17 obserwujących
236 notek
81k odsłon
96 odsłon

ŻYDZI PRZED POWSTANIEM STYCZNIOWYM

Wykop Skomentuj3

Juliusz Kossak "Zaaresztowanie szpiega"

INWAZJA kapitałów żydowskich do Królestwa w 40-tych latach XIX w. wywołała wzrost antysemityzmu. Zapowiedzi ostrzejszego starcia pojawiły się już w 1857 r. pod postacią artykułów o kwestji żydowskiej, pomieszczonych w "Gazecie Warszawskiej". Znajdujemy w nich wiadomości statystyczne o wzroście ilościowym żydów w kraju, ubolewanie nad ubogą ludnością, która wpada w szpony lichwiarzy oraz uwagi na temat, czem się różni prawdziwy przemysłowiec od spekulanta. Artykuły te jednak nie wychodziły jeszcze poza obręb spokojnej dyskusji. W lecie 1858 r. paryski "Przegląd rzeczy polskich" pomieścił artykuł, ubolewający nad wzmożeniem elementu semickiego na terenie kraju. Wywołał on pełną zjadliwej namiętności odpowiedź żyda Lublinera. "Przegląd rzeczy polskich" odpowiedział w bardzo spokojnym tonie Lublinerowi. Z kolei wmieszała się znowu "Gaz.[eta] Warsz.[awska]", dzięki korespondencji ze Lwowa pióra Henryka Szmitta. To wywołało powtórną, niesmaczną w swej zaciekłości replikę Lublinera, na którą Szmitt zareagował w poważny, umiarkowany sposób.

Podczas tej polemiki odbył się w Warszawie, w grudniu 1858 r., koncert sióstr Neruda (Czeszka, Wilhelmina Neruda, wraz z siostrą). Nie poparła go finansjera żydowska. Na to zareagował w dość uszczypliwy sposób Kenig w "Gaz. Warsz.", nazywając żydów "tajemniczym związkiem, trzymającym się ściśle i popychającym każdego ze swoich".

 Gazeta Warszawska:
 „Panna Neruda widać nie posiada łask u pewnej, licznej koteryi, uchodzącej i uchodzić pragnącej za muzykalną. Brak jej (Nerudzie nie koteryi) orlego nosa, cery śniadej, czarnych włosów i innych cech azyjskiego pochodzenia; nie wymawia r gardłowo, nazwisko jej nie kończy się na: berg, blat, kranz, stern lub podobnie, brak jej więc tytułów do poparcia ze strony tego tajemniczego związku, który nasiadł całą Europę a zwłaszcza nas, i trzymając się ściśle, popycha każdego ze swoich, czy to on bankierem, czy tenorem, czy spekulantem, czy skrzypkiem".

Wywołało to niesłychane oburzenie żywiołów semickich w stolicy. Rozpoczęła się planowa kampania przeciwko Gazecie Warszawskiej i jej współpracownikom.

"Kenig otrzymał listy zaraz nazajutrz po artykule w gazecie. Niektóre ustępy w listach tych są wysoce charakterystyczne ze względu na pretensye, jakie pojawiały się już wtedy między żydami warszawskimi. Dlatego, powiada ten dokument, że żydzi nie zebrali się na koncert Nerudy, „już wrzawa, gburowata, ordynarna i śmieszna reklama (!?), robiąca żydom zarzut z cnoty, którą Polak w ustach ciągle nosi, ale której w czyn obrócić nie potrafi, że odznaczających się swoich zbyt uisilnie protegują. Gałganie, durniu, kórz się przed zaletami żydowskiemi, które, gdyby żydzi mieli wolność kształcenia się bez ucisku, jak ją mają Chrześcijanie, wszelką narodowość blaskiem swym by otoczyły. Padaj na kolana błaźnie ! przed wytrwałością plemienia uciemiężonego, które z odwagą nadludzką zwycięzko wyszło z tak licznych i okrutnych prześladowań, wsparte tylko wielkością swej religii i znakomitością swej odwiecznej inteligencyi, która wam dała prawa a nawet Boga, w którego imieniu kłamiecie i któregoście jeszcze pojmować nie zaczęli. Wiedz ty błaźnie, i podobni tobie reprezentanci spodlonej i jezuickiej prasy, że plemię Izraela zniosło inne prześladowania i wytrwało, i że dziś jest prawie jedynym reprezentantem zdrowego rozsądku i miłości Bożej w tym nieszczęśliwym kraju. Wiedzcie zatem upadli tak nizko, że możnaby rozpaczać o przyszłości narodu, gdyby nie pewność prawie, że z łona nieszczęśliwego plemienia żydowskiego powstaną ludzie, którzy będą was uczyć, jak poczciwa prasa na opinią publiczną działa, którzy jako uczeni się odznaczą, rolnictwo upadłe podniosą, przemysł rozkrzewią i literaturę oczyszczą z głogów i cierni ją szpecących. Upadliście tak dalece, że gnębione plemię, które między wami mocą Biblii Św., pomimo prześladowania, siłę inteligencyi i serca utrzymało, jedynym zdrowym jest zarodkiem do podniesienia na nowo upadłego kraju. Nic wam głupie nie pomogą drwinki; tam jest działalność i bogobojność; u was zgnilizna, słabość, brak czynności i obłuda. Kłamstwo przed ludźmi i Bogiem. Wasze masy bydlęceją wódką i brakiem oświaty; pojedynczo objawiające się chęci marnieją przed siecią głupoty i słabizny, któremiście kraj usidłali. Ani jednego zdrowego organu prasy; wszystko przekupne, czy to czystem łapowem, czy pochlebstwem dla przesądów łapiąc biednych abonentów, którzy swoje pragnienia zaspakajać muszą trucizną nędznych pojęć i niekonsekwencyi. Przekleństwo wam, którzy znacie bieg cywilizacyi a kłamiecie! A tobie chłystku, bodajby ci ręka upadła nim wymówisz słowo prześladowania przeciw żydom, którzy mają powołanie odrodzić imię Polski i Chrześcijanizmu w myśli Chrystusa, którąście zdradzali i codzień zdradzacie faryzeusze"

"Na koniec trzeci list, także pisany do Keniga, ma charakter zwykłej bezimiennej napaści ulicznej. Powtarzać go więc nie będziemy."

Żydom warszawskim przyszła z pomocą prasa zagraniczna, uzależniona od kapitału międzynarodowego. W jednej z gazet rosyjskich, wychodzących w Petersburgu, nazwano redaktora "Gaz. Warsz." Lesznowskiego wprost niegodziwcem, który śmie obrażać żydów. W czasopiśmie "Nord", wychodzącem w Brukseli, oskarżano "Gaz. Warsz.", że służy ideom wstecznym. W "Breslauer Zeitung" napadnięto w sposób brutalny na Lesznowskiego, a w piśmie "L'Observateur Belge" ukazał się osobny artykuł p. t. "Prześladowanie żydów w Polsce przez stronnictwo Jezuitów"; w artykule tym zarzucono duchowieństwu i szlachcie, wzbogaconej kosztem żydów, że podali rękę Lesznowskiemu w celu obrzucenia narodu wybranego obelgami. W tej osobliwej walce, którą żydzi wypowiedzieli "Gaz. Warsz." wzięła także udział prasa zakordonowa i emigracyjna polska. W szeregu artykułów i broszur zabrał też głos Lubliner, oskarżając Lesznowskiego o brak patrjotyzmu. Odezwał się również w tej sprawie neofita żydowski Czyński, karcąc surowo redakcję "Gaz. Warsz.".

Przeciwko napaściom Lesznowski zamierzał bronić się w "Czasie" krakowskim. Redakcja "Czasu" odmówiła mu jednak, motywując to tem, że "wyzwałaby do walki całe dziennikarstwo wiedeńskie, będące wyłącznie w ręku żydów". Wtedy Lesznowski posłał obszerny artykuł, omawiający przebieg zatargu "Gaz. Warsz." z żydami, do "Słowa", poważnego pisma polskiego w Petersburgu, w którem współpracowali: Karol Szajnocha, Antoni Małecki, poeta Żeligowski i inni; założycielem tego pisma był Józefat Ohryzko. Pojawienie się artykułu Lesznowskiego w "Słowie" wywołało oburzenie w sferach żydowskich. Jako taranu przeciwko pismu polskiemu w Petersburgu postanowiono użyć księcia Gorczakowa, namiestnika Królestwa, bawiącego w tym czasie w stolicy Rosji. Za namową żydowskich neofitów: Juljusza Enocha, naczelnego prokuratora ogólnego zebrania departamentu rządzącego senatu w Warszawie, oraz Leopolda Kronenberga, Gorczakow interwenjował osobiście u cesarza w sprawie artykułu Lesznowskiego. Zaraz na drugi dzień cesarz wydał rozkaz zamknięcia "Słowa" i osadzenia, jego redaktora w twierdzy Petropawłowskiej na jeden miesiąc. Ograniczono tej wolność prasy warszawskiej w wypowiadaniu się w sprawie żydowskiej. Postarał się o to Kronenberg z pomocą Enocha, cieszącego się zaufaniem Gorczakowa. Za pośrednictwem swego sekretarza neofity Funkensteina, który był jednocześnie członkiem komitetu cenzury, i naczelnika cenzury Sobieszczańskiego, związanego ściśle z Epsteinami, nie dopuszczał Kronenberg do drukowania przez "Gaz. Warsz." niemiłych dla żydów artykułów. Otwarcie przyznaje się do tego wpływowy bankier w swoim liście z dn. 23.XI.1859 r., w którym czytamy, że "pewne pismo chciało nam (czytaj żydom - przypisek) łatkę przypiąć... cenzura jednak położyła swoje veto"...

Zastraszyć opinji polskiej nie udało się jednak wpływowemu żydostwu. Około "Gaz. Warsz." skupiały się powoli żywioły, rozumiejące doniosłość sprawy żydowskiej. Bardzo wyraźne stanowisko zajął względem żydów "Przegląd rzeczy polskich", radykalny dwutygodnik, wychodzący w latach 1857 1863 w Paryżu; wydawcą jego był Seweryn Elżanowski, uważany przez J. Kucharzewskiego ("Czasopismiennictwo Polskie" wieku XIX, str. 70) za jednego z poważniejszych publicystów na emigracji. We wrześniu 1858 r. czytamy w "Przeglądzie rzeczy polskich", "że wzbogaceni żydzi warszawscy, nieprzyjaźni narodowości polskiej, a jej wrogom przychylni, jak pijawki wysysają z krajowców mienie. Twierdzenie to faktami tylko, dowodzącymi patrjotyzmu wzbogaconych, odeprzeć można, a fakta stanowcze, to praca narodowa, więzienie, Sybir, wygnanie, ruina majątków za sprawę polską, a nie sława muzyczna lub nędzne srebrniki przez bogacza dane".

W tym samym czasie powstały w kraju pod patronatem Kościoła bractwa wstrzemięźliwości od gorących napojów. Bractwa te rozszerzyły się szybko w całem Królestwie i na Litwie. W 1860 r. liczba członków bractw wstrzemięźliwości dosięgała cyfry 500 tys. osób, przeważnie włościan. W samej gubernji Wileńskiej liczba wypitych wiader wódki z 900.000 zmalała do 550.000. Żydowscy właściciele szynków, dotknięci w najdrażliwsze miejsce, bo uderzeni po kieszeni, zaczęli szerzyć wiadomości, że księża, zakładając bractwa, prowadzą działalność polityczną i szkodzą interesom państwowym. Znaleźli się i tacy, którzy pisali do wyższych władz rosyjskich denuncjacje, że bractwa mają cele polityczne i mogą stać się w niedalekiej przyszłości potężną i arcyniebezpieczną bronią w rękach duchowieństwa katolickiego. Wskutek tego Rosjanie zaczęli zabraniać zakładania bractw. Duchowieństwo jednak nie kapitulowało i dalej propagowało abstynencję. Powiadomiona o tem przez żydów policja rosyjska karała dotkliwie inicjatorów. Wywołało to wrzenie wśród ludu polskiego, którego nastroje stawały się coraz bardziej wrogie względem żydostwa. Wyraźnie o tem pisze Agaton Giller ("Historja powstania narodu polskiego", t. II, str. 199), że "waśń, jaka w Królestwie między Polakami i żydami przed 1861 r. wybuchła, doszła do stopnia, od którego do bijatyk i kamienowań niewielkie przejście".

Trzeba więc było ratować sytuację. W kołach wpływowego żydostwa warszawskiego zdecydowano się na wydawanie codziennego pisma politycznego. Kronenberg, którego Mikołaj Berg ("Zapiski o powstaniu polskiem 1863 i 1864 r. ",  t. I, str. 80) nazywa "ówczesnym wodzem i kierownikiem całego ruchu żydowskiego w kraju", postarał się o pozwolenie władz petersburskich na wydawnictwo odpowiedniego organu. Nabyto za 250 tys. złp. "Gazetę Codzienną", która zaczęła wkrótce wychodzić jako "Gazeta Polska". W skład współpracowników nowo wychodzącego pisma, którem kierował faktycznie Kronenberg, weszło wielu wpływowych żydowskich neofitów, jako to: Ludwik Wołowski, Szymanowski, Chęciński, Leon Kapliński i inni. Głównem zadaniem "Gaz.[ety] Pol.[skiej]" było rozpowszechnieniew kraju nowego poglądu na kwestję żydowską. Za jej pośrednictwem kierownicze sfery żydostwa polskiego starały się wytwarzać u ogółu polskiego przekonanie, że najlepszem, najkorzystniejszem dla kraju będzie zasymilowanie żydów."
 

PS.

Cóż, dzisiaj potomkowie tych, których nazwiska kończyły się na: berg, blat, kranz, stern, nie muszą się już sami starać, mają swoich PISmakówi, POmagierów i setki organizacji, ale był człowiek, który im się przeciwstawił, przerwał ten chocholi taniec*, przywracając na kilka lat równowagę. Udowodnił, że jest to możliwe i dlatego go tak nienawidzą.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rachela_(posta%C4%87_z_Wesela)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Chocho%C5%82_(posta%C4%87_fantastyczna)
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zefa_Singer
 

https://archive.org/details/historyadwchla01przy
https://arjanek.neon24.pl/post/155628,rola-neofitow-w-dziejach-polski-stanislaw-didier-1934
https://archive.org/details/neoficipolscyma00jeskgoog
https://pl.wikipedia.org/wiki/Juliusz_Kossak

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale