0 obserwujących
11 notek
16k odsłon
1786 odsłon

Toniemy, ale do końca trzeba robić swoje…

Wykop Skomentuj38

Tak zdają się myśleć będący obecnie u władzy. Do końca trzymają się stołków, do końca wcielają w życie swoje chore idee, do końca robią nam „dobrą zmianę” wedle receptury jednej osoby. 

Całe lato trwał karnawał pod tytułem „bon wakacyjny” i władza się cieszyła, że ludziska nad Bałtyk pojechali, zapominając, co oni w zaciszach gabinetów dalej smażą na zjełczałym tłuszczu i pordzewiałych patelniach. Potem karnawał przepychanek – kto ważniejszy, kto komu ulegnie, kto się podporządkuje i z co dla utrzymania stanowiska odpuści.

A teraz? Teraz, kiedy krzywa, zamiast się „wypłaszczać” szybuje pod niebo, niczym szczyty himalajskie, kiedy sąsiednie kraje zamykają granice, sklepy, szkoły i stadiony by budować sposób najskuteczniejszy – dystans, kiedy pandemia wyciąga łapy po tych ratowanych i tych, co ratują, kiedy ludzie tracą możliwości zdobycia środków do życia – rządzący bawią się nadal. 

Minister oświaty, jak tylko skończył kwarantannę wziął się za zmienianie podręczników. W zasadzie nie wiem, po co? Od razu trzeba zacząć katechizmy drukować. Zapewnienia niewinności za nieudane, nieskuteczne działania nie udało się na razie przegłosować. Za to buduje się szpital na stadionie, w którym nie tylko nie będzie komu kroplówki podłączyć, ale i wody umierającemu podać. Nawet, jak się ściągnie uczennice ze szkół pielęgniarskich.

Kiedy patrzyłam jak pani K.G (imienia i nazwiska nie chce mi się wymieniać) cieszy się ze strzelonego gola, czyli werdyktu Trybunału Podobnokonstytucyjnego – zadrżałam. Nie tylko z lęku o los kobiet, którym przytrafi się ciąża z chorym przyszłym dzieckiem, ale i o los owych dzieci, tych, które jakoś przeżyją, mimo licznych chorób czy wad genetycznych. Czy rodzicom wystarczy sił, by zorganizować zbiórkę na leczenie lub rehabilitację do końca życia, czy nam – adresatom tych już teraz niezliczonych apeli starczy pieniędzy, by im wszystkim pomóc? Przecież do tej pory nie było przymusu abortowania takich ciąż. Kobieta mogła donosić i urodzić dziecko, nawet, jeśli wiedziała o jego chorobie. To była jej decyzja. Od jutra – koniec z tym. A utrudniony dostęp do badań prenatalnych pewnie zostanie zupełnie zniesiony, w imię „klauzuli sumienia”, jaką wyznaje spora liczba lekarzy. Bo i po co jakieś badania? Lepiej, niech parafianka nie wie i się cieszy na dzidziusia!

Ta decyzja budzi sprzeciw jeszcze z innego powodu. Otóż od kilku lat narasta propagowanie kultu „dzieci nienarodzonych”. To dobrze, że można było takie dziecko, czasami w zasadzie płód  ochrzcić i pochować, zachować grób. Ale czy to ma być obowiązek? Bo na to się zanosi. I traumy ciąg dalszy. A chrzest nienarodzonego jest także płatny. Wiadomo, do jakiej kasy.

Na Titanicu podobno orkiestra grała do zatonięcia okrętu, choć nie jest to do końca potwierdzone. Członkami zespołu byli mężczyźni, którzy nie mieli żadnych szans na znalezienie miejsca w szalupach i ratunek. Ale chociaż ładnie grali w tym ostatnim akordzie rozpaczy.

Teraz muzyka nie jest taka ładna, to raczej rozpaczliwe wycie za rajem utraconym. Bo ten raj nie wróci. Ale co szkodzi porządzić sobie jeszcze trochę, skoro nad pandemią i tak nie da się zapanować? 

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości