14 obserwujących
157 notek
65k odsłon
84 odsłony

1936: Hitleryzm w oczach brytyjskiego filozofa.

Wykop Skomentuj2

Anthony Mario Ludovici, brytyjski filozof, tak pisał o narodzie niemieckim w roku 1936:

Obecny temperament narodu niemieckiego, w przeciwieństwie do jego krewnych przed  Wielką Wojną (1914-1918) czy za czasów republiki, nie przypomina niczego, czego Europa prawdopodobnie doświadczyła od średniowiecza.
        Odwiedzający ich kraj, który nie rozumie tego faktu, jak mieszkający w swoim domu Anglik, którego prasa nie pozwala mu tego docenić, tęskni za najbardziej fundamentalną cechą tych nazistowskich Niemiec.
        Coś podobnego do nowej religijnej gorliwości rozprzestrzeniło się po całym tym kraju, czyniąc ludzi tęsknymi, ale dziwnie lekkimi i pewnymi siebie. To tak, jakby nie tylko zostali podniesieni z pyłu, ale także jakby pokazano im gwiazdę lub kulę ognia, która doprowadzi ich do spełnienia swego przeznaczenia.
        Można się było spodziewać, że wielki, dumny naród, złamany i upokorzony, odpowie burzliwą wdzięcznością każdemu, kto mu pomógł odzyskać poczucie własnej wartości i raz jeszcze zmierzyć się ze światem bez wstydu. Ale ci, którzy w obecnym nastroju narodu niemieckiego są skłonni widzieć tylko wdzięczną radość z ocalonej próżności, niestety nie zrozumieją, a zatem nie docenią tego, co się wydarzyło. W dzisiejszych Niemczech bowiem nie ma agresywności z chciwie odzyskanej pewności siebie ani samozadowolenia narodu pławiącego się w świetle poczucia wyższości. Wręcz przeciwnie, wszystko jest powściągliwe, pogodne, prawie ciche, jakby pod niewypowiedzianą radością, którą wszyscy tam odczuwają, wzbudzano nieustannie otrzeźwiające refleksje, że porażka, upokorzenie i wstyd wczoraj były osądem, pokutą za błędy starszego pokolenia.
         Führer nigdy nie traci okazji, aby im o tym przypomnieć. Ale jest to myśl, która musi spontanicznie formować się w większości umysłów, ponieważ ich zachowanie, nawet wobec obcych i cudzoziemców, nosi tego piętno.
Wydaje się, że Niemcy osiągnęły poziom szacunku do samego siebie, z którego spoglądają z niepokojem na wszelkie impulsy, słowa lub działania, które mogłyby zawierać aspołeczną lub negatywną interpretację. Drobne wzajemne niesnaski, oznaki wrogości lub wyzysku są z natury pogardzane jako infra-dignitatem (poniżej godności). Odwiedzający, raz po raz,  jest pod wrażeniem skrupulatnej uczciwości, szacunku, cierpliwości i gotowości ze strony prostej służby, urzędników administracji oraz wszelkiej rangi pracowników rządowych. Mógłbym wspomnieć o kilku tego przypadkach. Ton kraju wydaje się być ustalany przez ogólną świadomość, że służy się wielkiemu wspólnemu dobru, a ci, którzy zbyt wyraźnie odchodzą od tego bezosobowego przykładu wysiłku ustanowionego przez Führera, mogą zniszczyć jego cudowny plan. W ten sposób panuje nastrój, który sprawia, że ​​pewne rzeczy - złośliwe myśli i czyny - wydają się niegodne wielkiego narodu wzbudzonego i zjednoczonego przez wzniosły cel.
        „Nie indywidualny zysk, ale wspólne dobro!”
Można to hasło zobaczyć na prawie każdej dużej powierzchni reklamowej. I to nie jest pusta fraza. To naprawdę inspiruje masę ludzi i sprawia, że istnieje ​​zdrowa niechęć do pławienia się w bezużytecznej krytyce i ciągłym poszukiwaniu błędów, podczas gdy gigantyczne dzieło odbudowy trwa.
        Ostatnim wielkim ruchem o takim samym znaczeniu jak narodowy socjalizm była reformacja. Luther ogarnął kraj swoim nauczaniem, energią, którą do tego ruchu wprowadził, muzyką i pieśnią, którą tak umiejętnie kierował w serca ludu, ale podzielił Niemcy i zostawił je podzielone. Nawet zjednoczone imperium stworzone przez Bismarcka, choć zintegrowało zbiór drobnych państw, których władcy często byli zdominowani przez wzajemną zazdrość, pozostawił Niemcy w uścisku partii, których rywalizacja okazała się jeszcze bardziej niebezpieczna i niszcząca.
        Ruch nazistowski natomiast zjednoczył kraj w sposób, w jaki żaden kraj nie był zjednoczony od czasów renesansu. Nie tylko skruszył bariery między klasami, ale zatarł też  granice między frakcjami. W Niemczech nie ma dziś partii. Nie ma też tak zwanego „narodu”.
        Jeśli ludzie naturalnie bardziej podchodzą do swojego przywódcy jak do wybawcy niż do męża stanu, bardziej jak do posłańca z Nieba niż do polityka, jeśli trzymają się jego słów i są gotowi zaakceptować i wykonać jego dekrety, i jeśli dla nas w ogarniętej partyjną walką Anglii wydaje się, że tu ludzie są znormalizowani, „uwarunkowani” na skalę, jaką żaden wolny Brytyjczyk nie tolerowałby, to należy pamiętać dwa ważne aspekty tego stanu rzeczy:
        Po pierwsze, nie możemy udawać, że jesteśmy w stanie pojąć głębię upokorzenia, jaką Niemcy doznali po Wielkiej Wojnie, i dlatego nie możemy docenić stopnia ich oddania dla wybawcy.
        Po drugie, my również w naszym kraju jesteśmy znormalizowani i „uwarunkowani” na ogromną skalę. Ale podczas gdy w Niemczech władze normalizacyjne i warunkujące są odpowiedzialne i gotowe odpowiedzieć za wywoływane przez siebie skutki, tutaj siły te są całkowicie bezkarne i w rzeczywistości, nie można w żaden możliwy sposób sprawić, aby odpowiadali za to, w jaki sposób kształtują tak zwaną „opinię publiczną”.
Kiedy zostałem zapytany przez wybitnego członka rządu, człowieka, który w swoim czasie rządził jednym z mniejszych nominalnie autonomicznych krajów starego Imperium, abym podsumował,  jakie  Niemcy zrobiły na mnie wrażenie.  Odpowiedziałem, że nie mogę myśleć o niczym podobnym w najnowszej historii i mogę to porównać tylko z tym, jak wyobrażałem sobie, jaka musiała być Europa Zachodnia, kiedy budowane były nasze wielkie gotyckie katedry.
        W entuzjazmie,  z jakim ludzie wychwalają i witają tę zagadkową postać, która uderzyła w tę głęboką religijną nutę w ich sercach, nie ma też nic fikcyjnego ani fałszywego. Byłem świadkiem dwóch publicznych wystąpień Führera. Widziałem, jak wjechał na rozległy stadion o wpół do ósmej rano, by przemówić do 80 000 dzieci Hitlerowskiego Ruchu Młodzieży i kilku tysięcy dorosłych; godzinę lub dwie później widziałem, jak przybył do Lustgarten w centrum Berlina, aby przemówić do ogromnego zgromadzenia pracujących mężczyzn i specjalnie zaproszonych gości obu płci.
        W obu przypadkach manifestowano coś więcej niż zwykły entuzjazm i żaden gość nie musiał rozumieć języka, aby poczuć magię chwili.
        Na długo przed faktycznym pojawieniem się eleganckiego czarnego samochodu turystycznego z Liderem słychać było donośne wiwaty mieszkańców, nasilające się coraz bardziej, aż kiedy samochód wjechał na arenę, całe zgromadzenie tysięcy ludzi krzyknęło i stojąc z podniesionymi prawymi rękami, powitali go w majowy poranek.
        „Sieg!” (Zwycięstwo) krzyknął .
        „Heil Hitler!” tłum huknął w zamian.
        „Sieg!” krzyknął ponownie.
        „Heil Hitler!” nadeszła odpowiedź jeszcze raz.
        „Sieg!” krzyknął po raz trzeci i ostatni.
        „Heil Hitler!” zagrzmiało 100 000 głosów.
        Bez poczucia humoru! -  Absolutnie! Ale powinniśmy być wdzięczni, że nawet we współczesnej Anglii wciąż zdarzają się sytuacje, w których poczucie humoru byłoby nie na miejscu. Nadal nie widzimy humoru w śmierci ukochanego krewnego, w złamanym sercu lub utraconej miłości. I czyż nie jest możliwe, aby stopień pasji związanej z miłością do krewnego lub narzeczonego zrównał się z miłością do postaci, która oznacza ratunek dla ojczystej ziemi, narodu, ich dumy i spełnienia ich nadziei?
        Z pewnością, przy tych dwóch okazjach, nie spotkałem się z żadnym poczuciem humoru podczas odbioru przekazu Führera . Zamiast tego byłem świadkiem czegoś graniczącego z magią, czegoś, co - chociaż poza sferą rozumu - absolutnie nie było szaleństwem.
        Widziałem zgiętych starszych mężczyzn i kobiety, którzy musieli znać Bismarcka,   Wilhelma I i wspaniałe wczesne lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, i widziałem tłumy wykształconych i niewykształconych ludzi w średnim wieku, młodych mężczyzn i kobiety i nastolatków, z których tysiące nigdy nie widziały dni Imperium. Wszyscy okazywali te same żarliwe dziecięce uczucia w obecności Führera, a obserwując ich można było się    dowiedzieć, jakie cuda można jeszcze uczynić z ultra-cywilizowanych i często już bez sił witalnych populacji współczesnej Europy, gdyby tylko dano im wzniosły cel, i powód.
        Jest to z pewnością tajemnica wiecznych religii, jakie wywierają na ludzi, i wyjaśnia to "magiczny" wpływ Adolfa Hitlera. Nawoływanie ludzi do komercyjnego i przemysłowego dobrobytu nie wystarczy. Pobudzanie ich do czynienia dobra tylko w indywidualnej przedsiębiorczości, w osiąganiu zysku, w pomocy tylko sobie, ostatecznie pozostawia najlepsze elementy narodu zimne - nie tylko zimne, ale rozdrażnione, niespokojne, wzajemnie negatywne i podatne na małostkowy krytycyzm i poszukiwanie wzajemnych błędów. W rzeczywistości tworzy populację typową dla współczesnej polityki demokratycznej i umożliwia wszelkiego rodzaju oszustwa na dużą skalę, od wyborów powszechnych po rozległe tablice reklamowe takiego miasta jak Londyn.
        Jednak religijny urok, nadając ludziom wyższy, nieosobisty cel, stawia ludzkość jednym uderzeniem ponad market, ponad względy jedynie indywidualnego zysku, ponad tym wszystkim,  co oznacza wzajemną  wewnętrzną i samobójczą walkę. Nadanie narodowi takiego celu, przekonanie go, że taki cel może być wartością, jest tajemnicą magii Führera. Moim zdaniem stanowi to jego główne przesłanie dla narodu niemieckiego.
        Być może jest to czysty przypadek, że człowiek ten, który, jak sam przyznaje, porusza się i działa w sprawach państwowych z somnambulistyczną pewnością (nachtwandlerische Sicherheit) lunatyka - to znaczy, którego najważniejsze decyzje wynikają z tajemniczej warstwy Nieświadomości - wybrał starożytny i mistyczny symbol dla swojego ruchu zwany Gammadion, Fylfot lub Swastyka i kiedy przypomnimy sobie, że ten sam znak był kiedyś symbolem tajemniczego kultu i przez niezliczone wieki stał się znakiem szczególnie instynktownej i głęboko zakorzenionej formy kultu, to wybór tego symbolu wydaje się szczególnie trafny. Nie można kwestionować faktu, że Niemcy są dziś poruszane celem ponad osobowym, a zatem w pewnym sensie religijnym.
        Czy wyraźny spadek przestępczości w całym kraju należy przypisać temu religijnemu nastrojowi, nie mogę udawać, że tak oceniam. Jeśli  cofnę się myślą, tak jak lubię, do czasów w zachodniej Europie, kiedy nasze wielkie katedry powstawały w prawie każdym dużym mieście, wyobrażam sobie, że one także musiały być okresami niskiej częstotliwości przestępstw. Nie można bowiem uwierzyć, że cała ta anonimowa, bezosobowa praca, która liczona w milionach przypadków nie dawała żadnej nadziei na jej ukończenie przed śmiercią zaangażowanych w nią osób, mogła zostać wykonana w nastroju sprzyjającym negatywizmowi zbrodni.
        Kiedy zatem dowiadujemy się od Liebermanna von Sonnenberga, szefa Departamentu Dochodzeń Kryminalnych niemieckiego rządu, że od 1932 r. przestępczość w Niemczech spadła o 50 procent, a w niektórych dzielnicach nawet o 60 procent i, że we wszystkich pruskich miastach liczących ponad 50 000 mieszkańców liczba zabójstw spadła o 32%, rabunków z przemocą o 63% i włamań o 52 procent. Nie powinno nas to dziwić.
        Aby przypuszczać, że w takim nastroju i przy tak bezosobowych staraniach naród niemiecki może teraz realizować czysto drapieżne i wrogie cele, to byłoby całkowicie niezrozumienie dokonań Adolfa Hitlera i metamorfozy dokonanej przez jego "magię".
        Dokonał tej transformacji w oparciu o skruchę, nieustanne przypominanie, że porażka i upokorzenie Niemiec były wyrokiem i karą. Ci, którzy zostali ukarani jego apelem,  stanowią ponad 90 procent  narodu niemieckiego, dlatego nie mogą być nieszczerzy w dążeniu do pokoju i przyjaźni z sąsiadami, a zwłaszcza z Anglią.
        Nie oznacza to jednak, że pokój i przyjaźń nie nakładają na zainteresowane strony pewnych wzajemnych obowiązków . Uderzyło mnie jednak, że jest to tylko poczucie obowiązku, na które współcześni Niemcy spoglądają z nadzieją jako zadośćuczynienie za swoje doznane krzywdy, a nie ideały siły i przemocy.
        Tak więc, jak mam nadzieję wykazać, największa z reform Führera  i najbardziej kreatywne z jego innowacji miały na celu budowę i rozwój kraju. A jeśli w tej pracy Hitler i jego doradcy dokonali w ciągu ostatnich trzech lat cudów, o których my w naszym kraju niewiele słyszymy i wydaje się, że mniej nas to obchodzi, to musimy wziąć pod uwagę rygorystyczną cenzurę prasową panującą obecnie tutaj w Anglii, i temu musimy przypisać  zarówno naszą ignorancję, jak i obojętność.
Trudno oddać w słowach, jak wielką siłę miał wpływ Führera na różne dziedziny życia Niemców. W kraju niezainspirowanym jego osobistym przywództwem wiele jego reform, szczególnie tych wynikających z jego ponownej oceny biologicznej narodu i jego mądrego stosunku do kobiet, pracy fizycznej i rolnictwa, niewątpliwie sprowokowałoby najbardziej prawdopodobny sprzeciw. 
        Nigdzie jednak zmiana punktu widzenia i nawyki życiowe nie były bardziej widoczne niż w ruchu, który doprowadził do tak zwanych obozów „pracy”, których obecnie w całych Niemczech jest 1300 dla samych mężczyzn.
        Te obozy, zostały zaprojektowane z kulturowego punktu widzenia, aby zmniejszyć podział klas, zmniejszyć znaczącą różnicę we wzajemnym szacunku, w jakiej praca fizyczna i umysłowa odbywa się w całej cywilizacji zachodniej, oraz aby promować zdrowie i męskość we wszystkich klasach społecznych. Z ekonomicznego punktu widzenia to jedno z największych aktywów nowego reżimu. Zapewniając środki dla nieopłacanej siły roboczej i koncentrując je we wszystkich tych miejscach w kraju, gdzie jest ona najbardziej potrzebna, albo to w celu zagospodarowania lub odzyskania nieużytków, albo w celu pomocy nowo osiedlonym mieszkańcom miast na obszarach rolniczych, a także przyszłym ogrodnikom, czy plantatorom owoców itp., nadali impet rozwojowi rolnictwa, który bez tego byłby nie do zrealizowania.
        W Anglii ogólnie nie docenia się tego, że problemy w samym rolnictwie, z którymi musiał zmierzyć się Führer, i które były właściwie badane przez niego i jego doradców przed dojściem do władzy jego partii, były różnorodne i skomplikowane.
        Traktat Wersalski pozbawił Niemcy 9,5% jej ludności i ponad 13% jej powierzchni. Tak więc stosunek ludności do terytorium był w każdym razie mniej korzystny niż przed wojną. Poza tym jednak ziemia utracona na jej wschodnich i zachodnich granicach była bardzo wysokiej jakości, w związku z czym całkowity spadek jej powierzchni uprawnej był większy niż się wydawało - tj. bliżej 30 procent niż o 13 procent w rzeczywistej wartości.
        Ponadto około miliona jej obywateli powróciło do Rzeszy ze scedowanych terytoriów, a ze względu na rosnące wykorzystanie i doskonałość maszyn oszczędzających pracę coraz większa liczba robotników przemysłowych była co roku usuwana z pracy. Wobec braku mądrej i twardej polityki obliczonej na poprawę stanu rolnictwa i zapewnienia nowego zatrudnienia osobom bezrobotnym (liczącym 6 000 000 przed 1933 r.), wydawało się, że katastrofa musi wkrótce ogarnąć kraj.
        Dwie rzeczy były jasne - tysiące niedawno zurbanizowanych rodzin należy za wszelką cenę przywrócić do ziemi, a obszary uprawne Rzeszy należy zwiększyć.
        Dlatego ruch „powrotu do ziemi” został natychmiast zainaugurowany na wielką skalę,  pod hasłem, że Niemcy, jeśli tak wybiorą, mogą podbić dla siebie zupełnie nowe terytorium we własnych granicach. Inny ruch zaczął  poprawiać jakość i wydajność istniejących obszarów nadających się pod rolnictwo w celu odzyskania milionów akrów istniejących bagien, mokradeł i wrzosowisk w różnych częściach kraju oraz mielizn i płycizn wzdłuż wybrzeża Morza Północnego, w celu uregulowania biegu małych rzek, w celu sadzenia i karczowania oraz przekształcania nieużytków leśnych w zyskowne lasy.
        W związku z pierwszym ruchem administracja znana jako Reichstelle für die Auswahl deutscher Bauernsiedler wkrótce została powołana do wybrania pożądanych osób do osiedlenia się w okręgach wiejskich jako rolnicy, robotnicy rolni i chłopi, którzy, działając zgodnie ze wzorem nowej rewaluacji biologicznej, otrzymali zezwolenia i grunty rolne.
        W ten sposób, że:
        (a) Mężczyźni, którzy w swojej rodzinie, krewnych od dawna mają jakiś bliski związek z ziemią i zostali niedawno od niej oddzieleni - na przykład rolnicy, którzy zostali niedawno wykorzenieni lub stracili swoje gospodarstwa bez własnej winy.
        (b) Mężczyźni, którzy mają duże rodziny. (Uwzględnia się tylko mężczyzn w wieku powyżej 25 lat i żonatych.)
        (c) Mężczyźni, którzy służyli w ostatniej wojnie lub którzy służyli w S.A. lub S.S.
        (d) Mężczyźni, którzy służyli w Reichswehrze (powojenna armia niemiecka).
        (e) Wreszcie robotnicy wiejscy, których niesprzyjające warunki wypędziły z ziemi.
        Nie mam pod ręką statystyk z 1935 r ., ale w 1934 r. do biura wyboru niemieckich osadników wpłynęło 15 948 wniosków, z których 11 094 przyjęto i uwzględniono; i od inauguracji ruchu (nie licząc 1935 r.) utworzono 67 000 nowych gospodarstw, obejmujących około 1 827 800 akrów. W sumie do końca 1934 r. na cele osadnicze zabezpieczono około 2 964 000 akrów.
        Rząd uważa, że ​​tym nowo osiedlonym rolnikom i chłopom potrzeba około pięciu lat, aby osiągnąć sukces, a podczas pierwszych lat starań zapewnia się im wszelką pomoc, pod warunkiem, że wykażą się odpowiednim duchem i energią.
        Teraz, w ramach prac związanych z rekultywacją ziemi potrzebnej na przyjęcie tych nowych robotników rolnych i pomagając im w osiągnięciu sukcesu, Służba Pracy Rzeszy znajduje swoje główne powołanie; i oprócz korzyści kulturowych, jakie obozy zapewniają dla całej populacji mężczyzn, jak opisano powyżej, w tych głównych funkcjach stanowią one jeden z największych atutów nowego rządu.
        Krótko mówiąc, warunki służby są następujące:
        Każdy młody Niemiec musi wstąpić do Służby Pracy między końcem siedemnastego roku życia a końcem dwudziestego piątego roku życia; zostaje przyjęty dopiero po dokładnym badaniu zdrowia  i musi służyć przez sześć miesięcy, po których rozpoczyna się roczna służba wojskowa.
        Życie w obozach dzieli się na pracę fizyczną z łopatą i motyką, w której wszyscy muszą brać udział, ćwiczenia musztry oraz okresy wypoczynku poświęcone na czytanie, oraz studiowanie współczesnych wydarzeń i problemów. Dzień zaczyna się o 5 rano w lecie i 6 rano w zimie, a kończy o 22:00. - czas po kolacji (19:00) i krótkie przerwy w ciągu dnia poświęcone na odpoczynek i spokojne zajęcia.
        Każdy obóz składa się z 152 mężczyzn, a obecnie w Niemczech jest około 1300 obozów dla mężczyzn. W ten sposób z roku na rok kraj może kierować do pracy 200 000 młodych mężczyzn, których praca jest prawie całkowicie nieopłacana. W rzeczywistości otrzymują  kieszonkowe.
        Podobna organizacja istnieje dla niemieckich dziewcząt. Ale do tej pory służba nie została obowiązkowa. Niemniej jednak taki  duch panuje dziś w Niemczech, że przy obecnej dobrowolności dziewczęta z Służby Pracy pojawiły się w wystarczającej liczbie ze wszystkich klas społecznych, aby utworzyć 500 obozów, które, podobnie jak mężczyźni, zapewniają nieodpłatną pracę poświęconą pomocy nowo osiedlonym chłopom i rolnikom na całym terenie.
        Jeśli chodzi o to, co obozy pracy dały  ludziom, wystarczy powiedzieć, że z obszaru 15 437 mil kwadratowych (około połowy Portugalii) terenów podmokłych połowa została już odzyskana na cele rolnicze; setki tysięcy akrów nieużytków i nieużytków leśnych zostały już przekształcone w zyskowne lasy; Oczekuje się, że obecnie prowadzone osuszanie i nawadnianie podwoi wartość ponad 46 314 mil kwadratowych istniejących gruntów rolnych niskiej jakości.
        W rzeczywistości szacuje się, że roczne przychody netto z prac wykonanych przez organizację Służby Pracy przekroczyły już 10 procent kosztów organizacji. Ale pełna wartość tego, co teraz tworzą, w postaci nowych obszarów rolniczych, nowych gospodarstw i nowej populacji chłopskiej, oczywiście nie będzie realizowana tylko przez pokolenie lub dwa.
        Odwiedziłem kilka obozów dla mężczyzn w Havelländische Luch i posłuchałem mężczyzn, których widziałem w pracy. Zgodnie z moimi oczekiwaniami byli wśród nich przedstawiciele każdej klasy społeczności i wszyscy wydawali się cieszyć pracą i kwitnąć pod dyscypliną obozów. Byli wystarczająco młodzi, by rozkoszować się ciężką pracą i ciężkim życiem jako przygodą i wszyscy wyglądali na wystarczająco zdrowych, aby prosperować w spartańskich warunkach.
        Ich przełożeni obozowi, którzy bez wyjątku przyciągali uwagę niezwykle wysportowaną sylwetką i męskim charakterem, są ludźmi specjalnie dobranymi z punktu widzenia standardów psychofizycznych. Nie oddzielają się od swoich ludzi podczas posiłków lub w czasie wolnym, ale muszą przeżywać z nimi każdą chwilę , dając im przykład dobrych manier, poprawnej mowy i kultury.
        W obozach dla kobiet dziewczęta podlegają podobnej dyscyplinie obozowej, ale ich praca jest oczywiście inna. Mogą, jeśli zostaną wezwane, pomóc nowo osiedlonym rolnikom i chłopom w lekkiej pracy na polach, ale ich podstawową funkcją jest udzielanie pomocy rodzinom wiejskim  jako nieopłacana pomoc w domu. W ten sposób nowo osiedleni rolnicy otrzymują znaczną pomoc bez ponoszenia kosztów i często są w stanie wykonywać bardziej wykwalifikowaną pracę z udziałem swoich żon na polach, podczas gdy wolontariusze z Rzeszy opiekują się domem, dziećmi, gotując, cerując, piorąc itp.
Cenne efekty uboczne zarówno dla dziewcząt, jak i chłopców.
Obozy pracy to oczywiście doskonała dyscyplina, którą wszyscy ci młodzi ludzie muszą się poddać w pewnym okresie swojego życia, kiedy dyscyplina jest najbardziej zbawienna, przełamywanie barier klasowych przez mieszanie różnych warstw społecznych w obozach oraz korzyści dla wszystkich zainteresowanych wynikające z bliższej znajomości dzieci rodzin z klasy średniej i wyższej z pracą fizyczną, trudnościami, jest ogromnym znaczeniem w gospodarce narodu.
        „Praca nobilituje!” (Arbeit adelt!) - to dewiza Służby Narodowej. A dzięki właściwemu duchowi i właściwym wartościom i pomimo świata, który zbyt długo czcił tylko pieniądze oraz odnoszącego sukcesy maklera i finansistę, to w jakiś sposób się spełnia. Widać to już na twarzach i manierach ludu, o czym świadczy każdy związek tych na górze drabiny społecznej i tych pokornych w życiu współczesnych Niemiec.

Więcej o reformach https://archive.org/details/LudoviciHitlerAndTheThirdReich

https://en.wikipedia.org/wiki/Anthony_Ludovici

http://www.revilo-oliver.com/Writers/Ludovici/The_Jews_in_England_introduction.html

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale