Warszawski Sąd Administracyjny uchyla kolejne decyzje Komisji Weryfikacyjnej. Już w tym roku dotyczy to choćby Marszałkowskiej 43, Puławskiej 137, Kredytowej 6. W ubiegłym roku WSA uchylił nieprawomocnie kilkanaście innych decyzji Komisji w sprawach różnych nieruchomości, a kilka utrzymał w mocy. Słychać głosy, że to Komisja nie radzi sobie z przygotowywaniem tych decyzji.

J. Ś.: Część z nich na pewno nie jest porządnie wydana, część jest wydana niechlujnie. Ale czy na pewno tylko o to chodzi? Mam poważne wątpliwości. Jeśli procedujący w trzyosobowym składzie WSA stwierdza, że decyzja o reprywatyzacji wydana na osobę zmarłą jest w porządku, to mamy problem. Jeśli WSA stwierdza, że brutalne zachowanie czyścicieli kamienic nie jest podstawą do unieważnienia decyzji reprywatyzacyjnej, to też mamy problem. To jest coś przerażającego.

System zaczął się naprawdę poważnie bronić. Bronić przed sprawiedliwością nieuwikłaną w interesy bogatych i wpływowych. I właśnie do tego odnoszą się moje słowa z grudnia 2019 roku o tym, że dziś nie broniłbym już wolnych sądów. Jeśli system się obroni, choćby właśnie z pomocą WSA, to za kilka lat może się okazać, że wszystko wróci w stare koleiny, że żadnej afery reprywatyzacyjnej nie było. I nie było i nie ma żadnego układu warszawskiego, czyli między innymi mafii reprywatyzacyjnej.

K. W.: Porządek znów zapanuje w Warszawie.

J. Ś.: To nie jest porządek. To przemoc państwa i wymiaru sprawiedliwości wobec obywatela. Tego przeciętnego, bez znajomości i wielkich pieniędzy. Przemoc niezgodna z konstytucją, na którą tak lubią powoływać się niektórzy. Przemoc niezgodna z podstawowymi prawami człowieka – takimi jak prawo do reprezentowania się w sądzie w sprawach najbardziej dla siebie samego kluczowych.

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka