13 obserwujących
146 notek
62k odsłony
132 odsłony

Okultyzm hitlerowców to mit. Wyprawa SS do Tybetu.

Wykop Skomentuj1

 Uczciwie uprzedzam, nie będzie łatwo...

Nasze mózgi są przyzwyczajone do łączenia wszystkiego ze wszystkim.

„Bezpieczne schronienie: To Tybet.” „Dlaczego Tybet?” „Schronieniem jest Agartha. Panowie musieli słyszeć rozmowy o Agarthcie, siedzibie Króla Świata, podziemnym mieście, z którego Władcy Świata kontrolują i kierują wydarzeniami historii ludzkości. Należy być świadomym związku między królestwem Agarthy a Synarchią.”„… Ale istnieją dokumenty, które dowodzą, że synarchia [rządzenie przez tajne stowarzyszenia] było nazistowskim spiskiem: Hitler był Różokrzyżowcem pod wpływem Masonów. ”„ Czy kiedyś coś zmyśliliśmy? Zawsze zaczynamy od obiektywnych danych i informacji będących w domenie publicznej. ”¹

                                            Umberto Eco, “Wahadło Foucaulta”

W lipcu 2000 r. moją [Isrun Engelhardt*] uwagę przykuł  duży plakat w odcieniach czerwieni i brązu, ogłaszający ogólnokrajową konferencję zatytułowaną „Irracjonalizm - ezoteryzm - antysemityzm”, która odbędzie się na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium. W prawym górnym rogu plakatu było zdjęcie Dalajlamy, otoczone zdjęciami autorów z tendencjami prawicowymi i ezoterycznymi, a w lewym dolnym rogu - zdjęcie Hitlera .² Od tego czasu, starałam się śledzić, jak można zbudować połączenie między Dalajlamą a Hitlerem.³


Przeszukując Internet w celu wyjaśnienia tego mylnego i rzeczywiście szokującego skojarzenia wystarczy wpisać słowa „Tybet” i „nazista” w wyszukiwarce Google, gdzie można szybko skonfrontować się z groźbą i frustracją związaną z tym tematem. Poszukiwanie tych terminów zwraca około stu tysięcy wpisów, a kolejne dwadzieścia tysięcy tworzy „połączenie nazistowsko-tybetańskie”, przy czym większość z nich dotyczy „twórczego” przekształcenia historii. Okultyści lub krypto-historycy, ci, którzy piszą taką spekulatywną historię, umiejętnie zacierają granice między fikcją a faktem, iluzją i rzeczywistością. Ale po co zajmować się tą fałszywą historiografią? Do tej pory gatunek ten był w dużej mierze ignorowany przez poważnych historyków. Jednak niebezpieczeństwo takiego ignorowania wskazał John Roberts, który argumentował, że nie można nie doceniać siły tej literatury: „Ponieważ historyk przejdzie nie zauważony, a szarlatan, działający we własnym interesie czy paranoik przejmą dziedzinę wiedzy dla siebie. We właściwym czasie twierdzenia o przerażających spiskach, które wytworzyli, sprawią, że historycy jeszcze mniej będą skłonni traktować ten temat poważnie. ”⁴ Historycy muszą jednak odpowiedzieć na uproszczoną interpretację historii i spróbować odkrywać i poprawić popularne mity, ponieważ takie uproszczenia i dramatyzacje mogą rozprzestrzeniać się jak pożar, szczególnie w Internecie.

"Okultyzacja" Tybetu
Poglądy na temat Tybetu jako krainy okultystycznej par excellence nie wywodzą się z żadnego rzeczywistego doświadczenia tej tybetańskiej ziemi i jej mieszkańców. Co ciekawe, „okultyzacja” Tybetu nie została zainicjowana przez tych, którzy faktycznie tam byli; zamiast tego przypisywano je źródłom, które nigdy nie postawiły stopy w tym kraju i które mogły nawet nie istnieć.

Jedną z grup postrzeganych jako ta, która kontroluje świat było tajemnicze tajne stowarzyszenie Różokrzyżowców. Już w 1618 roku Heinrich Neuhaus w swojej krytyce Różokrzyżowców rzekomo skomentował, że na próżno szukać ich w Niemczech, ponieważ wyemigrowali do Indii i mieszkali na wysokich równinach Tybetu. To oświadczenie zostało powtórzone przez wielu uczonych, ale bez jakichkolwiek dowodów. Nie byłam w stanie znaleźć żadnej wzmianki o Tybecie autorstwa Neuhausa, nawet po wielokrotnym czytaniu jego książki. Pisze jedynie, że Różokrzyżowców nie można było zobaczyć, ponieważ ich miejsce pobytu było nieznane. Jednak sama konkluzja ucieczki do Tybetu przez Różokrzyżowców jest sama w sobie interesująca. W 1710 r. Samuel Richter, pisząc pod pseudonimem Renatus Sincerus, napisał, że Różokrzyżowcy nie są już w Europie, ponieważ wycofali się do Indii, aby żyć w pokoju. ”(Od 1782 r. utworzono odgałęzienie Różokrzyżowców, które nawet przyjęło nazwę „Bracia azjatyccy”.) Ich miejsce docelowe zostało prawdopodobnie później przeniesione do Tybetu, ponieważ Indie najwyraźniej nie były wystarczająco tajemnicze.⁹

Kiedy w połowie XVIII wieku Gottlieb Baron von Hund założył lożę masońską [Masonry of the Strict Observance], niewątpliwie miał na myśli Różokrzyżowców z początku XVII wieku .¹⁰ Jej założyciel twierdził, że swoją wiedzę i autorytet czerpał z „nieznanych przełożonych”, którzy we właściwym czasie i we właściwym miejscu ujawnią się i komu należy się domniemane posłuszeństwo .¹¹

Mit wyimaginowanego odwrotu Różokrzyżowców i „nieznanych przełożonych” z pewnością wpłynął na koncepcję „ukrytych mistrzów” ¹², zaproponowaną przez Helenę Pietrowną Bławatską (1831–1891), rosyjską twórczynię współczesnej teozofii. Głównym źródłem inspiracji był jej pradziadek, książę Pavel Dolgurukii, członek loży masońskiej.¹³ W ten sposób ostatecznie „rosyjska legenda Różokrzyżowców o światowej sieci Mistrzów i tajnym związku z Tybetem miała ogromny wpływ na rozwój HPB .”¹⁴ Późnym latem 1875 r., krótko przed założeniem Towarzystwa Teozoficznego, w swoim pierwszym zeszycie zauważyła, że ​​otrzymała rozkaz „utworzenia stowarzyszenia - tajnego stowarzyszenia, takiego jak loża Różokrzyżowców ”.¹⁵ Niedorzecznie twierdziła, że spędziła siedem lat w Tybecie, pracując ze swoimi "ukrytymi mistrzami", którzy tam mieszkali, ale nie byli Tybetańczykami. Tybet był ich schronieniem przed cywilizacją.

W 1906 r. anonimowy artykuł pojawił się nawet w „Theosophical Review” „Russian”, który odwoływał się do anonimowego rękopisu rzekomo z 1784 r., w którym Różokrzyżowiec z Berlina, Simson, „powiedział, że słyszał, że prawdziwa Masoneria powstanie po raz kolejny z królestwa Tybetu. ”¹⁶

Mit wycofania się Różokrzyżowców do Tybetu podjął również, pod koniec lat dwudziestych XX wieku, przedstawicieli Polaires, grupy francuskich intelektualistów, którzy byli zainteresowani okultyzmem i "zorientowani" na gwiazdę polarną .¹⁷ Jean Marques-Rivière, uczeń Jacquesa Bacota, w swojej popularnej fikcyjnej autobiografii Ombre des monastères thibétains¹⁸, przyczynił się do dalszej popularyzacji „okultyzmu” Tybetu, ponownie stwierdzając istnienie tajemniczych postaci. (Dopiero w 1982 roku, w epilogu do nowego wydania, Marques-Rivière przyznał, że prezentowane przez niego teksty były relacjami z jego nocnych snów jako młodego studenta, intelektualnie rozciągniętych do granic swoich możliwości w czasie czuwania.)¹⁹ W swojej „autobiografii” opisuje najwyższego, potężnego Króla Świata, który ma status nawet Dalajlamy i Panczenlamy, a także „Radę Dwunastu Nom'-Kan”, organizację, która rozciąga się na cały Wschód i łączy go zarówno w sensie duchowym, jak i politycznym .²⁰ Alexandra David-Néel również wzmocniła mit o Tybecie jako kraju pełnym nauk okultystycznych i magów, głównie w Mystiques et magiciens du Tibet.²¹

Do czasu dojścia do władzy ruchu narodowo socjalistycznego domniemane istnienie w Tybecie "mistrzów" ukrytego świata było szeroko znane w całej Europie Zachodniej i często w nie wierzono.
 
Mity o Szambali i Agarthi.
Zachodnie mity o ziemiach Szambali i Agarthi powstały równolegle z mitem „ukrytych mistrzów”, i także cieszyły się dużą popularnością. Szambala rzeczywiście była częścią systemu wierzeń w Azji, kraju, z którego miał się wyłonić wielki król, aby przynieść pokój światu, ale mit o Agarthi został od początku do końca zmyślony, aby zaspokoić potrzebę wypełnienia dalszej sfery tajemniczego królestwa wykraczającego poza zwykłą ludzką wiedzę.

Oprócz popularyzacji idei "ukrytych mistrzów", Madame Bławatska jako pierwsza zdobyła szeroką publiczność na Zachodzie dla pomysłów na ukrytą siedzibę duchowości na Wschodzie, a Tybetu jako tajnego miejsca starożytnej wiedzy duchowej. W The Secret Doctrine z 1888 r., opartej na tajemniczym starożytnym tekście zatytułowanym Księga Dzyana (prawdopodobnie stworzonym przez samą Bławatską), spopularyzowała pierwszą zachodnią wersję mitu Szambali, łącząc oryginalny indyjski mit o Szambali z innymi mitami o legendarnej zatopionej wyspie (Lemuria, Atlantyda), aby stworzyć mit o stworzeniu, naznaczony ezoterycznymi i rasowymi elementami, w którym wybrani ocaleli „schronili się na świętej wyspie (obecnie„ legendarny ”Szamballah na pustyni Gobi)”.²²

Louis Jacolliot stworzył mit Agartha i wspomniał o nim po raz pierwszy w pracy z 1873 roku Le fils de dieu.²³ Ta fałszywa legenda o Agarthi została podjęta i rozwinięta przez francuskich okultystów pod koniec XIX wieku. W 1886 święte miasto Agartha zostało szczegółowo opisane przez Josepha-Alexandre'a Saint-Yvesa d'Alveydre'a w Mission de l'Inde en Europe.²⁴ Ta podziemna teokracja najwyraźniej znajdowała się pod Himalajami, skąd jej władcy kierowali światowymi wydarzeniami. Jego władca, Najwyższy Papież, przewodniczył duchowo i technologicznie rozwiniętej populacji liczącej wiele milionów ludzi. Polski odkrywca Ferdynand Ossendowski przedstawił kolejną wersję mitu Agarthi w swoim bestsellerze z 1922 r. "Bestie, ludzie i bogowie"²⁵. W swojej książce twierdził, że Agarthi jest prawdziwym królestwem leżącym pod Azją Środkową. Jego władca, Król Świata, zna wszystkie moce świata i może czytać ludzkie dusze oraz Księgę Przeznaczenia. Chociaż twierdził, że historię Agarthi można prześledzić od starożytnej legendy mongolskiej, w rzeczywistości zaadaptował kluczowe elementy z relacji z Saint-Yves d'Alveydre.²⁶ Chociaż mit Agartha lub Agarthi nie ma żadnych indyjskich ani tybetańskich korzeni to wpłynął na francuskiego tradycjonalistę René Guénona w jego popularnym dziele Le Roi du Monde, opublikowanym w 1927 r. i przetłumaczonym na wiele języków, w którym poparł twierdzenia Ossendowskiego.

Do toposu zarówno podziemnego królestwa, jak i okultystycznego bractwa w Tybecie zwrócił się również Theodore Illion w swojej popularnej Ciemności nad Tybetem, chociaż dzieło to nie ma żadnego faktycznego związku z Tybetem²⁷, to pisze tam o rzekomej wizycie w tajemniczym mieście “Secret City in the Valley of Mystery,” i o „okultystycznej wspólnocie ”w „Podziemnym Mieście Wtajemniczonych ”. Chociaż ich władca udawał „ Księcia Światła ”, „tak naprawdę był w przebraniu Księcia Ciemności ”. Miasto wielkiej mocy światła ”okazało się być „Miastem Złego.” Ta „Hierarchia okultystyczna” planowała kontrolować świat za pomocą telepatii i projekcji astralnej.²⁸  Warto zauważyć, że Gestapo nakazało Illionowi dostarczenie dowodów z dokumentów o jego rzekomych wizytach w Tybecie po powrocie do Niemiec w 1941 r., „ponieważ był podejrzany jako kłamca, który twierdził, że odwiedził Tybet, chociaż nigdy tam nie był”.

Zatem dwie kluczowe koncepcje - "ukrytych mistrzów" i istnienie dwóch królestw, w których mieli mieszkać, oba w Tybecie - miały wpływ na interpretację celu wyprawy Schäfera z 1939 r. do Tybetu.

Narodowi socjaliści i okultyzm - kreowanie mitu
Uważne przestudiowanie dowodów nie potwierdza poglądu, że narodowy socjalizm był inspirowany i przesiąknięty okultystycznymi ideami i celami, szczególnie w zakresie szukania sojuszu z tajnymi mocami w Tybecie. Ten brak dowodów nie powstrzymał jednak powstawania masowej literatury na ten temat - zarówno wówczas, jak i współcześnie. Spekulatywna historiografia francuskich autorów³¹ w gatunku „Naziści i okultyzm”³² oraz wpływ sił okultystycznych na Hitlera utorowały drogę do zakładanego związku między okultyzmem a narodowym socjalizmem. „Błyskawiczne sukcesy nazistów, zarówno wyborcze, jak i później militarne, wraz z ich oczywistym złem, stymulowały wyobrażenia o ich demonicznych inspiracjach” i „reprezentowały zjawisko nazistowskie jako produkt tajemnych i demonicznych wpływów”³³.

Już w 1933 r. Teddy Legrand³⁴  opublikował tekst o zasadniczym znaczeniu w tym względzie, który zapoczątkował pośredni związek między narodowym socjalizmem a Tybetem. Jednak dopiero ćwierć wieku później część tej pracy spotkała się z szerokim zainteresowaniem i dalszym opracowaniem przez Louisa Pauwelsa i Jacquesa Bergiera, którzy umieścili fragment bez przypisania autorstwa w swoim „kluczowym dziele” Morning of the Magicians, bestsellerze przetłumaczonym na wiele języków, który otworzył drogę do podobnych publikacji. Jednak autorzy uzależnieni od realizmu fantastycznego zlekceważyli znaczenie swojej pracy i ostrzegli, że wiele ich tez jest równie fantastycznych i wyolbrzymionych, jak relacje Marco Polo z jego podróży³⁵. Bezpośrednie porównanie między tekstami Legranda a Pauwelsa i Bergiera znajdują się poniżej w części zatytułowanej Legendy o „Vril”.

Sam Hitler był ukazywany jako postać okultystyczna, pomimo jego własnej pogardy dla zainteresowania okultyzmem. Najbardziej wpływową publikacją dla „okultyzmu” Hitlera była publikacja Hermanna Rauschninga z 1939 r., zawierająca sfałszowany zbiór rozmów z Hitlerem, "Hitler Speaks"³⁶, książka, która miała przedstawiać Hitlera jako wroga inspirowanego mocami piekielnymi. Wiosną 1939 roku Edouard Saby opublikował "Hitler et les force occultes", w którym przedstawia Hitlera „jako ucznia czarnoksiężnika” i tworzy okultystyczne powiązania między Hitlerem a Tybetem: „Czy to nie Trebitsch-Lincoln, przyjaciel tybetańskiego Badmajewa?, który inicjował Hitlera, ujawniając mu doktrynę tajnej szkoły indyjskiej Ostara, w której lamowie uczą supremacji Aryjczyków? ”³⁷.

Praca C. Kerneiz "Chute "d'Hitler", opublikowana w 1940 r., próbuje analizować Hitlera „Kosmo-biologicznie” i twierdzi, że grupa ludzi wokół generała Ludendorffa, z którymi Hitler był w rzeczywistości prawie niepowiązany, poddała Hitlera kursowi  praktykowanemu w Indiach i Tybecie od niepamiętnych czasów.³⁸

Niektórzy przywódcy partii nazistowskiej, głównie Himmler i Rosenberg, byli silnie mistyczni, ale zostali oni fałszywie ekstrapolowani, aby zastosować ich do całej narodowo socjalistycznej elity rządzącej, w tym Hitlera. Zgodnie z dzisiejszymi standardami badań historycznych³⁹ „jednak sam Hitler odrzucił okultyzm i był sceptyczny wobec okultystycznych ambicji innych, kpiąc z mistycznych zainteresowań Himmlera i Rosenberga”⁴⁰ w przemówieniu w Kulturtagung 6 września 1938 r .:
Narodowy socjalizm jest chłodnym i bardzo rozumowym podejściem do rzeczywistości opartym na wnikliwej wiedzy naukowej i jej duchowym wyrazie… Przede wszystkim narodowy socjalizm jest zasadniczo ruchem volk i w żadnym wypadku nie jest ruchem kultowym! […] Z tego powodu infiltracja ruchu przez mistycznie nastawionych do świata badaczy nie może być tolerowana. Nie są narodowymi socjalistami, ale czymś innym - z pewnością czymś, z czym nie mamy nic wspólnego. […] Czyny podobne do kultu nie leżą w naszej sferze odpowiedzialności, lecz kościoła.”⁴¹

Hitler drwił także z astrologii i horoskopów⁴²

Wszystko to potwierdza fascynująca nowa książka Corinny Treitel, A Science for the Soul, której „podejście do historii niemieckiego okultyzmu silnie kontrastuje z powszechnym poglądem historyków” i podważa pogląd bardzo wpływowego Hugh Trevor-Ropera, The Last Days of Hitler,⁴⁴ o związku między nazizmem a okultyzmem. Pisze ona, że „jeśli uważnie analizować źródła drukowane i archiwalne, to większa część historii nazistowskiego reżimu i ruchu okultystycznego to eskalacja wrogości”, a urzędnicy państwowi „nie wahali się brutalnie uciskać ruch okultystyczny”.⁴⁵ „Oficjalny dekret z lipca 1937 r. rozwiązał loże masonerii, kręgi teozoficzne i powiązane grupy w całych Niemczech. Akcje okultystyczne stały się teraz nielegalne. Następnie w 1941 r., po odlocie Hessa do Wielkiej Brytanii, działania policyjne przeciwko okultystom gorączkowo wzrosły. ”⁴⁶

Co więcej, temat Tybetu i jego religii wydawał się Hitlerowi obcy i nieistotny. Powiedział, że w młodości bardzo interesowała go postać Svena Hedina ⁴⁷ więc musiał mieć przynajmniej jakąś znajomość Tybetu. Ale następująca uwaga dotycząca Hitlera w jego kwaterze głównej w Wolfsschanze 14 maja 1942 r. pokazuje jego późniejszy brak troski o Tybet: „Podczas lunchu szefowi [Hitlerowi] powiedziano o filmie o Tybecie nakręconym przez wyprawę Schäfera. Szef powiedział, że jeśli ktokolwiek spróbuje teraz skrytykować tybetańskiego kapłana, cały Kościół katolicki i Kościół protestancki pewnie również zaprotestują”⁴⁸ To oświadczenie wyraźnie pokazuje również, że treść filmu Geheimnis Tibet nie została przedstawiona Hitlerowi jako nazistowski film propagandowy. Warto zauważyć, że Hitler wypowiedział ten komentarz w związku z wizytą Schäfera w siedzibie Führera. Jednak Schäfer ani nie spotkał się osobiście z Hitlerem, ani rozczarowany Hitler nie był w stanie pojąć znaczenia darów od tybetańskiego regenta, które Schäfer mógł mu w końcu przedstawić za pośrednictwem przybocznych Hitlera, trzy lata po jego powrocie z Tybetu.⁴⁹

Legendy o „Vril” i Towarzystwie Thule łączącym nazizm z Tybetem
Ale w jaki sposób nazistowski okultyzm został połączony, choć fałszywie, z tajnymi centrami wiedzy w Azji Środkowej? Połączenie to przypisuje się Towarzystwu Vril i Towarzystwu Thule. Już w 1871 r. w swojej powieści Nadchodząca rasa⁵⁰, która zainspirowała Bławatską⁵¹, Edward Bulwer-Lytton opisał podziemną rasę Übermenschen, Vril-ya. Owi „superbohaterowie” wyprzedzali ludzkość pod każdym względem ze względu na ich zdolność do korzystania z tajemniczej siły lub energii, której Bulwer-Lytton nadał nazwę „Vril”. Z tych korzeni powstało Towarzystwo Vril w Niemczech. Istnienie stowarzyszenia potwierdza tylko jedna wzmianka w krótkim eseju napisanym w 1947 r. przez inżyniera rakietowego Willy'ego Leya, który wyemigrował do USA w 1935 r .: „Następna grupa powstała dosłownie na podstawie powieści”. Ta grupa berlińska nazywała się sobą Society for Truth i „poświęcało swój wolny czas na poszukiwanie Vril… Sekret Vril można znaleźć, kontemplując strukturę jabłka pokrojonego na pół”.⁵²

Ten krótka relacja został przejęta przez Pauwelsa i Bergiera w „The Morning of the Magicians”, aby sztucznie podnieść znaczenie tej nieznanej grupy i zasugerować determinację nazistowskiej elity rządzącej w nawiązaniu kontaktu z wszechmocną podziemną teokracją, umożliwiając w ten sposób Niemcom uzbrojonym w wiedzę o tej mocy, aby podbić świat. Grupa ta znana była jako "Vril Society" lub "Luminous Lodge", a geo-polityk Karl Haushofer był jej członkiem⁵³.

Wpływową rolę jako okultystyczne centrum elity narodowo-socjalistycznej przypisano także Towarzystwu Thule, założonemu w Monachium w 1918 r. według Pauwelsa i Bergiera należało ono do sieci grup okultystycznych i stowarzyszeń, z których niektóre miały pochodzić z odległych czasów i miejsc. Towarzystwo funkcjonowało nie tylko jako organizacja okultystycznych adeptów, ale przede wszystkim służyło jako bezpośredni punkt kontaktu z mocami nadprzyrodzonymi lub jako łącznik z „ukrytymi mistrzami”, głównie w Tybecie, do których tajemna wiedza, nadludzkie zdolności i moce okultystyczne były przypisane.

Ponieważ Karl Haushofer został już zidentyfikowany przez Pauwelsa i Bergiera jako okultystyczny mentor⁵⁴ Hitlera, twierdzi się, że Towarzystwo Thule odegrało kluczową rolę w rozwoju narodowego socjalizmu. Pauwels sam był uczniem holistycznego mistrza Géorge Iwanowicza Gurdżijewa, i twierdził, że Haushofer, który podróżował przez Indie, Birmę, Koreę i Chiny w latach 1908–1910, był attaché wojskowym w ambasadzie niemieckiej w Tokio i przez całe życie interesował się Dalekim Wschodem, w szczególności Japonią i w latach 1903–1908 kilkakrotnie spotkał Gurdżijewa w Tybecie⁵⁵, Pauwels pisze:

W 1923 r. Haushofer założył ezoteryczną grupę wzorowaną na podobnych grupach w Tybecie… Grupa została nazwana „Grupą Thule”, a jej filozofia została oparta na słynnej książce magii Dzyana, która należała do niektórych tybetańskich mędrców; według tej książki na świecie istniały dwa źródła mocy: źródło prawe, pochodzące z podziemnego klasztoru, fortecy medytacji, położonej w miasteczku zwanym symbolicznie Agarthi. To jest źródło mocy kontemplacyjnej. Lewe źródło jest źródłem siły fizycznej i pochodzi z miasta na powierzchni zwanego Szampullah To miasto przemocy, rządzone przez „Króla Strachu”. Ci, którym uda się zawrzeć z nim sojusz, mogą zdominować świat. Poprzez dużą kolonię tybetańską w Berlinie, która utrzymywała stały kontakt z Haushoferem, „Grupa Thule” zawarła ten „sojusz” w 1928 r. W tym czasie członkami tej grupy byli: Hitler, Himmler, Goering, Rosemberg [sic] pod kierunkiem Haushofera. Członkowie komunikowali się na dwa sposoby z Szambullah i „Królem strachu”: po pierwsze przez elektroniczne nadajniki i odbiorniki, które kontaktowały ich z tak zwanym „tybetańskim” centrum informacyjnym, za pośrednictwem którego otrzymywali cenne uwagi na temat Indii i Japonii…

Te nieprawdopodobnie insynuacje zostały dodatkowo wyolbrzymione: „Oni [moi informatorzy] również potwierdzają, że jednym z warunków paktu zawartego między„ grupą Thule ” a „władzami” Tybetu była eksterminacja Cyganów.”⁵⁶

Jednak ten sensacyjny obraz Towarzystwa Thule i jego członków jest kompletnym fałszerstwem. Jak w późniejszych pracach, Pauwels odwrócił pozytywną dla teozofów koncepcję Szambali w całkowite przeciwieństwo. Hitler nigdy nie brał udziału w żadnym spotkaniu Towarzystwa Thule, ani Göring nie był członkiem. Wśród tych nazistowskich przywódców, o których wiadomo, że mają ezoteryczne przekonania, Himmler nigdy nie był związany ze Towarzystwem Thule. Podczas gdy Alfred Rosenberg miał jedynie kontakt, to ezoterycznie inspirowany Rudolf Hess był jedynym wiodącym nazistą, który był członkiem.

Ale czym właściwie było Towarzystwo Thule? Z pewnością nie była to grupa okultystyczna. Podczas powstania narodowego socjalizmu Towarzystwo Thule nabierało pewnego znaczenia jako ruch rasistowski, antysemicki i völkisch, chociaż nie była to grupa okultystyczna, szczególnie w trakcie miażdżenia Monachijskiej Räterepublik (Republiki Rad). Po 1919 r. wpływy polityczne grupy zmniejszyły się.⁵⁷

Twierdzenia dotyczące kontaktów Haushofera i członkostwa w Thule Society i Vril Society nie mają w ogóle żadnych podstaw, a zarzuty Pauwelsa dotyczące spotkań Haushofera i Gurdżijewa w Tybecie nie wytrzymują krytycznej rewizji. Haushofer nie podróżował poza Europę przed rokiem 1908, a jego dokładnie udokumentowany harmonogram podróży przez Azję nie przewidywał czasu na wizytę w Tybecie⁵⁸  ani na spotkanie z Gurdżijewem.⁵⁹

Wyprawa Schäfera
Przejdźmy teraz do projektu, w którym opisane powyżej mity i legendy wydają się kulminować: „Żadna ekspedycja do Tybetu nie przyciągnęła tyle uwagi publicznej swoimi planami niż grupa pięciu niemieckich badaczy na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej”. Ta wyprawa stanowi główny „dowód” wykorzystany przez krypto-historyków przy konstruowaniu połączenia nazistowsko-tybetańskiego. Tutaj tylko podam główne punkty wyprawy, mające wpływ na późniejsze insynuacje, ponieważ bardziej szczegółowe sprawozdanie jest dostępne gdzie indziej.

Wyprawa do Tybetu w 1938/39, choć zaplanowana przez jej członków jako przedsięwzięcie czysto naukowe, w rzeczywistości znajdowała się od samego początku jej planowania między dwoma stronami polityki i nauki. Heinrich Himmler i „Ahnenerbe” (SS Ancestral Heritage Society) chcieli wpłynąć i określić przedsięwzięcie z politycznego, ezoterycznego i pseudonaukowego punktu widzenia. Następnie wyprawa stała się obszarem konfliktów spraw zagranicznych, gdy wymagane były oficjalne zezwolenia od Anglików. Narodowo-socjalistyczna polityka zagraniczna, przynależność polityczna i propaganda ostatecznie zaszkodziły realizacji celom wyprawy i stworzyły dla niej ogromne przeszkody.

Ernst Schäfer, urodzony w 1910 roku w Kolonii, właśnie zaczął studiować zoologię i geologię w Getyndze, kiedy Brooke Dolan, bogaty młody Amerykanin, przybył do Niemiec w 1930 roku, aby rekrutować naukowców na wyprawę zoologiczną. Schäfer, wówczas zaledwie dwudziestoletni, uczestniczył w pierwszej wyprawie Brooke-Dolan do zachodnich Chin i Tybetu. W 1932 r. wrócił do Niemiec, aby wznowić studia i dołączył do SS w 1934 r. w latach 1934–1936 Schäfer uczestniczył w kolejnej wyprawie naukowej z Dolanem, tym razem jako kierownik naukowy do wschodniego Tybetu i Chin. Po powrocie do Niemiec Schäfer kontynuował studia w Berlinie i uzyskał stopień doktora nauk zoologicznych w 1937 r.

Tymczasem sukces wypraw, w których uczestniczył Schäfer, przyciągnął uwagę Heinricha Himmlera. Pomimo swojej ambiwalencji wobec Azji jako całości, Himmler był zafascynowany ideami azjatyckiego mistycyzmu, wierzył w karmę i naprawdę interesował się Tybetem. Kiedy usłyszał o planach Schäfera, żeby poprowadzić niezależną wyprawę do Tybetu, od razu chciał żeby była pod patronatem SS „Ahnenerbe”. W memorandum z sierpnia 1937 r. ostatecznie stwierdzono, że Reichsführer życzył sobie, żeby to organizacja „Ahnenerbe” wyposażyła nową wyprawę do Tybetu. Wyprawa miała zostać oficjalnie zorganizowana przez „Ahnenerbe”. ”⁶⁵

„Ahnenerbe” ⁶⁶ organizacja założona w 1935 r. w Berlinie przez Himmlera i innych, początkowo zajmowała się wczesną historią germańską, badaniami runicznymi i pobocznymi tematami, takimi jak mit Atlantydy. Jednak coraz bardziej starano się zdobyć przyczółek w dziedzinie poważnej nauki, rozszerzyć zakres badań, aby skupić się na naukach przyrodniczych oraz przyciągnąć najlepszych naukowców.

Himmler nieustannie próbował wpływać na pracę naukowców, gdy odkrył interesujący go temat. ⁶⁷ Chciał, aby Schäfer i jego wyprawa przeprowadzili badania w oparciu o „Teorię lodową (niem. Welteislehre)” Hörbigera, która zakładała, że ​​Atlantyda została zniszczona przez wielką powódź spowodowaną zderzeniem lodowego księżyca z Ziemią. „Himmler uważał, że starożytni emigranci z Atlantydy założyli wielką cywilizację w Azji Środkowej, której stolicą było miasto o nazwie Urbe.”⁶⁸

1. [⁶⁸ - odnosi się do ostatecznego raportu wywiadu brytyjskiego - przypis mój]
Final Intelligence Report (OI-FIR/32), “The Activities of Dr. Ernst Schaefer, Tibet Explorer and Scientist with SS-Sponsored Institutes,” 12 February 1946, National Archives, Washington, RG 238, M-1270, roll 27, fol. 3-4.]
2. [Teoria lodowa (niem. Welteislehre, Glazialkosmogonie) - przypis mój]
Cyt:"Po Anschlussie w marcu 1938 r. Kosmotechnische Gesellschaft [Towarzystwo kosmotechniczne] zostało zlikwidowane przez nazistów, a jej fundusze zajęte....Naziści również chcieli zamknąć Instytut, ale syn Hörbigera, Alfred i przewodniczący uniknęli tego, mianując nazistowską komisję."
https://en.wikipedia.org/wiki/Welteislehre

Jednak jako naukowiec Schäfer miał na myśli bardziej uzasadnione cele i kilkakrotnie odmawiał - ostatecznie z sukcesem - włączenia do swojego zespołu pseudonaukowca Edmunda Kissa, którego zadaniem byłoby przedstawienie dowodu tej teorii [lodowej]. Głównym celem badań Schäfera było stworzenie pełnego naukowego zapisu Tybetu poprzez syntezę geologii, botaniki, zoologii i etnologii, określanych w ówczesnej niemieckiej nauce jako „holizm” ⁶⁹

Trudności związane z wyprawą zostały przyćmione przez problemy, które Schäfer napotkał przy organizacji i finansowaniu projektu. Chociaż udało mu się zapewnić wolność naukową w stosunku do planów Himmlera⁷⁰, jego cele oraz cele Himmlera i „Ahnenerbe” najwyraźniej rozbiegały się coraz bardziej, aż Wolfram Sievers, szef „Ahnenerbe”, ogłosił w styczniu 1938 r., że „ w międzyczasie cel wyprawy odbiegł zbyt daleko od celu Reichsführera-SS i nie służy jego ideom studiów kulturowych ”⁷¹ „ponieważ byłoby to poza zakresem jego [Schäfera] pracy.⁷² „Reichsführer uwzględnił wniosek dr Schäfera o pozwolenie na samodzielne prowadzenie negocjacji dotyczących finansowania i organizacji wyprawy. „Ahnenerbe” następnie przekazała tą decyzję doktorowi Schäferowi.”⁷³  A później:„ Na żądanie Reichsführera SS wyprawa SS Obersturmführera Schäfera nie była prowadzona przez „Ahnenerbe”⁷⁴. ”Niewątpliwie kluczową rolę w tej decyzji odegrały również czynniki finansowe .

Tak więc ostatecznie wyprawa nie była sponsorowana ani finansowana przez SS ani „Ahnenerbe”. Schäfer nadal otrzymywał pomoc polityczną od „Ahnenerbe” i Himmlera. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że był zależny od dobrej woli Himmlera i był zmuszony do kompromisu w niektórych kwestiach, aby zachować poparcie  Anglików i uzyskać paszporty. Himmler wyraził zgodę na wyprawę pod warunkiem, że wszyscy jej członkowie dołączą do SS.

Jednak wtrącanie się Himmlera nie zawsze było pomocne w kontaktach z Anglikami. W ramach przygotowań do wyprawy firma Schäfera wydrukowała papier firmowy „Schäfer Expedition 1938/39” i złożyła wniosek o sponsoring od przedsiębiorców. Schäfer był zmuszony ustąpić w kwestii oficjalnego tytułu wyprawy. W lutym 1938 r. Himmler postanowił, że na rozkaz „Ahnenerbe” nazwa wyprawy będzie musiała zostać zmieniona, a nagłówki zamówiono z nowym tekstem „Niemiecka Ekspedycja Tybetańska Ernst Schäfer [dużymi literami], pod patronatem Reichsfuehrera - SS Himmlera i „Ahnenerbe” ”[małymi literami].⁷⁵ Ten druk firmowy, w dużym gotyckim formacie, spowodował znaczne trudności Schäfera wobec władz brytyjskich po jego przybyciu do Indii. W konsekwencji Schäfer najwyraźniej będąc jeszcze w Kalkucie, zamówił nowe, bardziej "dyskretne" papiery firmowe w kroju pisma Antiqua, które zawierały po prostu „Deutsche Tibet Expedition Ernst Schäfer”. Podczas wyprawy używał tylko takiego i swojego oryginalnego druku firmowego „Schäfer Expedition”.

Schäfer kontynuował starania o sfinansowanie wyprawy i realizację celów badawczych. W rzeczywistości zebrał fundusze na swoją wyprawę, choć także przy wsparciu „Ahnenerbe”. Otrzymał od DFG⁷⁶ sumę 30 000 Reichsmark (RM). Ostatnie oświadczenie z 15 listopada 1940 r. pokazuje, że największy wkład, w wysokości 46 000 RM, włożyła Rada Public Relations i Reklamy Niemieckiego Biznesu (Werberat der deutschen Wirtschaft) W zamian za dostarczenie raportów dla gazet Völkischer Beobachter i Illustrierter Beobachter ich wydawca Eher Verlag wpłacił kwotę 20 000 RM; 7 000 RM pochodziło z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a kolejne 6500 RM od prywatnych darczyńców, w tym od Brooke Dolana. Koszty wyniosły ogółem 112 111 RM, z czego największe wydatki, 12 119 RM, miały zostać przeznaczone na zbiór etnograficzny.⁷⁷ Wkład „kręgu przyjaciół” Himmlera polegał na sfinansowaniu części pośpiesznego lotu powrotnego z Indii - odcinka z Bagdadu do Berlina - gdy zbliżała się wojna.”⁷⁸

Jednym z największych problemów w tamtych latach było pozyskanie walut obcych, co było możliwe tylko dzięki Hermannowi Göringowi. Göring był wielkim entuzjastą łowiectwa⁷⁹, a Schäfer, również myśliwy, został mu przedstawiony za pośrednictwem Himmlera na Międzynarodowej Wystawie Myśliwskiej w Monachium na początku listopada 1937 r.⁸⁰ Spotkanie dwóch myśliwych zakończyło się sukcesem i problem waluty obcej został rozwiązany.
Wyprawa była wreszcie gotowa. W jej skład wchodziło pięciu członków: Schäfer jako mammolog i ornitolog; Ernst Krause jako entomolog, fotograf i operator kamery; Bruno Beger jako etnolog; Karl Wienert jako geofizyk; oraz Edmund Geer jako kierownik techniczny karawany.

Wyruszyli wiosną 1938 r., kierując się najpierw do Kalkuty. Jednak rzeczywistość polityczna dogoniła ich po ich przybyciu. Kiedy wyruszyli, narodowa socjalistyczna gazeta propagandowa Völkischer Beobachter wydrukowała artykuł zatytułowany „Ekspedycja SS wyruszyła do niezbadanych regionów Tybetu”. ⁸¹

Indyjska gazeta "Indian Statesman" natychmiast przedrukowała artykuł, ale z nagłówkiem „Inwazja nazistów - czarni strażnicy w Indiach”. Spowodowałoby to ogromne problemy Schäfera podczas negocjacji z Anglikami w sprawie pozwoleń na wjazd do Sikkim i Tybetu. Niemiecki konsul generalny w Kalkucie hrabia Podewils wyraził wobec indyjskiego MSZ niezwykle otwartą i bezpośrednią krytykę:
Odmowę [zezwolenia na wjazd] przypisuję przede wszystkim temu, że wyprawa była zbytnio prezentowana jako przedsięwzięcie SS. Fakt, że Anglicy uważają SS za organizację policyjną i szpiegowską mógł spowodować, że naukowe cele wyprawy byłyby traktowane jedynie jako pretekst z wyczuwalnymi celami politycznymi w tle. Artykuł w Völkischer Beobachter z 20 kwietnia, „Ekspedycja w niezbadane rejony Tybetu, Ekspedycja badawcza ze wsparciem SS Reichsführera i Völkischer Beobachter” był w tym kontekście równie niepomocny, jak i napis „Deutsche Expedition Ernst Schäfer, Unter der Schirmherrschaft des Reichsführers der SS Himmler und in Verbindung mit dem Ahnenerbe eV Berlin ”, który był używany przed wyjazdem wyprawy. Oczywiście Anglicy dowiedzieli się o tym od razu i stali się podejrzliwi, dlatego nie tylko London Times, ale także lokalna prasa opublikowały notatki wskazujące na związek wyprawy z SS.⁸²

Na poparcie Schäfera i jego ekspedycji sam Himmler napisał list do swojego przyjaciela admirała Sir Barry'ego Domvile, na co również zwrócił uwagę urząd w Indiach⁸³. Chociaż interwencja Himmlera pomogła uzyskać wymagane pozwolenia, podejrzenia Anglików zostały teraz poważnie rozbudzone. Chociaż Schäfer wydawał się skutecznie przekonywać Brytyjczyków o wyłącznie naukowym celu jego misji, brytyjskie podejrzenia szpiegostwa trzymały się wyprawy przez cały czas jej trwania i przypisywały jej znacznie większe znaczenie, niż było to uzasadnione.

Chociaż rząd tybetański kilkakrotnie odmówił wejścia wyprawie, kilka miesięcy później Schäfer i jego załoga zostali przyjęci do Lhasy, gdzie spędzili pełne dwa miesiące. Członkowie wyprawy nawiązali oficjalny kontakt z ministrami Kaszagu i Regentem Tybetu Reting Rinpoche oraz przyjazny kontakt z wieloma rodzinami arystokratycznymi.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale