Blog
O dzieciu, któremu NASTO...lata
DJ.Mama
DJ.Mama Zalatana Kura Domowa o duszy orła, która usiłuje pogodzić Kurnik z urzędową Grzędą
0 obserwujących 132 notki 45539 odsłon
DJ.Mama, 10 listopada 2012 r.

Przerwa na reklamę

Ostatnio mam wrażenie, że uczestniczę w jakimś maratonie, gdzie tło przesuwa się w przyspieszonym tempie, a biegacz w zwolninym - tak dla dowcipu.  Dla jasności dodam, że wektory takiego ruchu mają ten sam kierunek, ale przeciwne zwroty.

Jako, że życie codzienne wyprzedza to "literackie", nawet o kilka okrążen (czyt. miesięcy),  zmuszona jestem wrzucać od czasu do czasu zaległości, przy okazji przerabiając na przykładzie własnym jak działa reminiscencja.

To, co tworzę na bieżąco pod osłoną nocy, bywa mało kompatybilne z tym, co już sobie istnieje na blogu, więc zapada w czeluść cyberszuflady, czekając na swoją kolej.

"Przerwa na reklamę" jest dla mnie żywym dowodem na to, jak z głupotki, strzelonej w biegu, powstać może wydarzenie niemal historyczne, brzemienne w skutkach i zapadające w pamięć, niczym krater po meteorycie.

 

 

Przerwa na reklamę.

 

— Chcesz Rafaello na Dzień Matki, czy Merci? – dociera do mnie przerwa na komentarz Nastodziecia. Wyrwana z zadumy, zerkam jednym okiem na latorośl, drugim na telewizor, łapię zeza rozbieżnego, mózg rejestruje przekaz podprogowy reklamy Rafaello: „po co się wysilać, zamiast tysiąca słów, kup matce czekoladki”. Oczy z zezem pozostawiam na miejscu, uruchamiam te od duszy i widzę, jak dziecię moje na łatwiznę leci. Jest okazja, Dzień Matki to święto w kalendarzu zapisane.  Święto radosne, bolesne (niepotrzebne skreślić), ale czekoladkami nie dam się ot tak opękać. Bunt! To już wolę, jak prezent mi się w mózg wryje, niż miałby się w boczkach ulokować w postaci znienawidzonego tłuszczyku! Chyba już dojrzałam do konfrontacji!

— Wolę tysiąc słów zapadających w pamięć, niż pudło czekoladek deformujące moją z trudem utrzymaną filigranową sylwetkę podlotka pod pięćdziesiątkę – rzucam w odpowiedzi.

 Mamoooo, ty to zawsze lubisz utrudnić człowiekowi życie – zgodnie z prawdą wypowiada się Nastodzieć.

 Taka moja rola, rodzica upierdliwego. A, kto jak nie matka uświadomi ci, że życie to je nie bajka? Dziecko ty moje ukochane, niejedyne, za moment twoje święto, najpierw ty mnie zapewnisz o swojej miłości, a potem ja ci wyznam miłość matczyną, a później wróci normalność, czyli ring wolny, runda pierwsza i tak „Dzień Świstaka”, aż do następnego święta. A wszystko to w ramach naszej obopólnej miłości, oczywiście. Czas oczyścić atmosferę. Zróbmy sobie Zlot Czarownic, mietły w kąt rzućmy i pogadajmy, jak Dorosłe Kobiety.

— Zatem lustrację robimy? Taką babską lustrację? – precyzuje Nastodzieć.

— Nooooo – przytakuję półinteligentnie – możemy to nazwać nawet: „Koń - ferencja Międzypokoleniowa, czyli kopanie się z koniem, jako stały element relacji Matki – Córki”.

                                                                                            ***

               No i słowo się rzekło i zamiast kobyłki u płota zasiadły sobie przy jednym stoliku: cztery Córki, dwie Matki i jedna Babcia. Łatwo nie było, bo tematów wiele, brak harmonogramu konferencji, no i koń - feransjer nie dopisał, choćby taki z wielbłądem w nazwisku.  Czyli pełen spontan. Wyżej wymieniona Koń -ferencja chwilami przypominała „Pytanie na śniadanie” (tudzież „Dzień dobry TVN”), „Rozmowy w toku”, Kropkę nad i”, „Co z tą Polską”, „Kabaretowy Klub Dwójki”, czy inne programy z pogranicza humoru i horroru.

Płynna czekolada jednak cuda czynić potrafi, bo z czasem udało nam się wypracować jakiś porządek obrad. Debatowano między innymi nad takowymi tematami:

1.      Jak urodzić, wychować i przy tym nie zwariować?

2.      Dziecko, jako Byt Niezależny.

3.      Rola Babci (i Dziadka) w procesie wychowawczym (kompetencje, oczekiwania, nadużycia)

4.      Ojciec to brzmi dumnie.

5.      Tylko Bogowie się nie mylą. Wzorzec rodzica doskonałego i granice błędu statystycznego.

6.      Genialne geny, czyli wyliczanie algorytmu padania jabłka od jabłoni.

7.      Czy miłość na pewno wszystko wybaczy?

8.      Rodzeństwo – błogosławieństwo, czy przekleństwo?

9.      Schizofrenia matczyna, czyli jak pogodzić rolę sędziego, prokuratora i obrońcy?

10.  Barykada, jako stały element buntu nastoletniego.

11.  Piedestał, czyli jak utrzymać się w panteonie autorytetów?

12.  Wymagany pułap, na jaki wznieść się trzeba, by dostrzec istotę problemu.

13.  Nie lękajcie się, czyli wspieranie przejawów odwagi w realizacji niekonwencjonalnych pomysłów.

14.  Słuchać by usłyszeć, patrzeć by zobaczyć – zdolność, czy umiejętność?

15.  Podstawy zootechniki – czyli wpływ piłowania różków, podcinania skrzydełek i okładania puchem na późniejszy rozwój społeczny i emocjonalny gremlinów.

16.  Obraz życiem pisany, czyli próba znalezienia współczynnika korelacji piękna zewnętrznego z pięknem wewnętrznym.

17.  Bipolarna struktura archetypu Matki Polki Wszechmądrej, Wszechzadowolonej i Wszechogarniającej.

18.  Itd… itp…

 

Przyznać muszę, że jako osobnik występujący na ww. Koń - ferencji w jednej osobie, ale za to w dwóch rolach, miałam nie lada problem, by pogodzić to, co ładuję do łbów dzieciom, z tym, co mnie do łba naładowano. Czułam się w jednym momencie, jakbym walczyła na dwóch frontach, w innym zaś jak lina, która ma połączyć dryfujący statek z przystanią. 

Jak to leciało? „Mamo, ty to zawsze lubisz utrudniać człowiekowi życie?” Że co? Że kto? Że ja? – pytam się! Ja właśnie lubię jasne i proste sytuacje! Lubię łamać stereotypy, odplątywać supły, prostować sprężynki… tylko, czemu, do Jasnej Anielki tak mnie wyczerpała ta Koń – ferencja, prosta, jak drut w swoim założeniu?

                                                                                             

 

Nadmienię tylko, że ww. Koń - ferencaja odbywała się w pięknych okolicznościach przyrody, przy akompaniamencie treli bliżej niezidentyfikowanego ptactwa wszelkiego i pięknie kwitnących, wiosennych kwiatów (właściwe określenie – pylących), dlatego też napływające niekiedy do oczu łzy mogły być spokojnie usprawiedliwione alergią na florę, a łamiący się niekiedy głos dzięki Bogu zagłuszała otaczająca nas fauna.

 

PS

Gdyby zostało jeszcze trochę czasu i czekolady, z pewnością poruszyłybyśmy także takie tematy jak:

1.      Wpływ promieniowania elektromagnetycznego na zachowanie się młodego pokolenia.

2.      Tempo cywilizacyjne wrogiem relacji międzypokoleniowych.

3.      Itp… itd…

 

 

 

Opublikowano: 10.11.2012 13:50.
Autor: DJ.Mama
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

------------------------------------------------------------ *************„Wesołe smutki”************** Gdy w domu wesoło, ciesz się. Gdy ponuro Stwarzaj źródło radości sam, wewnętrzną mocą. Niech pogoda nad smutkiem zawsze będzie górą, Jak światło w dzień od słońca, a latarni nocą. (Tadeusz Kotarbiński)

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Mały, biały pies... z łatami:) Dużymi łatami Rasa może i angielska, ale temperament tak,...
  • @Justa Justa, proszę Cię napisz, jak tego myszowatego łapaliście. Jak Ty znajdziesz czas na...
  • @ Justa, Celeste Witam miłe Panie:) Fajna akcja, prawda? Dzięki za odzew! PS Do...

Tematy w dziale