16 obserwujących
221 notek
79k odsłon
115 odsłon

Robert Faurisson o "powstaniu" w getcie warszawskim

Wykop Skomentuj7

«Przeprowadzka nie spodobała się "terrorystom", jako że oznaczała dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów ale również ich swobodę poruszania się...»

 
Robert Faurisson o "powstaniu" w getcie warszawskim
FAURISSON SULLA “INSURREZIONE” DEL GHETTO DI VARSAVIA
https://www.maurizioblondet.it/faurisson-sulla-insurrezione-del-ghetto-varsavia/
 
 
Maurizio Blondet          20 luty 2018         tłum. RAM
 
 
Autor: Robert Faurisson         28 kwiecień 1993
https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Faurisson
 
 
Każdego roku, około 19 kwietnia mass media upamiętniają to, co określają jako "bunt", lub "rewolta", albo też "powstanie" w żydowskim getcie w Warszawie. W opowiadaniach dziennikarzy wydarzenie to przybiera cechy coraz to bardziej bohaterskie i symboliczne.
 
"Nigdy nie było żadnego powstania" – Jest to stwierdzenie z roku 1988, wypowiedziane przez Marka Edelmana, który był jednym z głównych odpowiedzialnych wśród żydowskich grup uzbrojonych w getcie. (Dziennik Liberation – 18 kwiecień 1988, str. 27).
 
Dodał jeszcze: "Nie wyznaczyliśmy nawet dnia. To Niemcy narzucili datę, ponieważ weszli do getta w poszukiwaniu ostatnich Żydów".
 
Edelman sprecyzował także liczbę Żydów, która walczyła z bronią w ręku, stwierdzając, że nie przekroczyła ona 220 osób.
 
Nie było więc żadnego powstania całej ludności getta, pragnącej odzyskania wolności i broniącej się przed deportacjami.
 
Miała miejsce jedynie reakcja grupy młodych Żydów, którzy widząc wojska niemieckie wchodzące do ich przybytku – najpierw usiłowali się temu przeciwstawić, potem – na trzeci dzień – próbowali uciec, a na koniec – otoczeni – będąc uzbrojonymi – bronili się.
 
W ciągu 20 dni potyczek – Niemcy i ich pomocnicy stracili 15 ludzi.
 
(Dokument z Norymbergi PS – 1061, będący sprawozdaniem z dnia 16 maja 1943 roku, zatytułowany "Nie ma już żydowskiej dzielnicy w Warszawie", Międzynarodowy Trybunał Wojskowy, XXVI, str. 628 – 694, wraz z 18 fotografiami – na 54. W roku 1979, w USA opublikowano książkę zawierającą kopie raportu i komunikatów gen. Stroop'a – (napisanych po niemiecku, opatrzonych przekładem na j. angielski) – zatytułowaną "The Jewish Quarter of Warsaw is no more"/Sprawozdanie Stroop'a – tłumaczenie i komentarze: Sybil Milton, wprowadzenie – Andrzej Wirth, New York, Pantheon Books, 1979).
 
Całość wydarzeń w getcie przypomina raczej operację policyjną podczas zaawansowanej wojny, a nie faktyczne powstanie – jak to, które rozpoczęło się w sierpniu 1944 roku w Warszawie, przygotowane przez polską Armię Krajową, dowodzone przez gen "Bora" Komorowskiego.
 
Mass media starają się ignorować bohaterskie powstanie polskie, które sowieci pozwolili Niemcom spacyfikować. Polacy bronili się w sierpniu 1944 z tak wielka odwagą, że Niemcy oddali im honory wojskowe.
 
Niemniej jednak rzeczą ciekawą jest zapoznanie się z powodem, dla którego w  kwietniu 1943 roku Niemcy podjęli decyzję rozpoczęcia operacji policyjnej w warszawskim getcie.
 
Populacja Żydów w tymże getcie lub dzielnicy żydowskiej składała się z około 36 000 osób, oficjalnie zarejestrowanych oraz prawdopodobnie ponad 20 000 osób przebywających tam nielegalnie.
 
Getto było czymś w rodzaju miasta w mieście, zarządzanym przez judenrat. Tak judenraty, jak i  policja żydowska kolaborowały z okupantem niemieckim – również przeciwko tzw. "terrorystom" żydowskim. W roku 1942, w odpowiedzi na pierwsze sowieckie bombardowanie Warszawy –  na polecenie Niemców w getcie zostały wybudowane schrony przeciwlotnicze, do budowy których cement oraz inne materiały dostarczyli Żydom Niemcy.
 
To te właśnie schrony przeciwlotnicze legenda przekształciła w "blockhaus" oraz w "bunkers", na wzór francuskiej linii Maginota. W getcie funkcjonowały oficyny i fabryki, w których robotnicy żydowscy pracowali dal Niemców, jako że Żydzi byli ich dostawcami. W getcie odbywała się bardzo intensywna działalność handlowa.
 
Małe, uzbrojone grupy (Żydów) – skupiające nie więcej jak 220 osób – dopuszczające użycia terroru i sabotażu, zajmowały się wymuszeniami na policji żydowskiej i judenratach, a także na ochronie fabryk i oficyn.
 
"Terroryści" zarabiali na działalności przemysłowej i handlowej getta szantażując i grożąc tak przedsiębiorcom jak i mieszkańcom dzielnicy. Dochodziło dla przykładu do więzienia ludzi w ich domach po to by wymusić na nich haracz.
 
Byli nawet w stanie kupować broń od żołnierzy, którzy w Warszawie – jak często dzieje się na tyłach frontu – należeli do oddziałów niejednolitych (etnicznie), źle wyszkolonych i bez motywacji. Dokonywali  również zamachów na żołnierzy niemieckich lub na żydowskich "kolaboracjonistów".
 
Niepewność wzrastała. Z tego powodu populacja polska miasta coraz to gorzej znosiła obecność getta, zaś Niemcy obawiali się, że jego istnienie może stać się zagrożeniem dla węzła kolejowego –  jakim była Warszawa – dla niemieckiej gospodarki wojennej – w tym dla transportu wojsk w kierunku frontu rosyjskiego.
 
W tego rodzaju sytuacji Himmler postanowił, że przeniesie populację żydowską, razem z oficynami i fabrykami w okolice Lublina, zniszczy całkowicie zabudowania getta i założy na jego miejscu park.
 
Początkowo Niemcy usiłowali przekonać Żydów by zaakceptowali przeprowadzkę. Sprawa ta nie spodobała się jednakże "terrorystom", jako że przenosiny oznaczały dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów ale również ich swobodę poruszania się.
 
Dlatego to wszystkimi swymi siłami usiłowali przeciwstawić się projektowi, aż do 19 kwietnia, kiedy to na polecenie Himmlera rozpoczęła się operacja policyjna, mająca na celu przymusowe usunięcie ostatnich pozostałych w getcie Żydów. Tego dnia wojska niemieckie pod dowództwem pułkownika von Sammern-Frankenegga - odpowiedzialnego za operację - weszły do getta, wsparte obecnością jednego czołgu i dwóch pojazdów opancerzonych.
 
Na początku "terroryści" postawili duży opór, raniąc po stronie niemieckiej 12 osób, na co Himmler zareagował gniewem i tego samego wieczoru odwołał von Sammern-Frankenegga i zastąpił go gen. Juergenem Stroop'em.
 
Stroop otrzymał polecenie by dla większego bezpieczeństwa prowadzić operację w sposób powolny. Zrobił to następująco: każdego poranka wojska wchodziły do getta i opróżniały budynki. W celu zmuszenia ukrywających się Żydów do wyjścia ze schronów przeciwlotniczych Niemcy używali świec dymnych (a nie gazów toksycznych); następnie burzyli kolejne, puste budynki. Do przeprowadzenia pełnej ewakuacji posłużyło 20 dni.
 
Trzeciego dnia od początku akcji - uzbrojone grupy Żydów zaczęły uciekać. Żydzi zostali jednakże wyłapani przez strażników.
 
Przeciwnie do tego, co zostało powiedziane – dowództwo niemieckie nie poprosiło lotnictwa o zniszczenie getta i podczas akcji nie miało miejsca żadne bombardowanie. Liczba ofiar żydowskich nie jest znana.
 
Liczba 56 065 jest tą, która przedstawia ilość Żydów "zaaresztowanych", mających być wysłanymi do obozu przejściowego w Treblince, a następnie w kierunku Lublina.
 
Ofiar niemieckich było 15. 19 maja został zabity policjant polski, tj. w 11 dni po ostatniej potyczce.
 
Nikt nie wątpi ani w odwagę Żydów pozostających w getcie, ani w tragiczny aspekt całego wydarzenia, podczas którego żydowska populacja cywilna znalazła się w środku starcia pomiędzy formacją wojska niemieckiego i małymi grupami snajperów.
 
Jednakże – przeciwnie do pewnej, fałszywej propagandy – cała ta historia jest niezwykle daleka od bycia "apokaliptycznym" powstaniem, za jakie ostatnio uchodzi, nade wszystko gdy weźmie się pod uwagę dziesiątki tysięcy zabitych – cywilów i żołnierzy – śmierci, jakie miały miejsce podczas wspomnianych 20 dni – na wszystkich placach bitew na świecie oraz w miastach europejskich, na które spadły bomby zrzucone przez lotnictwo anglo-amerykańskie.    

 

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale