399 obserwujących
2903 notki
12303k odsłony
  4233   0

Siekiereczka dla Jureczka

 Byłem wczoraj na dworcu zachodnim w Warszawie, albowiem odprowadzałem na pociąg teściową i powiem Wam, że z niczego się tak nie cieszę, jak z faktu, że nie muszę dojeżdżać do pracy, ani w ogóle nigdzie. To jest walor, bez którego nic tutaj by nie powstało, trzeba sobie tę prawdę zakarbować w pamięci. To co dzieje się na dworcu jest straszne, a najgorszy jest głos pani, która zapowiada pociągi. Ktoś wymyślił, że ten głos musi wymawiać głoskę „Ł” tak, jak to brzmiało dawno temu na wschodzie. Głos więc zapowiadający pociągi podkreśla swoje arystokratyczne pochodzenie przy każdym kolejnym komunikacie, a człowiek stoi i czeka na spóźniający się skład. Najgorszej jest jednak kiedy przychodzi do zapowiedzi kolejki WKD. Pani rozciąga wówczas głoski w niemożliwy sposób i wybrzmiewa jak jakaś nauczycielka od zajęć wczesnoszkolnych, która tłumaczy dzieciom jak należy kolorować szlaczki. Nasz pociąg oczywiście się spóźnił, więc dręczono mnie tą dziwaczną konwencją jakże podobną do odginania małego palca w czasie picia kawy z porcelanowej filiżanki przez całe pół godziny. Jak wracałem z powrotem zadumałem się nad innymi towarzyskimi normami obowiązującymi w naszych okolicach oraz nad tym, jak zmienia się postawa wielkich wobec małych i w jaki sposób realizuje się ona formalnie.

Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę, oto Lech Wałęsa kiedy był jeszcze prezydentem miał zwyczaj rozdawać ludziom kultury osobliwe pamiątki. Były to zdjęcia przedstawiające zmarłego Jerzego Popiełuszkę, jak leży w trumnie z poczerniałą twarzą, otoczony kwiatami. Na drugiej zaś stronie był napis wykonany długopisem – Wałęsa. Widziałem taką kartkę i nie przekonujcie mnie, że to nieprawda. Miałem rzecz w ręku, a było to na tyle dawno, że mowy nie ma o jakimś zafałszowaniu. To jest ten specyficzny nowomodny sznyt, który nakazuje by żywi podnosili swoje znaczenie za pomocą cierpienia zmarłych. Dziś mamy to samo, choćby w filmie Smoleńsk, ale nie tylko. Oto rozpoczęły się licytacje przedmiotów z przeznaczeniem na orkiestrę pana Jerzego O. Swoje fanty wystawił tam również pan reżyser Smarzowski. I wiecie co, mam wrażenie, że on przebił samego Wałęsę i to zdjęcie z błogosławionym Jerzym Popiełuszką w trumnie. Oto pan Wojtek postanowił wystawić na aukcji jakiś album ze zdjęciami oraz małą poczerniałą siekierkę. Czy jest na niej zaschnięta krew – zapytacie. Nie zauważyłem, prawdopodobnie obmyto ją dokładnie, by nie wywoływać ambarasu u kupującego. Oto link http://aukcje.wosp.org.pl/wolyn-zestaw-od-wojciecha-smarzowskiego-i4030437 > Na trzonku, jak widzimy, podpisał się sam mistrz Wojtek Smarzowski. Ktoś powie, że przesadzam, bo to jest atrapa siekiery, a nie siekiera. Jasne, Wałęsa też rozdawał zdjęcia Jerzego Popiełuszki, a nie kawałki jego okrwawionej sutanny. Moim zdaniem różnicy żadnej nie ma. Mamy tu do czynienia z pewną towarzyską konwencją, którą lansują od dłuższego już czasu tak zwani „wielcy” i – podkreślmy – żywi ludzie, którzy chcą wylansować swoje nazwisko na osobach zmarłych, a do tego jeszcze zmarłych w okolicznościach więcej niż tragicznych. Nie wiem skąd się wzięła ta maniera, ale mniemam, że to jakiś przeżytek z czasów wielkiej rewolucji październikowej, kiedy to trupy sławnych komendantów i kawałki po nich były powodem do chwały i dumy dla tych co przeżyli. Mogę się mylić, ale z całą pewnością nie będę tego akceptował. Oczywiście rozumiem, że znajdzie się spora grupa osób, która uzna siekierę z napisem „Wojtek Smarzowski” za znakomity pomysł, dzięki któremu nikt już w Polsce nie zapomni o ofiarach Wołynia.

Pewnie myślicie, że to koniec. A gdzie tam...ta siekierka to jest pół biedy. Oto Instytut Sztuki Filmowej wystawia na aukcji Pana Jerzego kopię głowy Arkadiusza Jakubika z filmu „Jestem mordercą”. Patrzę na to, z trudem udaje mi się uwierzyć w to co widzę i myślę sobie jak to dobrze, że branża filmów porno ledwie u nas raczkuje. Oni dopiero by pokazali co można wystawić na aukcjach dla biednych dzieciaków. To dopiero byłby szał. No, ale nie ma, zamiast tego mamy ten pusty łeb pomalowany na jasny ugier. Proszę uprzejmie http://aukcje.wosp.org.pl/kopia-glowy-a-jakubika-z-filmu-jestem-morderca-i4066619 . I piszą jeszcze, że na życzenie Jakubik może podpisać głowę. No dobra, branży porno nie ma, ale odlew tyłka Mai Ostałowskiej z filmu „Pitbull”, ten wiecie z wytatuowanym komarem, mogli chyba wystawić, co nie? Jak myślicie...zmieściłoby się to w konwencji czy nie? Były prezydent przyniósłby trochę tych starych zdjęć z Popiełuszką, pan Smarzowski skrzynkę siekier i jeden ośnik do korowania żerdzi by dorzucił jako bonus, a Jakubik pętlę na której go w tym filmie wieszali i jeszcze autentyczny kamasz Marchwickiego, taki roboczy ze stalowym noskiem. Dziewczyny z Pitbulla przyniosłyby te odlewy zadków, a na dokładkę stringi i gra muzyka, do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo