0 obserwujących
114 notek
60k odsłon
784 odsłony

Idą zmiany. Internet już wrze.

Wykop Skomentuj2

Ciepła woda w kranie i autostrady to nie jest szczyt marzeń młodych Polaków. To jest absolutny standard, a nie ambitne cele. Wydaje się, że zaczyna to rozumieć większość kandydatów na prezydenta i bardzo mnie cieszy, że pomysły zmian w konstytucji stały się tematem kampanii.    

Po 18 latach wiemy wszystko o działaniu konstytucji z 1997 roku. Jakie rozwiązania działają bez zarzutu i co należy zmienić. Atmosfera i czas wydają się odpowiednie. Zdaje się, że można różnić się jedynie stosunkiem do tego, czy ustawę zasadniczą należy napisać od nowa czy wystarczy nowelizacja istniejącej? Kampania wyborcza ujawniła jedynie to co tliło się w Polakach od dawna. Świat przyspiesza, a my razem z nim. Kraj pozostaje jednak daleko w tyle za nowymi potrzebami.

Niespełna 4 dni temu Bronisław Komorowski zasłynął błyskotliwą wypowiedzią, którą oddają słowa "Nie ma zgody na brak zgody". Nic pełniej nie oddaje politycznej filozofii i intencji tego polityka. "Zgoda i bezpieczeństwo" oznacza niewiele więcej niż "Nic się nie zmieni". Lecz Bronisław Komorowski stał się w toku tej kampanii symbolem nie tylko wyborczego kabaretu, ale dodatkowo uosabia nową stronę kształtującego się sporu politycznego. Oś przesuwa się w kierunku konfliktu między zwolennikami i przeciwnikami obecnego systemu. W wielkim skrócie to brak zaufania społeczeństwa do obecnej klasy politycznej i walkę tej elity o utrzymanie swoich wpływów i znaczenia.

Skutki tego zjawiska pozostaną póki co nieodkryte, a kampania prezydencka jest jedynie jego pierwszym epizodem. Bardziej kluczowe będą wybory parlamentarne, ale to dobrze, że konstytucja już teraz staje się głównym tematem debat. Do wymiany przede wszystkim jest obecny system rządów. Na ten moment prezydent i rząd dysponują uprawnieniami, które prowokują wzajemny konflikt. Konstytucja z 1997 roku jest niekonsekwentna i nie rozstrzyga precyzyjnie czy władzę w kraju sprawuje premier przy subtelnej pomocy prezydenta, czy obydwoje naraz. Przewaga uprawnień rządu jest wyraźna, ale niewystarczająca, dlatego głowa państwa może bez trudu paraliżować jego działania.

Dużo istotniejsze dla żywotnego interesu państwa jest jednak to, że większa władza musi trafić w ręce obywateli. Niestosownym by było napisać, że powinna do nich "wrócić", bo jej nigdy tak naprawdę jako społeczeństwo nie mieliśmy. Referendum ludowe jest wpisane w polski ustrój, ale chroni do niego dostępu tyle przepisów i obostrzeń, że staje się praktycznie nic niewartym hasłem. To się musi zmienić, bo wiele spraw podejmuje się poza kontrolą wyborców np. podwyższenie wieku emerytalnego.

To nie jedyne istotne zmiany jakie powinna zawierać nowa konstytucja. Projekty ustaw obywatelskich konsekwentnie są wrzucane przez kolejnych marszałków sejmu do kosza. Społeczna praca wielu ludzi i ich troska o kraj jest lekceważona i nie brana pod uwagę. Sprawia to wrażenie, że jedynie elita ma monopol na "robienie polityki", a tak przecież nie powinno być w demokracji. Konstytucja z 1997 roku zapewnia nam chwilę władzy w dniu wyborów, a potem stajemy się konsumentami newsów na temat działań polityków. Ustawa zasadnicza w sposób jasny powinna gwarantować, że poparty odpowiednią ilością podpisów nowy projekt musi się obligatoryjnie znaleźć w harmonogramie prac parlamentu.

Dużą popularnością cieszy się pomysł wpisania JOWów do konstytucji. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania i dałem już tego wyraz w swoich poprzednich notkach do których odsyłam. Natomiast zmianie ulec musi długość kadencji Sejmu i Senatu. Wydłużmy ją do 5 lat, ale dodajmy uzupełniające wybory co 2,5 roku, którym podlegałaby połowa mandatów. Takie rozwiązanie sprawi, że suwerenem władzy jest naród i to nie tylko w dniu wyborów, ale przez cały czas. 

Kto byłby w stanie przeprowadzić taką ustrojową rewolucje w Polsce? Czy dzisiejsza "antysystemowa" opozycja jest na to przygotowana? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na oba pytania, natomiast jestem przekonany, że czas działa na korzyść zmiany pokoleniowej w polskiej przestrzeni publicznej. Bronisław Komorowski utożsamiający tę reakcyjną i lękliwą część społeczeństwa, która obrosła wokół PO podczas trwających niespełna dekadę rządów, musi zdawać sobie sprawę, że ten etap historii Polski, w którym on odgrywał duże znaczenie chyli się ku końcowi.

 

 

_____________________________

Zachęcam do odwiedzania :

https://davyparada.wordpress.com/

 

 

 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale