0 obserwujących
11 notek
16k odsłon
1170 odsłon

Nasz język to zapamięta?

Wykop Skomentuj71

Nie przeklinam. Tak mam. Nie wołam nawet „O, k...” kiedy uderzę się w kolano. Ale oczywiście, ten słownik z wulgarnymi i zwykle nacechowanymi negatywnie wyrazami na k, p, w. j, h oraz pokrewne znam i rozumiem. Nie używam, bo nie potrzebuję, potrafiąc emocje wyrazić bez nich.

Nie lubię też wulgaryzmów używanych przez innych w mojej obecności. Dlatego z narażeniem się na inwektywy proszę takie osoby czy grupki o zaprzestanie, przynajmniej póki jestem w pobliżu. Zgłaszam wulgaryzmy w komentarzach internetowych.

Ale teraz jestem w lekkiej konfuzji, przez czym bardziej zakłopotana, niż zawstydzona. Śledzę przebieg protestów i manifestacji jakie trwają od kilku dni. Jestem z nimi całym sercem. Czytam hasła, słucham skandowanych haseł. Tak, może nie wszystkie – lecz sporo jest wulgarnych, łącznie z dwoma głównymi, tym, które wyrażą stosunek manifestantów do PiS oraz ostrzegające – np. „trzeba było nas nie ...denerwować”.

To przyjęta strategia, o czym świadczy fakt, iż w relacjach na żywo manifestantki mówią o sprawie rzeczowo i bez „słówek”.

A skąd konfuzja? Bo mi się ta strategia podoba!Akceptuje ją, przychylam się do wyjaśnień, że tak, że już nie dało się tego wytrzymać, że coś pękło, że trzeba do tych, którzy nam wciąż robią „dobrą zmianę” i urządzają życie mówić ich językiem („mordy zdradzieckie”).

Ale te wulgaryzmy w naszym codziennym języku nie wzięły się znikąd. Od dawna właśnie tak wyrażamy emocje, opowiadamy i opisujemy.

Czytałam niedawno wywiad z Margot Szutowicz. Jakiż ona ma plugawy język! A i tak mam świadomość, że redakcja nieco złagodziła wypowiedzi, w sensie – usunęła trochę wulgaryzmów.

Ściany domów zasmarowywane są wulgarnymi informacjami, obietnicami i przestrogami.

Niedawno jeszcze kręciliśmy głowami nad używaniem słówka na k, jako przecinka. Dziś już przestało razić. Polskie filmy dołączyły do świata nie szczędząc w dialogach soczystych określeń.

Od lat czytam te same periodyki. I obserwuję taki postęp: najpierw omijanie „słówek”, potem pojawiła się np. d…, potem było d...a. A dziś króluje potoczna nazwa tej części ludzkiego ciała w całej krasie i nie w pierwotnym znaczeniu, lecz jako epitet lub wyrażenie emocji.

Może to nie jest największy obecnie problem, ale obawiam się, ze to zwulgaryzowanie języka na m pozostanie. Już teraz niektóre wspomniane „słówka” zastępują inne, młodemu pokoleniu prawie nieznane. Są niepotrzebne, skoro jednym słowem, a z różnymi przedrostkami można wyrazić każdy stan.

W każdym języku wulgaryzmy były, są i będą. Każdy język się zmienia, jak zmienia się sposób życia, myślenia, poziom wykształcenia tych, którzy go używają. Pozostają w nim ślady wydarzeń historycznych i obyczajowych.

Jak będzie nasz język po tych wydarzeniach?

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości