0 obserwujących
12 notek
18k odsłon
1707 odsłon

Noszę maskę

Wykop Skomentuj139

Noszę i będę nadal nosić. Już nawet nie szmaciankę, ale pół-przyłbicę z pleksi i kawałka filcu czy silikonu. Myję ręce, może jeszcze nie maniakalnie, lecz bardzo często. W sklepie spryskuję płynem dezynfekcyjnym rączkę wózka na zakupy. Nie wchodzę w gęsty tłum, zwłaszcza, gdy widzę, że co prawda maski są, ale chronią tylko brody i dolne wargi. Omijam osoby bez masek, zwłaszcza dzieci i młodzież. Osoby bez maski w autobusie proszę o odwrócenie się ode mnie, w sklepie utrzymuję oddalenie od osoby przede mną, staram się też, by za mną nikt zbyt blisko nie stał. W torebce noszę żel odkażający, którego używam, gdy np. wysiądę z autobusu miejskiego, sklepu, baru - czyli miejsc pełnych powierzchni, na których wirus czas jakiś się utrzymuje, a które z natury rzeczy są dotykane przez użytkowników tych miejsc. Nie jeżdżę taksówkami, mimo, iż niemal każda ma szybę oddzielającą mnie od kierowcy. Ale nie mam zbyt silnego przekonania, że „kabina” dla pasażera jest po każdym odkażana, tak jak stoliki w jadłodajniach. Do autobusu jednak muszę czasem wsiąść i przeżywam horror, gdy trafię na czas powrotu uczniów ze szkół a dorosłych z pierwszej zmiany. Co z tego, że co drugie miejsce siedzące ma być wolne dla zachowania dystansu, jak stojące miejsca są zajęte w dawnym , dobrym stylu – czyli tłok, że plecaka nie ma gdzie trzymać. Nie wybieram się od pół roku w dłuższą podróż, by uniknąć przebywania z ludźmi w zamkniętym pomieszczeniu wagonowego przedziału lub wnętrza autobusu przez kilka godzin. Chusteczki są znów jednorazowe – wyrzucam po każdym użyciu, nawet tylko otarciu ust. 

Czy to mnie uchroni przed zakażeniem? Jestem przekonana, że w pewnym stopniu tak. Już wiem, jak często bezwiednie dotykamy twarzy – usta, nosa, oczu. Teraz palce trafiają na plastikową szybkę.

Unikam osób głoszących, że ta cała pandemia to ściema, propaganda, że to atak zwykłej grypy, itd. Bo mam podejrzenie, że oni nie stosują żadnych zabezpieczeń, a nawet jak musieli kupić płyn i maski, bo prowadzą np. punkt usługowy czy sklep – robią to tylko do momentu, gdy muszą. Albo wcale. Byle butelka stała. Nie odkażą lady, półki czy okienka.

Dzisiaj mamy prawie 2300 osób zakażonych. Na kwarantannie jest pewnie kolejne kilka, może kilkanaście tysięcy. Jeśli przyjmiemy, że zgodnie z ostatnimi wytycznymi „wymazuje” się głównie objawiających chorobę ludzi, to jest co najmniej tylu chorych. Pozostali zgłoszą się, gdy zachorują. Pusta statystyka. A np. dzieci w szkołach nadal będą siać kolejne zakażenia, bo kto by tam testował kilkuset uczniów… Zamykanie tylko wybranych klas to strzelanie na oślep.

Dlatego nie rozstanę się z maseczką. Wszystkich kontaktów, także tych bez-maskowych (np. obiad w lokalu przy niedzieli)nie da się uniknąć. Ale ta drobna rzecz pomaga mi w przekonaniu, że robię, co mogę dla siebie. Choć to praktycznie wszystko, co mogę zrobić.

Wykop Skomentuj139
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości